Piotr Rachtan: Klucz na wojnie

2015-12-19.

Klucz na wojnie

Synagoga w Parczewie. Foto: Wikimedia Commons

Brawurowy atak polskich sił zbrojnych przy pomocy dorobionego klucza nie powiódł się. Żandarmeria odmówiła złamania pieczęci na drzwiach pokoi w siedzibie Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO. Trochę mnie to dziwi, można było podgrzać pieczęcie i je odlepić, a po wejściu i przeszukaniu przykleić z powrotem.

Inaczej przebiega wojna o przywrócenie honoru i prawdziwie polskich wartości z potężną twierdzą Trybunału Konstytucyjnego, który broni komunistycznych złogów w państwie. W wojnie pozycyjnej strony konfliktu odnotowują sukcesy i porażki: opublikowano wreszcie wyrok z 3 grudnia (K 34/13), co nie zmieniło sytuacji: partia rządząca przy pomocy zręcznych manewrów spycha wojska Andrzeja Rzeplińskiego. Uliczne manifestacje nie robią na niej wrażenia, sama organizuje od dawna lepsze.

W projekcie ustawy jego autor – podobno jest nim prokurator Stanisław Piotrowicz – napisał, iż Trybunał Konstytucyjny powinien znaleźć się poza stolicą bo:  „Celem tego jest dowartościowanie innych ośrodków miejskich, w szczególności Polski wschodniej; poprawi to sytuację na rynku pracy, a także obniży koszty funkcjonowania takich urzędów. Przeniesienie siedziby Trybunału Konstytucyjnego z Warszawy do innego miasta ma także ten dodatkowy walor, że zapewni większą izolację sędziów od ośrodków władzy politycznej, a przez to wzmocni ich apolityczność i bezstronność. Podobne rozwiązania przyjęto w sąsiednich państwach, np. niemiecki Trybunał Konstytucyjny ma siedzibę w Karlsruhe, rosyjski w St. Petersburgu, słowacki w Koszycach, a czeski w Brnie”.

Oczywiście projektodawca skrzętnie pomija przyczyny (choć biedak może ich nie znać), dla których w przytoczonych przypadkach sądy konstytucyjne ulokowano w miastach nie stołecznych. Karlsruhe np. wybrano, bo w tym czasie stolicą Republiki Federalnej Niemiec było małe miasto uniwersyteckie Bonn, a nie ogromny Berlin i zwyczajnie w ówczesnej stolicy nie było godnej siedziby dla centralnego organu władzy. Sankt Petersburg to druga (a właściwie – historycznie pierwsza) stolica Rosji i na siedzibę Sądu Konstytucyjnego Federacji Rosyjskiej wybrano dawną siedzibę Senatu. Przenosiny trwały kilka lat. Koszyce, proszę autora, to też wybór bardzo polityczny i tyczący się stosunków słowacko – węgierskich. Przypuszczam, że wiedza autora o tym nie jest zbyt szczegółowa. Ulokowanie słowackiego Trybunału Konstytucyjnego w Kassa miało potwierdzić przynależność Koszyc do Republiki Słowackiej. Do Polaków bardziej już przemawiałoby przeniesienie TK np. do Wrocławia czy Opola.

Tak więc Prawo i Sprawiedliwość z trudem, ale bez strat własnych – przepycha kontrreformatorskie ustawy przez Sejm, który – nie wiedzieć czemu – znajduje się akurat w Warszawie, choć obradować mógłby w historycznych miastach, w których odbywały się niegdyś walne zjazdy szlachty, poczynając od pierwszego w Chęcinach, a potem w Piotrkowie, Krakowie, Toruniu, Bydgoszczy, Radomiu, Sandomierzu, Lublinie, Parczewie, a także w Grodnie. Najbardziej podobają mi się dwa miasta, do wyboru przez izbę niższą: Chęciny i Parczew. Dzięki ulokowaniu w nich Sejmu mogłyby otrzymać potężny impuls rozwojowy i z pewnością ograniczyć bezrobocie, tak dokuczliwie i chroniczne w Polsce Wschodniej. Gorzej, oczywiście, z gmachami publicznymi na siedzibę tak ważnej instytucji, jak Sejm. Ale mam propozycję: w Parczewie (który Litwini w 1569 roku proponowali na stolicę wspólnego państwa) niszczeje zabytkowa synagoga – można ją rozbudować i przystosować do potrzeb wcale licznej rzeszy posłów. Nie takich rzeczy w Polsce się dokonuje: damy radę!

Odkładając żarty na bok w tej wojnie używa się broni czasem na oślep, to znaczy łapiąc kłonicę i waląc gdzie popadnie. Wrzutka o ewentualnym przeniesieniu siedziby Trybunału Konstytucyjnego do np. Przemyśla albo Suwałk, czyli jak najdalej do Warszawy to jednak kolejne złamanie – tak, tak właśnie jest – konstytucji Rzeczypospolitej, która ma art. 29 stwierdzający, że „Stolicą Rzeczypospolitej Polskiej jest Warszawa.”.

Konstytucja nie wyjaśnia, co to znaczy: stolica. Jeśli jednak sięgniemy do uznanego komentarza Pawła Sarneckiego, to dowiemy się, że jest to po prostu siedziba centralnych organów państwa. A do nich niewątpliwie należą nie tylko Sejm i Senat, ale także Ministerstwo Energetyki czy Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, a tym bardziej Trybunał Konstytucyjny, choć politycy PiS w trakcie debaty sugerowali, że jest to raczej organ prezesa Rzeplińskiego używany do walki ze zwolennikami zburzenia starego porządku i budowy w to miejsce nowego, sprawiedliwego i na pewno szczęśliwszego ładu.

W tej wojnie, którą od wygranych wyborów prowadzi PiS, widać już kolejne pola utarczek, zasadzek i bitew: wiek emerytalny, nomenklatura w miejsce przestarzałej (z punktu widzenie wyposzczonych przez 8 lat klientów PiS) służby cywilnej, media najpierw publiczne, a potem te zniemczone, religia na maturze, likwidacja gimnazjów, polonizacja banków, patriotyczny akt z użyciem powszechnej inwigilacji, ograniczenie samorządności terytorialnej i autonomii uczelni wyższych itd.

Zmuszeni przez nową władzę do zajmowania się sobą Polacy nie zauważą, że świat idzie do przodu i jeśli ktoś na tym skorzysta, to ci, którzy wolą Polaków zostawić właśnie z boku. Same korzyści z tego będzie miał gospodarz Kremla, dla którego incydent z dorobionym kluczem oznacza początek izolacji Polski w Pakcie Północnoatlantyckim kreowanym na pierwszego wroga Rosji. Co gorsze po żenującej wojnie o osłabienie i sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego już nikt nie będzie mógł powiedzieć Rosjanom, by szli drogą polskiej transformacji, bo to wzór dla nich atrakcyjny.

Tam, dokąd nas dziś rządząca partia i jej prezes prowadzą, nasi sąsiedzi ze wschodu już są.

Piotr Rachtan

Obserwator Konstytucyjny

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (15 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +26 (from 26 votes)
Piotr Rachtan: Klucz na wojnie, 10.0 out of 10 based on 15 ratings

3 komentarze

  1. Magog 2015-12-19
  2. wejszyc 2015-12-19
  3. slawek 2015-12-20