Alina Kwapisz-Kulińska: Balon

duda2015-02-10.

Rada Krajowa PO 6 lutego udzieliła poparcia Prezydentowi RP Bronisławowi Komorowskiemu jako swojemu kandydatowi, ponownie starającemu się o wybranie na ten urząd. Na zakończenie zebrania kandydat wystąpił z krótkim przemówieniem, a właściwie podziękowaniem Radzie, wszystkim członkom PO, wyborcom i wszystkim tym, którzy obdarzają go zaufaniem. To zaufanie potwierdzają sondaże. Mówił o tym zgłaszając dzień wcześniej, 5 lutego, swoją wolę kandydowania w wyborach. I tyle.

Wystąpienie prezydenta, jako odczytane z kartki, czołowi politycy PiS-u i dziennikarska brać stojąca za nimi murem, ogłosili m.in. nudnym dukaniem. W opozycji do nudnego dukania wychwalany przez nich kandydat Andrzej Duda wygłosił porywające przemówienie bez kartki. Cudowne dziecko! Geniusz! Nadzieja polskiej prawicy! Nic to, że prawica to tylko z nazwy, a nadzieja kolejna np. po takich geniuszach jak Zbigniew Ziobro (król lania wody bez kartki; niestety, nie na wiecach), Adam Hofman (wręcz złotousty cień Prezesa) czy Jarosław Gowin (b. minister PO; w PiS-ie wciąż niespełniony, bo nie mający okazji PiS-ie się wykazać). Kandydat Duda przemawiał z zachwycającym publikę wigorem podczas konwencji wyborczej zorganizowanej mu z rozmachem i pompą przez PiS.

Mówił bez kartki, co z zachwytem podkreślają obserwatorzy. Chwali mu się ta oszczędność papieru. Podobno jednak jego wenę wspierał prompter, zamontowany w mównicy. Rozpętaną na ten temat dyskusję kandydat uznał za żenującą. Jak to elegant. Przedtem, zanim temat promptera powstał, chodził w glorii chwały. Nie odmówił sobie przy tym drwin z kontrkandydata i jego stylu. Trzymał się obowiązującej w PiS-ie wersji, że „Duda mówił z polotem, a Komorowski z kartki czytał nudne przemówienie”. Pracownicy baaardzo szerokiego frontu propagandy ochoczo to podchwycili.

Rychło przestano zauważać różnicę między podziękowaniem prezydenta za poparcie Rady Krajowej PO a konwencją wyborczą Andrzeja Dudy. Amerykańską. Z konfetti, balonami, występami artystyczno-satyrycznymi. Kto się nie popłakał wzruszając przemówieniem dyżurnego „sławnego aktora” (jak po kątach internetu zapowiadano kilka dni przed konwencją) Jerzego Zelnika i nie umarł ze śmiechu przy siermiężnych żartach Janusza Rewińskiego, miał okazję ścierać łzy z oczu, gdy kandydat Duda przedstawiał swoją drogę życiową. Zamiast typowego dla PRL-u ojca-wyrobnika i matki-robotnicy rolnej, jego pochodzenie znaczy etos inteligencki: szlachetny, z przodkiem wielbiącym Józefa Piłsudskiego. Jak trzeba. No a nad nim rozpościera się duch Prezydenta Tysiąclecia, Lecha Kaczyńskiego. Duda z szeregowego pracownika jego kancelarii awansował na zausznika, któremu prezydent dwa dni przed… (zamachem?) zdradzał zamysły swojej polityki.

A Komorowski co? Pewnie nawet swoich przodków nie umie wymienić, gdy mu na kartce o nich nie napiszą. Duda, owszem, jak trzeba – wymieni, dyskretnie korzystając z współczesnych zdobyczy elektroniki. Komorowskiemu żaden duch nie zdradzi żadnych tajników, bo nie został namaszczony przez Prezesa. Prezes stoi dyskretnie za kandydatem Dudą. A kto stoi za Komorowskim? Tylko jakieś sondaże?

Najśmieszniejsze, że nie ma żadnej podstawy do porównywania wystąpienia Bronisława Komorowskiego z występem Andrzeja Dudy. Były z innej bajki. Za inne pieniądze, można w dodatku powiedzieć. Można się zastanawiać, czy urzędujący prezydent w ogóle planuje jakąś konwencję wyborczą. Pewnie będzie chciał przedstawić swoje zaplecze, swój sztab, ale czy z balonami i konfetti, z występami, z muzyką i tańcami? Z kim właściwie, skoro – jak deklaruje – startuje do wyborów jako kandydat obywatelski, popierany jedynie przez PO? Doradzałabym prezydentowi, aby kampanię rozpoczął od deklaracji, że zamiast balonów przeznaczy pieniądze na dzieci. Choćby na dzieci strajkujących górników, bo z powodu nieustępliwej niechęci ich ojców do swojego prezesa, wkrótce rozłożą swoją firmę na łopatki i na chleb nie zarobią. A żaden z dwóch Dudów im płacić nie będzie, choćby dawali nie wiem jakie nadzieje.

Balony rozpoczynające kampanię wyborczą może wyglądają po amerykańsku, ale są tylko… balonami. Tymczasem tak zachwyciły wszystkich komentatorów i wytrawnych obserwatorów sceny politycznej, jakby były głównym i bardzo cennym przesłaniem kandydata Dudy. Przy tym wszystkim te balony pozwoliły na koronną manipulację, czyli głoszenie że odbyły się dwie konwencje wyborcze. Nie chce mi się wymieniać nazwisk przyjmujących bez komentarza te wygodne dla PiS-u brednie, bo byłoby ich za dużo. Nie było dwóch konwencji. Była tylko jedna. Z balonami, w które udało się zrobić jakąś część publiki. A wystarczyło po prostu wziąć szpilkę. Przekłuty balon śmiesznie zamienia się w szmatkę, o czym wiedzą wszystkie dzieci, które czytały już Kubusia Puchatka.

Alina Kwapisz-Kulińska

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.4/10 (29 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +44 (from 52 votes)
Alina Kwapisz-Kulińska: Balon, 9.4 out of 10 based on 29 ratings

22 komentarze

  1. Stanisław Stupkiewicz sr 2015-02-10
  2. Magog 2015-02-10
    • Jagna 2015-02-12
  3. jacek2 2015-02-10
    • Magog 2015-02-11
      • jacek2 2015-02-11
        • Magog 2015-02-12
  4. Jerzy Łukaszewski 2015-02-10
  5. W. Bujak 2015-02-10
  6. Alina Kwapisz-Kulińska 2015-02-10
  7. A. Goryński 2015-02-10
  8. SAWA 2015-02-11
  9. andrzej Pokonos 2015-02-11
  10. Mr E 2015-02-11
  11. W. Bujak 2015-02-11
    • SAWA 2015-02-12
    • slawek 2015-02-12
  12. slawek 2015-02-12
    • andrzej Pokonos 2015-02-12
      • jacek2 2015-02-12
  13. W. Bujak 2015-02-12
    • slawek 2015-02-14