Jerzy Dzięciołowski: Jazda po bandzie

dzieciol2016-01-12.

Trwa wygaszanie instytucji III RP. Docelowo ma być wygaszona sama III RP: 26 lat rozwoju budzącego szacunek i uznania dla Polaków, których wizerunek radykalnie zyskał na świecie. Tak sobie wymyślił jeden człowiek, sam w niezgodzie ze zmianami – społecznymi i gospodarczymi, którym podlega rzeczywistość: bez prawa jazdy, bez konta w banku, bez chodzenia do sklepu po zakupy, pod stałą opieką ochroniarzy, bo od lat lideruje w sondażach nieufności. Kierowana prze niego partia wygrała wybory, bo okazał się cierpliwy, bezwzględny i zdolny narzucić swoją wizję przyszłości, dla której III RP to postkomunistyczny podrzutek.

Rozstawanie się z ,,ciepłą wodą w kranie’’, a dokładniej – zawłaszczanie państwa, jakie mamy, odbywa się nie tylko ekspresowo. Odbywa się przy nieustannym wmawianiu, że to dla dobra obywateli i że tak chce zdecydowana większość, której emanacją jest samodzielna większość reformatorskiej partii w Sejmie. Ta większość to 234 posłów (było 235, ale jeden się z PiS wypisał). O trzech więcej niż wynosi kwalifikowana większość. Powinniśmy mieć tego świadomość. Trzech posłów zwycięskiego ugrupowania tworzy w nocy lub nad ranem większość i przesądza o kształcie kraju, w jakim budzimy się każdego dnia. Pomijam w tym rachunku populistyczne ugrupowanie Kukiza, które z reguły popiera prawicę, ale gdyby nie ta podstawowa większość, relacje między PiS a Kukiz 15 mogłyby się układać jak psa z kotem.

Dopóki zmiany dokonują się w tak zwanej nadbudowie, czyli dotyczą kształtu instytucji, personaliów, procedur, statutów itd., postrzegane są jako niemające wpływu na to, co ma w kieszeni przeciętny obywatel. Niesłusznie. Bo decydują nie tylko jednostkowe zmiany, ale i ich skala.

Popatrzmy: zapadły lub zapadają decyzje w sprawie reformowania szkolnictwa, służb cywilnych, uprawnień policji, organizacji nowych ministerstw, mediów, pakietu rodzinnego (ze sztandarowym 500 plus), agencji wspierania eksportu – ma być jedna silna na miejsce PAIiIZ, BGK, KUKE, PARP, ARP oraz Polskich Inwestycji Rozwojowych, jakby eksport nie był najważniejszym obecnie źródłem wspierania gospodarki.

Do tego dochodzą: nowelizacja ustawy o finansach publicznych, podpisana przez prezydenta, dająca zielone światło do zadłużania się, narastające zadłużenie kopalń, żądania płacowe górników i pielęgniarek, obietnice podniesienia płac w budżetówce, zmiany na stanowiskach 40 szefów największych przedsiębiorstw państwowo-prywatnych, niekoniecznie na lepszych menedżerów.

Osobnej uwagi wymaga sytuacja na Giełdzie papierów Wartościowych i przewidywane wydatki na obronność. WiG-20, czyli największych spółek na polskiej giełdzie spadł w 2015 roku o 19,7 proc. Inwestorzy pozbywali się akcji spółek energetycznych, bojąc się ich połączenia z kopalniami (zadłużenie kopalń sięga 15 mld zł). Kurs Polskiej Grupy Energetycznej spadł o 28,6 proc., Tauronu o 41 proc. Nie lepiej jest w sektorze bankowym. Wycena PKO BP, naszego największego banku, spadła o prawie jedną czwartą. Akcje Getin Noble Bank, który postawił na kredyty we frankach, potaniały o 72,6 proc. Na obronność w okresie 6-8 lat ma być wydane 120-130 mld zł. Struktura tych wydatków jest taka, że wydatki na płace, emerytury i transfery pochłoną około połowy budżetu przeznaczonego na obronność.

Na to wszystko nakładają się sprzeczne informacje dotyczące domykania się budżetu. Według rządu, wzrost PKB w 2016 roku wyniesie 3,8 proc. przy inflacji 1,7 proc. Według szacunków NBP będzie to wzrost około 3,3 proc., przy inflacji 1,1 proc. Nie wchodząc w szczegóły: spełnienie się prognozy NBP przy założonych wydatkach oznacza większy deficyt budżetowy.

To, że Prezesa Państwa gospodarka mierzi – wiadomo od dawna. To, że pani premier ma pojęcie o gospodarce na zasadzie ,,damy radę’’ – też wiadomo. To, że wicepremier i minister rozwoju jest głównie nieobecny – zaskoczeniem być nie może, bo jego pozycja polityczna jest żadna.

A tymczasem wydatki związane z samymi zmianami (nie mówiąc o spełnianiu obietnic) jakby nikogo nie interesowały. Co gorsza, zaczynają nabierać charakteru śnieżnej kuli, co – jak wiadomo – trudne jest do opanowania, a w najlepszym razie grozi chaosem wydatków.

Głosił PiS państwo w ruinie – to do tego zmierza. Tylko dlaczego większość Polaków też będzie musiała ponosić ciężar odbudowy gospodarki?! Oczywiście, winnych nie będzie. Przykład Jarosława Gowina, reformatora sądownictwa, co okazało się marnotrawstwem publicznych pieniędzy, jest wymowny. Jarosław Kaczyński, który rozmontowuje demokratycznie państwo, będzie niewinny jak dzidziuś, bo formalnie za nic nie odpowiada.

Czy wobec dokonującego się harakiri na żywym ciele szóstego pod względem potencjału kraju Unii Europejskiej, Bruksela zdecyduje się na ostrzeżenie o zawieszeniu finansowania z funduszów spójności, co mogłoby wpłynąć na oprzytomnienie reformatorów – tego nie wiem.

Nie jestem też zwolennikiem opinii, serwowanej w rodzinnych dyskusjach, że się rozsypiemy jako organizm społeczno-gospodarczy, i kto może – niech sięga po walizki. Trudno natomiast nie zgodzić się z opinią, że znowu na własne życzenie, biorąc także pod uwagę uczestnictwo w wyborach (i brak takowego) na zasadzie, że na złość babci odmrożę sobie uszy, grozi nam zjazd do trzeciej ligi europejskiej. Zarówno pod względem pozycji gospodarczej, jak i znaczenia politycznego. O zmianie jedynie słusznych rządów, jak zaświadcza historia, zadecyduje przede wszystkim sytuacja gospodarcza.

To szeroko pojęty stan rynku (praca, płace, koszty życia, dostępność usług, bezpieczeństwo), wsparty niezgodą obywateli na życie na komendę, przesądza o tym, w jakim kraju będziemy żyli w nadchodzących latach.

Jerzy Dzięciołowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.2/10 (25 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +22 (from 24 votes)
Jerzy Dzięciołowski: Jazda po bandzie, 9.2 out of 10 based on 25 ratings

Jedna odpowiedź

  1. Magog 2016-01-14