Krzysztof Łoziński: Sprawa (nie tylko) Narożniaka

Print Friendly, PDF & Email

sw12015-01-23.

Opowiem Państwu kawałek historii, całkowicie prawdziwej, choć dziś w świadomości i medialnych przekazach mocno przekręconej, historii w której oprócz tytułowego Jana Narożniaka wzięło istotny udział parę innych osób, w tym Stefan Bratkowski i ja. Wracam do tej historii, która mogłaby być gotowym scenariuszem do sensacyjnego filmu, właśnie po to, by sprostować nieprawdziwą legendę, która wokół niej narosła.

25 maja 1982 roku milicja postrzeliła Jana Narożniaka. Rannego umieszczono w szpitalu pod strażą. Historia jego odbicia z rąk milicji przez działaczy MRKS – Adama Borowskiego i Jerzego Bogumiła – stała się legendą podziemnej Solidarności. Ale naprawdę sprawa Narożniaka zaczęła się cały rok wcześniej – 19 listopada 1981. Pewne jej reperkusje trwają do dziś.

Część I – List

Od tych wydarzeń minęło wiele lat. Tyle czasu potrzebowałem na przełamanie niechęci do ich opisania, do przywracania wspomnień, o których raczej chciałem zapomnieć. Liczyłem też na to, że sprawę tę opisze kto inny, bo niezręcznie jest mi pisać o mojej własnej roli. Nic chcę, by czytelnik odniósł wrażenie, że buduję swoją legendę, ale akurat w tej sprawie mojej roli pominąć się nie da. Z drugiej strony, mijają lata, zaciera się pamięć, kilku istotnych uczestników tych wydarzeń już nie żyje, ludzie, którzy drastycznie wówczas łamali prawo pozostali bezkarni. Opisywałem to już w „Kontratekstach” ponad 10 lat temu, ale dziś wiem nieco więcej (dzięki kolejnym dokumentom). Mam też już serdecznie dosyć przypisywania moich dokonań komu innemu. Przez lata miałem nadzieję, że nieprawdziwe elementy legendy sprostuje sam Jan Narożniak, ale niestety nie zrobił tego, a błędna wersja historii żyje już własnym życiem. Dlatego, mimo oporów, zdecydowałem się to opisać. To jest jednostronna relacja oparta na moim stanie wiedzy. Parę aspektów tej sprawy jest ciągle niejasnych. Liczyłem, że odezwą się inni uczestnicy tych wydarzeń i opiszą je ze swej strony. W wydarzeniach tych brał udział nie tylko Jan Narożniak, Adam Borowski, Jerzy Bogumił i ja. Brało w nich udział około 30 osób, których rola do dziś jest nie do końca wyjaśniona.

UWAGA
Tekst podzielony na strony, numery stron poniżej są aktywnymi odnośnikami.

Opisuję też własną sprawę karną, choć wiem, że to, co się w niej działo, nie było niczym wyjątkowym. Było normą tamtego czasu odwróconych wartości, w którym prawdomówność była podłością, a kłamstwo, składanie fałszywych zeznań i ekspertyz – aktem prawości i odwagi. Ale właśnie dlatego trzeba ten czas opisać.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.8/10 (16 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +14 (from 18 votes)
Krzysztof Łoziński: Sprawa (nie tylko) Narożniaka, 8.8 out of 10 based on 16 ratings

14 komentarzy

  1. Jerzy Łukaszewski 2015-01-24
    • Krzysztof Łoziński 2015-01-24
  2. jotbe_x 2015-01-24
  3. Agnieszka Kurek 2015-01-24
    • Krzysztof Łoziński 2015-01-24
  4. Jerzy Łukaszewski 2015-01-24
    • Krzysztof Łoziński 2015-01-24
  5. Woziwoda 2015-01-25
  6. Krzysztof Łoziński 2015-01-25
  7. Piotr Topiński 2015-01-26
  8. Woziwoda 2015-01-26
  9. Krzysztof Łoziński 2015-01-26
  10. Krzysztof Łoziński 2015-01-26
    • Jerzy Łukaszewski 2015-01-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com