Elżbieta Skotnicka-Illasiewicz: Otwarte ogrody, Otwarte Zagrody (w Polsce), otwarte pracownie (w Berlinie)

Print Friendly, PDF & Email
Type EN95 train at Podkowa Leśna Główna station

Podkowa Leśna, stacja WKD zimą

 Kilka dni temu spotkałam Magdę Prosińską, która obecnie mieszka z mężem Berlinie i tam zrealizowała projekt, który warto, szczególnie w czasie kosztownych wysiłków promowania polskiej kultury w czasie prezydencji – opisać. Opisać, bo to był dalszy ciąg pasjonujących, a nieopisanych przedsięwzięć Magdy w kraju…

Przez ostatnie siedem lat Magda Prosińska zainicjowała i zrealizowała razem z mieszkańcami kilku społeczności lokalnych w Polsce dwa niezwykle oryginalne projekty – „Otwarte Ogrody” i „Otwarte Zagrody”.

Sama nazwa tych projektów wskazuje, że pierwszy z nich był adresowany do mieszkańców willowych podmiejskich osiedli jak Podkowa Leśna czy podwarszawskie Zalesie, drugi zaś do społeczności wiejskich. Oba projekty miały na celu promocję własnymi siłami – z wykorzystaniem lokalnej kultury i ożywieniem pamięci ich mieszkańców. Mieli oni wykreować każdy swój obraz, użytkując osobiste, rodzinne doświadczenia czy osiągnięcia, którymi chcieliby się podzielić z innymi i przez to włączyć w życie publiczne, w otoczenie szersze niż to własne, rodzinne i osobiste. Przygotowując się do takiego przedsięwzięcia, trzeba było postawić pytania – kim jesteśmy, jaką społeczność razem z innymi tworzymy, a w rezultacie, czy możemy coś wspólnie zrobić tak, aby miejsce, w którym przyszło nam żyć było piękniejsze, a lata tu spędzane ciekawsze, bardziej barwne. Każdy mógł wejść na ściśle do tej pory ogrodzoną parcelę, oglądać, dowiadywać, pytać, rozmawiać, dyskutować, własny świat robił się bliższy, ciekawszy i… milszy.

Ten swój autorski projekt – „Otwarte Ogrody” Magda zrealizowała „na próbę” w Podkowie Leśnej. Okazał się prawdziwym sukcesem i podjęły go kolejne siedem innych miejscowości okolic Warszawy.

Na podobnym pomyśle Magda oparła projekt „Otwarte Zagrody”, zrealizowany we wsiach podkrakowskich. Zagrody, gospodarstwa rolne, normalnie pilnie strzeżone, na ogół ogrodzone, otworzyły przed sąsiadami i szerszą publicznością prywatne przestrzenie życia i pracy. W większości tych miejscowości ten szczególny festiwal sąsiedzkiej kultury powtarza się teraz dorocznie, wpisując się w stare i tworząc nowe tradycje lokalnych społeczności. Organizatorkę zaskoczył ten pozytywny odzew, powszechnie odczuwana satysfakcja z otworzenia się na innych, podzielenia się z innymi tym, co warte pokazania, czy to sztuką ludową, czy hodowlą, kuchnią czy osiągnięciami w ogrodnictwie. W jednej z wsi koronczarka cały rok dziergała parasolkę z kordonka jedynie po to, aby ją zademonstrować na kolejnych Otwartych Zagrodach. Sprzedać jej nie chciała! Niestety, im większym się pomysły Magdy cieszyły sukcesem, tym chętniej przejmowali je lokalni notable – co wygasiło zapał inicjatorki…

Dziś Magda Prosińska mieszka z mężem w Berlinie. Mieszka w dzielnicy głównie zamieszkałej przez wielonarodową ludność o bardzo zróżnicowanym statusie społecznym. To zarówno robotnicy i rzemieślnicy jak nauczyciele, urzędnicy i artyści. Do niedawna dzielnica nie cieszyła się najlepszą sławą. Urząd Miasta Berlina postanowił podnieść jej atrakcyjność, integrując jej mieszkańców i wykorzystując ich zróżnicowanie kulturowe. Rozpoczęto, organizując za pieniądze miasta festiwal „NeuKoelln w 48 godzin” (Nowa Kolonia w 48 godzin). Przyjęto założenie, że mieszkańcy dzielnicy zbliżą się do siebie wzajem, prezentując kulturę, wyniesioną z krajów swojego pochodzenia, pokazując to, co stanowi o ich specyficzności, co zechcą pokazać innym. Obecnie, w 2011 roku, jest to największy festiwal kultury i sztuki w stolicy Niemiec, finansowany przez lokalny samorząd i sponsorów (firmy) prywatnych. Dzielnica, do niedawna szczególnie zaniedbana społecznie i kulturalnie na mapie dzielnic Berlina, dzięki polityce administracji stała się jednym z centrów kulturalnych. Magda Prosińska uznała, że jej „jako cudzoziemce mieszkającej na stałe w Berlinie udział w takim festiwalu z jednej strony da możliwość włączenia się w życie miasta, a z drugiej, co nie mniej ważne, możliwość promowania kultury mojego kraju”. Magda ze zdziwieniem przyznała, że choć wielu Polaków mieszka w jej dzielnicy, to w ramach tego festiwalu, który odbywał się po raz czternasty, była to pierwsza prezentacja promująca kulturę polską.

Magda Prosińska postanowiła pokazać – polskie wycinanki z Mazowsza. Wystawę zorganizowała w studio swojego męża (Borodesign), projektanta form przemysłowych. Toteż wśród gości na otwarciu wystawy, obok wielu osób ze środowiska designerów przyszli liczni sąsiedzi, reprezentujący nie tylko ludzi różnorodnych zawodów i środowisk, ale również różne, często bardzo odległe od polskiej, europejskiej kultury.

Idea berlińskiego festiwalu pod wieloma względami korespondowała z projektami zrealizowanymi przez Magdę Prosińską w Polsce. Wystawa mazowieckich wycinanek wpisywała się w tegoroczną formułę zdefiniowaną jako Otwarte Pracownie. Magda podjęła ryzyko pokazania w innej formule tego, co wcześniej było ograną „cepelią”, niewłaściwie eksponowaną i nie dostatecznie ocenianą. Na otwarcie ekspozycji przyszło niemal 500 osób. Magdzie tą oryginalną, piękną ekspozycją udało się nie tylko zwrócić uwagę berlińskich sąsiadów oraz chyba ich licznych znajomych i przyjaciół, ale zachwycić ich tymi wycinankami. Może do sukcesu przyczyniło się i to, że obok poszczególnych wycinanek autorka umieściła życiorysy ich twórców, a raczej twórczyń, spisane przez nie same, jak również krótkie opisy miejsc, w których żyją i tworzą te papierowe cudeńka.

 Niewiele oficjalnym imprezom, organizowanym przez ambasady czy nasze instytucje kultury, udaje się zainteresować tak wielu „zwyczajnych ludzi”. Przedstawiciele polskich instytucji kulturalnych, działających w Berlinie, nie przyszli, mimo osobiście przez organizatorkę doręczonych zaproszeń. Może szkoda, że instytucje te nie potrafią przyciągnąć tych rozsianych po całym świecie ambasadorów kultury polskiej, którzy z własnej nieprzymuszonej inicjatywy i często za własne pieniądze rozsławiają urodę naszego kraju i atrakcyjność naszych tradycji.

Elżbieta Skotnicka- Illasiewicz

Collegium Civitas, Fundacja Pro Publico Bono, Fundacja Centrum Prasowe, Fundacja Polska w Europie, Europe Team

Elżbieta Skotnicka – Illasiewicz: Taki piękny pomysł… I co z tego wyszło???

 

 

Enhanced by Zemanta
VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com