Tomasz Jastrun: Obcięty pazur

Print Friendly, PDF & Email

Rejestrowanie samochodu i trzy urzędy podat­kowe, wszystko naraz. Powiało grozą, a odbyło się bez bólu. Tyl­ko bez sensu szu­kałem warsztatu i śrubokrętu, kie­dy tablice w no­wych wozach zdejmuje się jak zegarek z ręki. Chyba nie nadążam za zmianami. Personel urzędniczy miły z natury lub z wyszkolenia. Czasami tylko starsi boleśnie są zaplątani w sobie, co tak oczywiste, że miałem ochotę ich przytulić i pocieszyć. W Wielkich Urzę­dach staje się jednak Wielka Zmiana.

Potem na pocztę – jakby mi ktoś w pysk dał. Opleciona kolejkami, z woniami PRL. W ra­mach nagrody za cierpienia do pobliskiego parku Szczęśliwickiego. Baseny na otwartym powietrzu przez lata w ruinie, teraz w błęki­cie wód przegląda się zieleń traw. Pisząc tak, czuję się niezręcznie, jakbym podlizywał się temu, co dobre, a omijał dziury, których u nas dostatek.  Ale uparcie wołam – minął czas szu­kania dziur w całym, nadszedł skupiania się na całym wśród dziur. Kłopot, że felietonista, który chwali, zmienia się w swą ciotkę opty­mistkę, zawsze jest taka w rodzinie.

Dla mediów tylko dziury mają w sobie moc łatwej fascynacji. I jest u nas sekta, dla której Polska to Titanic, co tonie, gdy Tusk z rządo­wą orkiestrą mu przygrywa. Samolot, któ­ry się roztrzaskał, był pierwszym znakiem nadciągającej nieuchronnie katastrofy. Oj­cem duchowym smoleńskiej sekty, rzecz jas­na i oczywista, jest Prezes. Jakie to jednak szczęście, że po katastrofie z ruin wzniosą Polskę lepszą, prawą. Gorączkowo oczekują, aż wszystko pójdzie w tę ruinę.

Na razie media pisowskie plują jadem, do oplutych zaś wołają: jesteście pełni nie­nawiści, najemnicy przemysłu nienawiści. Powstała osobliwa formacja medialna: jej ra­dykalne skrzydło to „Gazeta Polska”, drugie, niby-umiarkowane, „Uważam Rze”. Jak po­czyta się jednak listy, które redakcja uznaje za godne druku, by pisać do niej komentarze, widać, co osadza się na końcu szydła, które wyszło z worka. Próbujemy czasami zrozu­mieć, co się stało tym ludziom, przecież tam widać ścięte zajadłością twarze dawnych zna­jomych. Marcin Król nazywa ich nienawistnikami. Wielu używa określenia: zapiekli. Mój termin to „złorzeczący”, jak w więzieniach są grypsujący. Język to też myślenie, ono tworzy świat. Dlatego żyjemy w osobnych. Do tego stopnia, że jak mnie tam wyzłorzeczą, czuję się jakby raźniej. Dla nich kluczem do zrozu­mienia świata są wymienne pojęcia „salon” i „mainstream”. Ciekawe, czy salony i mainstreamy jako wyjaśnienie złożonych zjawisk społecznych istnieją też w innych krajach, czy to jedynie polska specjalność, jak żurek, bigos i Radio Maryja.

Lubują się też w ter­minie „przemysł nie­nawiści”. Ja pracuję w niemieckiej fabry­ce, która jest częścią wielkiego kompleksu. I sieje zło z balkonu ostatniej strony tygo­dnika. Ach, gdyby wie­dzieli o tych naszych tajnych spotkaniach w podziemiach Pała­cu Kultury, gdzie szef syndykatu nienawiści wydaje dyspozycje. Wracając do „salonów”. Istnieje realne zjawisko rodzin medialnych. Taką rodziną jest na pewno „Gazeta Wy­borcza”, z jej prorodzinną polityką. Ich wi­dzenie świata bardzo mi bliskie, ale taka rodzinność już mniej. Podobnych przykła­dów bez liku, im bardziej zaś się kłócimy, tym więcej powstaje rodzin i koterii. Ta paranoidalna przesada i demonizacja zjawi­ska powodują, że rozsądna jego krytyka staje się niemożliwa. Spalona ziemia na­szej zimnej wojny domowej zakaża obiek­tywne myślenie. A tu na dodatek upadek i pisowienie SLD. Dzięki Napieralskiemu, który w oczach zmienia się w swoją urzędni­czą teczkę. Szkoda – bez socjaldemokracji de­mokracja ma już zupełnie wyblakłe sumienie.

W antykwariacie kupuję aforyzmy Gogola. Nawet w tych krótkich myślach jest jego pazur. A ile świństw za tym pazurem. Też dlatego myśl rosyjska sięga jednak głębiej niż polska. My pazur obcinamy. Tak zdaje nam się kulturalniej. Gogol śle nam przed­wyborcze przesłanie: „Ludzie ograniczeni, a przy tym fanatycy, stanowią plagę ludz­kości. Biada państwu, w którym tacy ludzie mają władzę. Są nietolerancyjni i pozbawie­ni wszelkich skrupułów. Uważają, że cały świat kłamie, a tylko oni mówią prawdę”. Ale niezwykłe też aforyzmy Juliana Tuwima. Ukazały się właśnie w ramach zbioru „Cy­ganka…”. Ten to miał poetycki talent!

Aby zostać w tema­cie: „Dostojewski – genialna rura kana­lizacyjna duszy rosyj­skiej. Wszystko tam ściekło. Takiej oczysz­czającej psychoanali­zy nie przeszedł żaden naród”. To prawda, lecz nie wierzę w skutecz­ność psychoanalizy. My za to z komplek­sem ofiary historii po swojemu próbujemy te­raz się czyścić, na co burzy się emocjonalnie zatwardziały żywioł narodowy. Całość w pu­encie przegryzam nowo wydanymi „Myśla­mi i wypsknięciami” Piłsudskiego. Marszałek zawsze zdumiewający, archaiczny, a zarazem nowoczesny, chamski, a jaki kulturalny. Wypsknęło mu się nawet: „Naród wspaniały, tylko ludzie chuje…”. Jestem blisko z wnuczką mar­szałka, więc wiem, że muzeum w pobliskim mi Sulejówku nadal w całkowitej niemożno­ści powstania. Może więc rzeczywiście naród byłby wspaniały, gdyby nie ludzie…

Newsweek, nr 34/2011

Enhanced by Zemanta
VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Tomasz Jastrun: Obcięty pazur, 10.0 out of 10 based on 1 rating

Jedna odpowiedź

  1. Adam Furtak 2011-08-29
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com