Stanisław Obirek: Po co przepraszać?

czarownice2015-06-30.

Redaktora Dominika Zdorta papież Franciszek wyraźnie irytuje. Ale jako dobry katolik daje swojej irytacji wyraz umiarkowany. Jednak stawia poważny problem w swoim felietonie zatytułowanym przewrotnie „Kiedy papież przeprosi Grodzką za Terlikowskiego?” na łamach „Rzeczpospolitej”, 26.06.2015.

Oto zakończenie rozważań na temat zbędności papieskich przeprosin (dla sprawiedliwości trzeba dodać, że dostaje się też polskiemu papieżowi za nieprzemyślana, a rozliczne przeprosiny). Jednak Franciszek zdaje się wyraźnie przesadzać, bo przecież – jak zauważa Zdort: „Problem jednak jest znacznie poważniejszy. Otóż z natury rzeczy przeprosiny papieża są odbierane jako ekspiacja Kościoła. Tymczasem Kościół to Mistyczne Ciało Chrystusa i nie ma się czego wstydzić ani za co przepraszać. Jest instytucją powołaną przez Pana Jezusa, świętą i bezgrzeszną. Za winy zaś odpowiadają jednostki, ludzie, których grzeszna natura i podszepty szatana skłaniają do działań wbrew zasadom wiary. Przynajmniej tak widzą to katolicy. Nie śmiem jednak nawet spekulować, dlaczego nie dostrzega tego Franciszek”.

Nie zamierzam przekonywać Pana Redaktora, ale pozwalam sobie stwierdzić, że wypadało doprecyzować, że nie tyle tak to widzą katolicy, ale „tak widzę to ja, Dominik Zdort, który uważam się za dobrego katolika”.

Bo ja, Stanisław Obirek, uważam, że papież Jan Paweł II, podobnie jak i papież Franciszek, wreszcie przywrócili katolicyzmowi ludzkie oblicze i przyznali, że to, co w imię religii robili „dobrzy katolicy i w dobrej wierze” nic z katolicyzmem nie miało wspólnego ani z religią praktykowaną przez Jezusa z Nazaretu. Nie był on wprawdzie chrześcijaninem, tylko pobożnym Żydem, ale jego wyznawcy uznali, że to co robił i to czego nauczał jest dla nich wzorem. Jednak następne pokolenia o tym wzorze zapomniały. Na szczęście ostatni papieże o tym przypominają i – słusznie – za wyrodnych synów i za wyrodne córki przepraszają.

Bo wcale nie jest tak, że tylko to co dobre jest zapisywane na korzyść instytucji religijnych; również ich niecne postępki, zwłaszcza te popełniane w imię tychże religii, świadczą o ich prawdziwej naturze. Więc sprawiedliwość dziejowa wymaga by się przyznać zarówno do jednych jak i do drugich. Bo przecież tylko prawda nas wyzwoli.

Przeprosiny za zbrodnie dokonane przez papiestwo wobec waldensów życia ofiarom nie przywrócą, ale uświadomią, że takich rzeczy nie tylko robić nie wolno, ale i w żadnym przypadku nie wolno ich usprawiedliwiać.

Stanisław Obirek

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (22 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +29 (from 31 votes)
Stanisław Obirek: Po co przepraszać?, 10.0 out of 10 based on 22 ratings

6 komentarzy

  1. Anna R. 2015-06-30
  2. Helena 2015-07-01
  3. slawek 2015-07-01
  4. otoosh 2015-07-01
  5. Obirek 2015-07-01
  6. karolasek 2015-07-08