Piotr Rachtan: Analogie – List 59

stomma2015-12-04.

Po czterdziestu latach od tamtego listu, w którym 59 sygnatariuszy domagało się przestrzegania podstawowych praw i wolności obywatela i protestowało przeciwko „kierownicy”, czyli wpisaniu do konstytucji PRL zasady kierowniczej roli partii (dla młodych czytelników: chodziło o PZPR), trzeba powiedzieć, że koło historii się zamyka. Dziś, w Polsce od 26 lat wolnej od komunistycznej opresji, z konstytucją gwarantującą tamte upragnione prawa, trzeba znów myśleć, jak przeciwdziałać cynicznym, chciwym władzy politykom Prawa i Sprawiedliwości, którzy ostentacyjnie i bezwstydnie zagarniają coraz szersze obszary państwa, okrawając je ze zdobyczy demokracji i gwarancji konstytucyjnych.

Analogia jest jak najbardziej uprawniona: wpisanie w tamtym czasie „kierownicy” dawało komunistycznemu państwu gwarancję wiecznej wszechwładzy. Dziś zlekceważenie podstawowych gwarancji praw i wolności obywatelskich i zredukowanie do nic nieznaczącego symbolu instytucji chroniącej społeczeństwo przed wszechwładzą państwa prowadzi do tego samego – do dyktatury. Wtedy PZPR ją utrwalała, dziś PiS otwiera do niej drogę.

Chciałbym przypomnieć tamten list i jego sygnatariuszy, którzy mieli odwagę. Dla ułatwienia sięgnę do Wikipedii:

1 sierpnia 1975 podpisano Akt Końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, w którym państwa członkowskie, w tym Polska, zobowiązywały się m.in. do przestrzegania praw człowieka.

We wrześniu 1975 ukazały się jednak „Tezy na VII Zjazd PZPR”, w których zapowiadano zmiany kilku artykułów Konstytucji PRL. W „Tezach” zapowiadano wprowadzenie zapisów:

  •    o przewodniej roli PZPR w państwie i socjalistycznym charakterze państwa,
  •    o trwałym i nienaruszalnym sojuszu Polski z ZSRR oraz
  •    o zależności respektowania przez władze PRL praw obywateli od wykonywania przez nich obowiązków wobec państwa.

Te dwa fakty były bezpośrednią przyczyną napisania listu protestacyjnego skierowanego do władz PRL.

Pomysł Listu 59

Ideę napisania listu otwartego wysunął mecenas Jan Olszewski w mieszkaniu Anieli Steinsbergowej podczas jednego ze spotkań opozycji demokratycznej. Tekst zredagował jego pomysłodawca oraz Jakub Karpiński i Jacek Kuroń. Po zebraniu podpisów, 5 grudnia 1975 prof. Edward Lipiński złożył List w Kancelarii Sejmu. Sygnatariusze wykorzystali fakt, że polskie prawo zapewniało bezpieczeństwo autorom listów do władz państwowych.

List:

Powodowani troską obywatelską uważamy, że Konstytucja i oparte na niej prawodawstwo powinny zagwarantować przede wszystkim następujące wolności obywatelskie:

      *  Wolność sumienia i praktyk religijnych. Wolności tych nie ma, gdyż ludzie przyznający się do wierzeń religijnych lub ujawniający światopogląd odmienny od oficjalnie obowiązującego nie są dopuszczani do znacznej części kierowniczych stanowisk w urzędach i instytucjach publicznych, organizacjach społecznych i gospodarce narodowej. Dlatego należy zapewnić wszystkim obywatelom, bez różnicy religii, światopoglądu lub przynależności partyjno-politycznej jednakowe prawo do obejmowania stanowisk państwowych. Decydować powinny jedynie kwalifikacje, indywidualne zdolności i uczciwość osobista. Należy także umożliwić wszystkim grupom wyznaniowym swobodne wykonywanie praktyk religijnych oraz budowę świątyń.

        *  Wolność pracy. Wolności tej nie ma, gdy państwo jest jedynym pracodawcą, a związki zawodowe są podporządkowane instancjom partyjnym, sprawującym w praktyce władzę państwową. W tych warunkach – jak wskazują doświadczenia lat 1956-1970 – próby obrony interesów robotniczych grożą rozlewem krwi i prowadzić mogą do poważnych zaburzeń. Dlatego należy pracownikom zapewnić możliwość swobodnego wyboru własnej reprezentacji zawodowej, niezależnej od organów państwowych lub partyjnych. Należy zagwarantować również prawo do strajku.

        * Wolność słowa i informacji. Gdy nie ma wolności słowa – nie ma swobodnego rozwoju kultury narodowej. Gdy wszystkie publikacje przed ukazaniem się podlegają cenzurze państwowej, a wydawnictwa i środki masowego przekazu są kontrolowane przez państwo – obywatele nie mogą świadomie ustosunkować się do decyzji władzy państwowej, ta zaś nie wie, jaki jest stosunek społeczeństwa do jej polityki. Szczególnie groźne następstwa państwowego monopolu publikacji oraz działania cenzury prewencyjnej występują w literaturze i sztuce, które nie pełnią swych społecznie doniosłych funkcji. Dlatego związkom pracowniczym, stowarzyszeniom twórczym, religijnym i innym należy umożliwić powołanie niezależnych od państwa wydawnictw i czasopism. Dlatego należy znieść cenzurę prewencyjną, a odpowiedzialność w wypadku naruszenia ustawy prasowej egzekwować tylko w drodze postępowania sądowego.

       * Wolność nauki. Nie ma wolności nauki wówczas, gdy kryteria doboru kadry naukowej i tematów badań określane są przez władze państwowe i mają charakter polityczny. Dlatego należy przywrócić autonomię wyższych uczelni i zapewnić samorządność środowiska naukowego.

Zagwarantowanie tych podstawowych wolności nie da się pogodzić z przygotowywanym oficjalnie uznaniem kierowniczej roli jednej partii w systemie władzy państwowej. Tego rodzaju konstytucyjne stwierdzenie nadawałoby partii politycznej rolę organu władzy państwowej, nieodpowiedzialnego przed społeczeństwem i nie kontrolowanego przez społeczeństwo. W tych warunkach Sejm nie może być traktowany jako najwyższy organ władzy ustawodawczej, rząd nie jest najwyższym organem wykonawczym, a sądy nie są niezawisłe. Należy zapewnić realizację prawa wszystkich obywateli do wysuwania i wybierania swych przedstawicieli w pięcioprzymiotnikowych wyborach. Należy zapewnić niezawisłość sądów od władz wykonawczych, a Sejm uczynić rzeczywiście najwyższą władzą ustawodawczą.

Uważamy, że nierespektowanie wolności obywatelskich może doprowadzić do stopniowego pozbawiania społeczeństwa świadomości narodowej i do przerwania ciągłości narodowej tradycji. Jest to zagrożenie dla egzystencji narodu. […]

Uznanie tych wolności, potwierdzone przez konferencję w Helsinkach, nabiera dziś wagi międzynarodowej, gdyż tam, gdzie nie ma wolności, nie ma pokoju ani bezpieczeństwa.

Sygnatariusze

List podpisali (kursywą oznaczone podpisy dołączone w styczniu 1976):

  1.     Stefan Amsterdamski
  2.     Stanisław Barańczak
  3.     Ewa Bieńkowska
  4.     Jacek Bierezin
  5.     Henryk Błachnio
  6.     Irena Byrska
  7.     Tadeusz Byrski
  8.     Bohdan Chwedeńczuk
  9.     Ludwik Cohn
  10.     Andrzej Drawicz
  11.     Jerzy Ficowski
  12.     Kornel Filipowicz
  13.     Zbigniew Herbert
  14.     Ryszard Herczyński
  15.     Maryla Hopfinger
  16.     Zdzisław Jaroszewski
  17.     Anna Kamieńska
  18.     Jakub Karpiński
  19.     Wojciech Karpiński
  20.     Jan Kielanowski
  21.     Stefan Kisielewski
  22.     Jacek Kleyff
  23.     Leszek Kołakowski
  24.     Julian Kornhauser
  25.     Maria Korniłowicz
  26.     Mieczysław Kotlarczyk
  27.     Marcin Król
  28.     Ryszard Krynicki
  29.     Jacek Kuroń
  30.     Stanisław Leśniewski
  31.     Edward Lipiński
  32.     Jan Józef Lipski
  33.     Zdzisław Łapiński
  34.     Hanna Malewska
  35.     Stanisław Małkowski
  36.     Jerzy Markuszewski
  37.     Adam Mauersberger
  38.     Adam Michnik
  39.     Halina Mikołajska
  40.     Jan Nepomucen Miller
  41.     Ludwik Muzyczka
  42.     Zygmunt Mycielski
  43.     Jerzy Narbutt
  44.     Jan Olszewski
  45.     Antoni Pajdak
  46.     Krzysztof Pomian
  47.     Hanna Rudzka-Cybisowa
  48.     Józef Rybicki
  49.    Jacek Salij
  50.     Władysław Siła-Nowicki
  51.     Stanisław Skalski
  52.     Antoni Słonimski
  53.     Aniela Steinsbergowa
  54.     Julian Stryjkowski
  55.     Jan Józef Szczepański
  56.     Adam Szczypiorski
  57.     Kazimierz Szelągowski
  58.     Wisława Szymborska
  59.     Jacek Trznadel
  60.     Tadeusz Wojnarowski
  61.     Maria Wosiek
  62.     Adam Zagajewski
  63.     Wacław Zawadzki
  64.     Barbara Zbrożyna
  65.    Jan Zieja
  66.     Wojciech Ziembiński

Inne listy

Po złożeniu w Sejmie list został zlekceważony przez władzę i stało się o nim głośno dopiero po 1 stycznia 1976, kiedy dowiedziały się o nim redakcje zachodnie. 9 stycznia 1976 swój list protestacyjny przesłał na ręce Marszałka Sejmu Episkopat Polski; 17 stycznia prezesi Klubów Inteligencji Katolickiej i redaktorzy naczelni wydawnictw katolickich; 21 stycznia 1976 intelektualiści przeciwni konstytucyjnemu zapisowi o wyróżnieniu stosunków Polski z ZSRR (tzw. List 14); 31 stycznia 1976 przedstawiciele polskiego świata kultury (tzw. List 101).

Dalsze losy listu i jego historyczne znaczenie

10 lutego 1976 Sejm PRL uchwalił poprawki do Konstytucji PRL (przy jednym głosie wstrzymującym się: Stanisława Stommy z Koła Poselskiego „Znak”). 12 lutego 1976 Edward Gierek na konferencji prasowej określił sygnatariuszy Listu 59 jako „zacietrzewionych antykomunistów, ślepych politycznie”. Listy nie wpłynęły na decyzję władz o zmianie konstytucji, ale ostateczna wersja ustawy została złagodzona: w konstytucji nie łączono praw i obowiązków obywateli; zapis o nierozerwalnym sojuszu polsko-radzieckim zamieniono na „nierozerwalną więź przyjaźni polsko-radzieckiej”, którą PRL miała umacniać. Wreszcie do art. 1 włączono zapis, że „PRL jest krajem socjalistycznym, a także dodano artykuł głoszący, że „przewodnią siłą polityczną społeczeństwa w budowie socjalizmu jest PZPR” (zamiast proponowanej wersji mówiącej o „przewodniej roli w państwie” rezerwowanej dla Partii).

List był pierwszym tak licznym wystąpieniem polskiej inteligencji (nie tylko opozycyjnej) przeciwko polityce PZPR, zaprzeczającym propagandowej tezie o jednomyślności rządu i społeczeństwa. Zarazem po raz pierwszy w geście sprzeciwu wobec linii Partii wspólnie wystąpiło środowisko opozycji lewicowej oraz duchowni i laikat Kościoła katolickiego.

Tyle Wikipedia. Wkrótce część sygnatariuszy zaangażuje się w prawdziwą, nie tylko symboliczną obronę praw robotników, stworzą KOR, ROPCiO i inne organizacje, społeczne i polityczne. 5 lat później „Solidarność” przeora Polskę i Europę.

Początki były skromne, owoce zaczęliśmy zbierać w 1989 roku. Dziś grozi nam odebranie dziedzictwa sygnatariuszy Listu 59 przez spoconych z żądzy władzy, a właściwie wszechwładzy, arywistów. Nie bójmy się o tym mówić i nazywać rzeczy po imieniu. Polska przeżywa nie kryzys konstytucyjny, rozpoczęła się walka o przyszłość państwa, o jego demokratyczny i prawny charakter, o to, czy wolność będziemy mieć tu i teraz, a nie gdzieś w dalekiej Europie, do której ONI z łaski będą nas wypuszczać.

Jest o co walczyć i List 59 o tym przypomina.

Piotr Rachtan

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (18 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +37 (from 37 votes)
Piotr Rachtan: Analogie – List 59, 10.0 out of 10 based on 18 ratings

3 komentarze

  1. wejszyc 2015-12-05
  2. Junona 2015-12-06
  3. j.Luk 2015-12-06