Agnieszka Wróblewska: Nim  gruby  schudnie…

Print Friendly, PDF & Email

Welfare-500x5002015-04-13.

Piękny pomysł na uzdrowienie systemu społeczno-gospodarczego w Polsce proponuje Dominika Wielowiejska w ostatnim Magazynie Świątecznym „Gazety Wyborczej”. – Potrzebujemy nowej umowy społecznej – pisze – która uwzględni interesy zarówno pracowników jak pracodawców. Pracodawcom trzeba poluzować obowiązki względem pracowników, dać im więcej swobody w decyzjach o zwalnianiu i przyjmowaniu personelu, ograniczyć zbędną biurokrację. Będzie z korzyścią dla wszystkich, kiedy etaty uwolni się od kosztownych przywilejów, a zamiast pracodawcy opiekę nad zwolnionym pracownikiem roztoczy państwo. Pracownik, pozbawiony osłonowych paragrafów w firmie nie będzie musiał drżeć ze strachu przed zwolnieniem, bo „zaraz wpadnie w sieć osłon socjalnych wypłacanych z kasy państwa. Chodzi o godzenie ognia z wodą – pisze Autorka – liberalizmu gospodarczego z socjaldemokratyczną wrażliwością: mogę łatwo stracić pracę, ale aż tak bardzo się tym nie martwię bo moja rodzina jest zabezpieczona.”

Za przykład wiodący służy Skandynawia – champion w rankingu dobrze urządzonego świata. Tam taki system działa z powodzeniem; ogień, czyli liberalizm gospodarczy, udaje się łączyć z wodą, czyli socjaldemokratyczną wrażliwością.

Świat bogaty, a Skandynawia zwłaszcza, służy jako dyżurny raj dla reszty świata. Czemu u nas nie zrobimy sobie Skandynawii? Autorka nie należy do pierwszych naiwnych, znamy ją z racjonalnych publikacji, nie zostawia więc tego pomysłu bez komentarza – Nie stać nas na taki hojny system jak na bogatym Zachodzie – pisze – nie tylko dlatego że jesteśmy biedniejsi, także dlatego, że nie mamy takiej jak oni odpowiedzialności za państwo. Fikcyjne zwolnienia, kombinacje z ZUS-em, wyłudzane renty – to u nas nie sporadyczne grzechy a norma. Tak więc na całość nie pójdziemy, ale można by – sugeruje Autorka – sporządzić umowę społeczną – tracisz pracę, będziesz musiał szukać nowej, szkolić się itp., za to państwo gwarantuje ci bezpieczeństwo i godziwy byt dla twoich dzieci. Nie da ci pieniędzy do ręki, bo nie ma pewności jak je wydasz, ale zapłaci za urlop rodzicielski, żłobek, przedszkole, podręczniki, wakacje.

Wiele elementów takiej pomocy państwa dla dzieci jest już w Polsce wprowadzanych, przyznaje Autorka, żeby jednak zbudować sprawny system „flexicurity” po polsku, trzeba nie tylko więcej pieniędzy ale też woli i odwagi. Np. żeby związek nauczycieli odpuścił trochę z przywilejów ich Karty gdzie panują sztywne zasady zatrudniania, a społeczeństwo zawierzyło państwu, że wywiąże się z obietnicy.

Lata całe trwa nim narody nabiorą zaufania do swoich przywódców i jakiej takiej ogłady politycznej. Takich lat historia nam poskąpiła, a i teraz na odcinku – zaufanie do władzy – wielkiego postępu nie widać. Gdybyśmy jednak jakimś cudem uwierzyli władzy na tyle, żeby odpuścić nieco z nawyków oszukiwania jej na każdym kroku, to i tak Skandynawią nie zostaniemy. A wzdycha się do niej jak do ziemi obiecanej przy okazji każdego pomysłu na naprawę Rzeczpospolitej. – Po co było znosić cierpienia narzucone reformą Balcerowicza, kiedy można było iść drogą skandynawską. Takie złote przemyślenia ciągle się gdzieś objawiają. Duńczycy mają znakomicie rozwinięty system osłon socjalnych, nikt tam, podobno, nie zostaje bez opieki, ale i oni stawiają warunki i obywatel bez pracy musi pokazać, że jej szuka, bo w przeciwnym razie zasiłek straci.

O tym że „pieniądze nie są najważniejsze” można usłyszeć przy każdym pomyśle, czy dotyczyć będzie zmiany systemu społecznego, czy kultury a najczęściej zdrowia. Nie są najważniejsze, w złym guście jest o nich mówić, a przecież jednak bez nich ani rusz. Niemal każdy wie gdzie i na co trzeba więcej wydać z publicznej kasy, ale mało kto ma ochotę sięgać do własnej kieszeni. Nawet kiedy pyta się obywateli świadomych rzeczy – w czasie strajku w kopalniach „Polityka” spytała swoich czytelników czy państwo powinno dopłacać do miejsc pracy górników. 24 proc. czytelników odpowiedziało – „tak”. Ale na pytanie, czy wobec tego zgodziłbyś się płacić więcej za energię, już było tylko 14 proc. amatorów, i to w pytaniu jedynie teoretycznym.

Kto ma zapłacić właścicielowi odzyskanej działki w sytuacji kiedy jest od dawna użytkowana przez innego najemcę? – pytanie pada w audycji telewizyjnej, a ekspert odpowiada: w takiej sytuacji zapłacić powinno państwo. W Szwajcarii pracuje trzy razy więcej pielęgniarek w szpitalach niż u nas, co zrobić – podnieść płace naszym pielęgniarkom. Ale skąd pieniądze, z przemysłu? Nie, bo przemysł jest gnębiony podatkami, które trzeba ograniczyć.

Dania, która u nas jawi się teraz jako ten raj na ziemi, ma zapewne swoje problemy bytowe i inne równie trudne do rozwiązania, jednak deficyt budżetowy trzymają na wodzy. W ub. roku wyniósł tam niespełna 2 proc. PKB. Dzięki temu m. in, Dania stanowi bezpieczną przystań dla inwestorów z zewnątrz, wielki atut w czasach kryzysu.

Francuzi, którzy mają najdroższy bodaj w Europie system darmowej służby zdrowia i dla rodzin z dziećmi też wiele zrobili, mają dziś – nie tylko z tego powodu rzecz jasna – wielkie kłopoty finansowe. Na koniec ubiegłego roku deficyt przekroczyli o dwa biliony euro, co stanowi 95 proc. ich dochodu narodowego. Tylko że majątek rósł im od wieków i tylko ten, który został  zakumulowany w prywatnych rękach jest dziesięć razy większy niż ten, który trzymają w swoich sakiewkach Polacy. A stare przysłowie mówi, że nim gruby schudnie, chudego już nie będzie.

Agnieszka Wróblewska

 

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.1/10 (11 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +11 (from 13 votes)
Agnieszka Wróblewska: Nim  gruby  schudnie..., 8.1 out of 10 based on 11 ratings

4 komentarze

  1. MaSZ 2015-04-13
  2. W. Bujak 2015-04-14
  3. Brentano 2015-04-14
    • Less 2015-04-16
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com