KOD. Dzieje się. I będzie się działo!

kod 12015-12-01.

Dzisiaj po prostu oddaję głos Mateuszowi Kijowskiemu. To zaszczyt znać takich ludzi.

Szanowni Państwo!

Dzisiaj codzienny raport nieco wcześniej. Muszę dzisiaj o normalnej porze się położyć, żeby wypocząć przed jutrzejszym długim dniem, który zakończy se spotkaniem założycielskim stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji.

Kilka ważnych rozmów, wiele bieżących ustaleń i uzgodnień dotyczących najbliższych działań. Statut, procedury, składy, wybory, lokal, biuro, imprezy, pikieta, marsz, wspólny front… To tylko niektóre z częściej używanych dzisiaj słów. Trudno byłoby wszystko opowiedzieć. Zanudziłbym Was. A też wolałbym się raczej podzielić z Wami ważnym moim dzisiejszym doświadczeniem.

Rozmawiałem z dziennikarzem publicznego radia z Niemiec. Siedzieliśmy w kawiarence niedaleko Chmielnej w Warszawie. Oczywiście mikrofon i dyktafon nieco zwracały na nas uwagę, ale siedliśmy w kąciku. Przy sąsiednim stoliku siedział sympatyczny młody człowiek z laptopem. Ale jakby trochę się nam przyglądał. W końcu nie wytrzymał i wtrącił się do rozmowy – panowie, ja właśnie jestem na stronie KOD. Razem z narzeczoną dołączyliśmy do KOD w niedzielę wieczorem. Poznałem Pana. Jestem z Wami!

Poprosiłem, żeby napisał do mnie maila, być może zaangażuje się w działania KOD już niedługo (jeszcze przez kilka tygodni ma zobowiązania, które mu nie pozwalają). Jest po politologii, ma 30 lat. Pan Marcin odpowiedział również na kilka pytań dla niemieckich słuchaczy. Napisał do mnie, jesteśmy w kontakcie.

Potem poszliśmy razem z panem dziennikarzem na patelnię. Wiecie, takie miejsce przed stacją metra Warszawa Centrum. Chciał porozmawiać z jakimiś osobami rozdającymi ulotki. Poszedłem, patrzę, a to nasi ludzie! Plakaty na piersi i na plecach, ulotki w ręce. Stoją po ciemku (już popołudnie było zaawansowane), w mżawce, z uśmiechem na ustach. A ludzie podchodzą i proszą o ulotki… Ulotki o naszej czwartkowej pikiecie pod Trybunałem Konstytucyjnym.

Kochani! To się dzieje! Kiedy szedłem potem do motocykla, żeby wrócić do domu, dalej pracować, kręciły mi się łzy w oczach. Pierwszy raz Komitet Obrony Demokracji doprowadził mnie do łez. To były łzy wzruszenia…

Jakieś kiepskie zdjęcie, zrobione mi zza kolana w Sejmie, krąży podobno po internecie. Szkoda, że słabe, ale dobrze, że krąży. To jest dowód, że robię to, co Wam obiecywałem. Rozmawiam z politykami. Obiecuję, że nadal będę rozmawiał. Jak kiedyś śpiewał Wojciech Młynarski… „Róbmy swoje […] może to coś da, kto wie?”.

Bardzo dziękuje za wszystko, co mnie dzisiaj spotkało. To Wasza zasługa. To Wy jesteście siłą KODu. Ja, Wasz wysłannik, mam zaszczyt uczestniczyć w tych wydarzeniach w Waszym imieniu.

Nic nie dodam. Wszystko jest powiedziane. Dołączajcie! A oto dżingiel akcji pod Trybunałem:

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.3/10 (28 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +32 (from 38 votes)
KOD. Dzieje się. I będzie się działo!, 9.3 out of 10 based on 28 ratings

11 komentarzy

  1. j.Luk 2015-12-02
    • BM 2015-12-02
  2. j.Luk 2015-12-02
    • slawek 2015-12-03
  3. malpa z paryza 2015-12-02
  4. j.Luk 2015-12-02
  5. Magog 2015-12-02
  6. Randall 2015-12-03
  7. slawek 2015-12-03
  8. j.Luk 2015-12-03
  9. narciarz2 2015-12-03