Jerzy Dzięciołowski: Jakoś to nie będzie

Print Friendly, PDF & Email

dzieciol2015-12-14.

Paweł Tamborski, szef Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, podał się do dymisji i rzecz przeszła niezauważona przez polityków. A w każdym razie rządzącej większości. Kręcą swoje lody wesolutcy, że jeszcze jeden łup jest do wzięcia. Tymczasem rzecz nie jest do śmiechu. GPW pikuje. Od początku roku straciła jedną piątą swojego kapitału. Co równie ważne, przestaje być miejscem zdobywania środków na inwestycje. To istotny sygnał, że koncepcja rozwoju (po trzykroć wyartykułowana przez szefową rządu) może utracić to źródło finansowania. Zwłaszcza że na innych giełdach w Europie jest akurat odwrotnie – rosną. Więc inwestorzy tam ulokują swoje pieniądze.

Zły sygnał przekłada się też na nieufność co do przyszłego stanu gospodarki (obecnie więcej niż przyzwoitego – 3,5 proc. wzrostu PKB rok do roku), zwłaszcza wobec lawiny przewidywanych wydatków związanych z obietnicami wyborczymi, co może mieć również ten skutek, że pożyczanie pieniędzy przez sprzedaż obligacji Skarbu Państwa (limitowane tak czy inaczej dopuszczalnym przez konstytucję poziomem zadłużenia państwa) będzie wymagało płacenia wyższych odsetek.

Uwaga rządzącej ekipy skupia się na znalezieniu środków na 500 zł dla dziecka, czy, ostatnio, wykupienia węgla na hałdach, żeby wystarczyło Na najbliższe pensje dla górników w kopalniach o miliardowych zadłużeniach.

Na temat znalezienia środków na przyspieszenie rozwoju jest cicho, tak jak cicho zrobiło się o uwolnieniu przedsiębiorstw od podatków z kopalin. Można domniemywać, że rząd liczy na strumień środków z Unii Europejskiej, już wynegocjowany prze ekipę Platformy Obywatelskiej. Ale uruchomienie tych środków ograniczone jest nieprzekroczeniem poziomu nadmiernego deficytu budżetu, a konkretnie 3 proc. Nie mówiąc o tym, że rozprawianie się z Trybunałem Konstytucyjnym , chęć uruchomienia oszczędności NBP, zamiar podporządkowania sobie Komisji Nadzoru Finansowego itd. – to wszystko nie służy, delikatnie mówiąc, wizerunkowi Polski jako partnera.

Krótko mówiąc, strategia w obszarze gospodarki opiera się w tej chwili na zasadzie: jakoś to będzie oraz że Chińczycy nam pomogą na jedwabnym szlaku.

Jakoś to nie będzie. W tzw. nadbudowie można ,,dawać radę” i ignorować prawo, jak się ma parlamentarną większość (zresztą do czasu). W gospodarce nie ma zmiłuj. Albo przychody są większe od wydatków, albo się bankrutuje. To wie każdy przedsiębiorca, nawet najmniejszy. Próba przesterowania państwa na centralne zarządzanie to marna perspektywa. To już przerabialiśmy. Skończyło się bankructwem. Nie ignorowałbym sygnału, jakim jest podanie się do dymisji szefa giełdy, przewidując, jak gdyby nigdy nic, miliardowe wydatki.

Jerzy Dzięciołowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (5 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +15 (from 15 votes)
Jerzy Dzięciołowski: Jakoś to nie będzie, 10.0 out of 10 based on 5 ratings

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com