Marian Dziwniel: Nadaktywność nadpremiera i SUTENT

2012-10-09.

  1. Debata nad ekonomicznym „zbawieniem Ojczyzny” była? Była. A jakie wnioski z niej wypływają? Jakie wskazania dla rządu „tego” Tuska ta debata wypracowała? Ano…Tusk ma sprawić aby Polacy byli bogaci, nie płacili podatków i do tego nie było żadnej dziury budżetowej. Wspaniale, no nie? Kto w to wierzy? Ja nie!
  2. Nadpremier Kaczyński mianował swojego premiera, który obejmie urząd po „tym” Tusku i wszystko naprawi – oczywista oczywistość. Zlikwiduje bezrobocie, podniesie standardy nauczania, przydzieli cyfrową platformę jednej tak strasznie dyskryminowanej tv, spełni postulaty (chyba po 100 laty?!) płynące od Dudy. Kto w to wierzy? Ja nie!
  3. PiS zainicjowało debatę o stanie polskiej służby zdrowia. Debata trwała, jeszcze nie zadekretowano, że wszyscy mają być młodzi i zdrowi, ale już wiemy, że: a) leki mają być darmowe dla dzieci, dla osób starszych i dla najbiedniejszych rodzin; b) służba zdrowia ma być finansowana z budżetu państwa i zawsze mieć „potrzebne” środki ; c) należy zlikwidować NFZ. Zlikwidować i już! A co w zamian? Aaa, tym niech „ten” Tusk się martwi.

Tyle o nadprezesie . Teraz, jako (nie)ekspert od zdrowia, ale jako potencjalny pacjent, pytam bo nie rozumiem: Jakim prawem (?!) lek, zaznaczę: bardzo drogi lek, przepisywany przez lekarza specjalistę, lek powodujący niepożądane, uciążliwe i groźne dla życia pacjenta skutki uboczne może być sprzedawany przez Internet?! Mam na myśli lek Sutent, który to lek jest „chemioterapią w tabletce” leczącą raka nerki i jego przerzuty. Anonse „sprzedam sutent” wiszą na wyszukiwarce od dawna. Interweniowałem e-pocztą w KG Policji, pisałem do MZ – potwierdzenia odbioru moich interwencji mam zarejestrowane w moim komputerze. Dostałem kilka odpowiedzi, takich raczej lakonicznych, ale nie o to mi chodzi. Ja zadaję następujące pytanie: Jak Sutent mógł znaleźć się w ofercie internetowej? Skąd ten lek znalazł się na wolnym rynku?

Mam kilka hipotez na ten temat: Pierwsza – jest to ordynarna podróbka, tak zwane placebo. Druga – ten lek został ukradziony do sprzedania. Trzecia – pacjent, któremu przepisano Sutent odsprzedaje go. Czy moje powyższe hipotezy są słuszne? …

Nie! Nie, bo nikt nie będzie sprzedawać podrobionego leku przez Internet jak i nikt (chyba idiota) nie będzie sprzedawać leku skradzionego, bo zostawia za sobą czytelny ślad. A czy chory, mający lek, który ma przedłużyć jego życie odsprzeda go? Wątpię!!!

Skąd więc ten lek znalazł się na ogłoszeniu w internetowej wyszukiwarce? Myślę – a zastrzegam, że to są tylko moje domysły – że ten drogi lek, lek refundowany przez NFZ (!) został przepisany na pacjenta – słupa przez specjalistę onkologa i wyprowadzony z apteki przez „zaprzyjaźnionego” aptekarza, by potem sprzedać go w prywatnym gabinecie tegoż onkologa. I na zakończenie zapytam nadpremierowych ekspertów od zdrowia: co wy na to?

Marian Dziwniel

Średnia ocena
VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.8/10 (18 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +17 (from 19 votes)
Marian Dziwniel: Nadaktywność nadpremiera i SUTENT , 8.8 out of 10 based on 18 ratings

14 komentarzy

  1. Cezary Bryka 2012-10-09
  2. A.F. 2012-10-09
  3. Qstan 2012-10-09
  4. Marian . 2012-10-09
  5. Baczyński 2012-10-09
  6. Roman Strokosz 2012-10-09
    • Józek 2012-10-09
      • Roman Strokosz 2012-10-10
    • Incitatus 2012-10-10
      • elkaem 2012-10-10
  7. otoosh 2012-10-09
  8. Marian . 2012-10-10
  9. Niepolecam czytania brednii 2012-10-12
    • Marian . 2012-10-12