Piotr Topiński: Kanał za kanałem a za tym kanałem…

woda2016-05-11.

Ministerstwo Środowiska jest nowoczesną, profesjonalną, darzoną zaufaniem społecznym instytucją, racjonalnie zarządzającą zasobami naturalnymi, dbającą o edukację ekologiczną społeczeństwa oraz otwartą na współpracę w zakresie ochrony środowiska.

Ministerstwo Środowiska

Ministerstwo Środowiska

Wydawało mi się, że żartowałem. Wydawało się. W tekście SO „kanał Odra Dunaj” zasugerowałem, że jeśli zabraknie wody w Odrze do planowanego kanału Odra-Dunaj, wezmą sobie wodę z Wisły 🙂 Żart był nie na miejscu …bo teraz wezmą sobie już serio i to dwa razy, raz przez odrestaurowanie Kanału Bydgoskiego a drugi raz przeryją niemal 100 km Kanału Śląskiego przez Rybnik i Gliwice. A w Wiśle też wody nie zabraknie, bo jakby mogło zabraknąć, przecież kopiemy jeszcze kanał Wisła Dniepr. Odrę jeszcze połączymy z Renem i wreszcie polskie barki załadowane zbożem i innymi towarami, jak od Piastów bywało, uczynią z Polski mocarstwo.

Przekopiemy też 300 km Pregoły przez całą Białoruś i jeszcze kawałek Ukrainy… wreszcie po latach upokorzeń Polska będzie miała dostęp i do tego i tamtego morza i tu i tam i może jeszcze więcej. Być może wysuszymy Białoruś, by Wisłą znowu można było popłynąć do Młocin.

Pieniądze da Unia!

Póki co Główny Konserwator Przyrody się nie wypowiedział, bo jest wiceministrem w ministerstwie, które właśnie wywaliło większość członków Państwowej Rady Ochrony Przyrody więc się już nie wypowiedzą. Znani biolodzy zostali dość nagle i niespodziewanie… odwołani. Na ich miejsce  znaleziono innych, chętnych, przeważnie leśników. Dziennikarze snują pomysły, że to przez niechęć Rady do wyrzynania Puszczy Białowieskiej. Nie mają racji…to nie za to co było, to ze strachu, co taka Rada może dojrzeć w przyszłości w innych pomysłach technicznych, także w kanalizowaniu rzek.

Problem największy z proponowanymi kanałami to brak wody ale i z tym się można uporać za pomocą zmian w prawie wodnym. Dyrekcje RZGW, powątpiewające w realność pomysłów, właśnie z powodu deficytu wody we wszystkich polskich rzekach, zostaną zlikwidowane a Dyrekcja Wodna powołana w to miejsce, drobiazgami nie będzie się przecież przejmować. Zastępowanie jednej instytucji drugą to setki miejsc pracy dla swoich. Działań nauczą się w boju!

Michał Szydłowski, facet z Politechniki Gdańskiej z pełnym przekonaniem pokazał projekt tego wariactwa. Pokazał publicznie i z przekonaniem. Gdyby się komuś nie chciało wierzyć, to proszę.

Nic w prezentacji o zasobach wodnych, mimo, że z dossier autora wynika, że się na tym zna i dużo o “oczekiwaniach społecznych” bez słowa o tym co rozumie przez to pojęcie, o najważniejszym, czyli sposobach zarządzania środowiskiem i przyrodniczymi skutkami inwestycji ani słowa.

Inny wyspecjalizowany gość popisujący się w Sieci; Kasper Jędrzejewski radośnie proponuje zabudowanie Wisły kilkudziesięcioma przegrodami, z niezrozumiałego powodu założył, że jak wodę zbierze w zaporach, to jej będzie dosyć.

https://www.mgm.gov.pl/images/aktualnosci/Drogi_wodne_E-70_E-40_gorna_i_srodkowa_Wisla.pdf

Z dossier autora wynika, że zamiłowanie do żeglarstwa i doświadczenie z szorowania kilem łodzi po dnie nie przekłada się na wiedzę o wodzie i zarządzania nią. W SO już pokazywałem swój punkt widzenia na ten problem;

Jak się ma takie eksperckie wzorce – każdy, kto przemoczył buty w dzieciństwie może być ekspertem hydrologii w „dobrej zmianie”. Każdy, komu się zamarzy przerycie Polski we wte i we wtamte, może się na takiej “opinii” oprzeć. Szczególnie jeśli się przed tym wykastruje Państwową Radę Ochrony Przyrody i kilka innych organizacji mogących mieć inne zdanie.

A wspaniałych hydrologów mamy w bród. Nikt ich nie pyta o zdanie bo rząd (i ten, i ten poprzedni) dobiera sobie „ekspertów dyspozycyjnych” pod gotowe pomysły, przyozdabia politykami i dyrektorami zapór, którzy wodą nie zarządzają, tylko z nią walczą. Jeden z nich (i dlatego go nie lubią:)), twierdzi słusznie, że polska hydrologia jest na etapie XIX wiecznej medycyny, która na każdą chorobę miała jedną receptę: spuścić krew 🙂

A woda, jej dostępność, powodzie, susze, to wskaźniki naszego majstrowania w przyrodniczej przestrzeni. Zarządzanie wodą wymaga wiedzy, wyobraźni i wyszkolonego umysłu niezbędnego do prognozowania co będzie za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Najbardziej brakuje nam tego umysłu. Z umysłami inwestorzy toczą zasadniczy bój.

Proponuję się przyjrzeć Żywiecczyźnie, bo to największy program gospodarowania wodą w górskiej przestrzeni, miliard wydanych pieniędzy i fatalne skutki ekonomiczne, finansowe, społeczne. Doświadczenia tego programu sprowadzają się do “unia dała, się nie przejmujemy”.

Trzeba przyznać, że po pierwszym moim spotkaniu ze znanym polskim hydrologiem, który przekonywał uczestników spotkania, że susza to wynik nadmiernej ilości lasów, które odparowują ogromne ilości wody… zatkało mnie, zbaraniałem, nawet nie byłem w stanie zaprotestować. Przypomniało mi się spotkanie ze znajomym, mazowieckim chłopem, który mnie przekonywał, że ropuchy wysysają mleko z krowich wymion. Obraził się na mój wybuch śmiechu, bom w wyobraźni zobaczył to biedne zwierzę, napełnione kilkoma litrami mleka i dyndające na krowim cycku.

Poziom wiedzy przyrodniczej cenionego “eksperta” polskiej hydrologii jest taki sam jak tego mazowieckiego chłopa. Aparaty pojęciowe są tak odległe, że nie ma jak dyskutować. Wiedza wymienionych poprzednio „uczonych” prezentujących „plan skaskadowania” Wisły, czy przekopania Polski wzdłuż i wszerz została przesiana przez „uwarunkowania ekonomiczne” tak, że i dyskutowanie jest równie jałowe. To są inne światy! Tu nie możliwości przyjęcia kompromisu, bo kompromis polegać musi na przyjęciu punktu widzenia drugiej strony. A jeśli z drugiej strony kompletny analfabetyzm poparty wiarą w cuda, to jak ma wyglądać wspólne stanowisko  – i od razu pytanie, jak to zrobić, by to było wspólne stanowisko?

Osobiście, cynicznie rzecz traktując, to mi to powinno odpowiadać. Po pierwszym spotkaniu, porażony przyrodniczym analfabetyzmem eksperta postanowiłem mu to wyjaśnić obrazem. Zrobiłem film, film wygrał konkurs, eksperta nie przekonał, ale w kolejnej dyskusji podjął kolejny temat, po którym znowu ręce opadły, więc zrobiłem kolejny film, który znowu coś wygrał, znowu nikogo nie przekonał. Efekt jest taki, że na moim kanale w YT jest już jedenaście filmów pod tytułem „woda w górach” , a plany inwestycyjne i wypowiedzi „ekspertów” zapewniają mi zajęcie na kolejne lata.

Tego typu wodne fantazje mają już lat kilkadziesiąt.

Jednak jak ruszał program “Wisła” w końcu lat 70., do programowania zaproszono środowiska ekologów. Wielu z nas już wówczas dało się nabrać, snuliśmy wizje rozwoju żeglarstwa, hodowli ryb, w projekcie dostrzegaliśmy wówczas konieczność doprowadzenia wody w Wiśle do pierwszej klasy czystości przez jej skaskadowaniem. Program Wisła zakładał oczyszczenie wody. Kilkadziesiąt lat temu jednak wody było jeszcze dostatek, a przez te wszystkie lata pracowicie, z zapałem wysuszyliśmy góry i wody nie ma a jak jest to rzadko i na dodatek strasznie. Rok temu w SO Piotr Topiński: Kanał Odra-Łaba-Dunaj pokazałem siedmiu prezydentów, wśród nich Bronisława Komorowskiego, wykopujących pierwsze łopaty ziemi pod kanał Odra-Dunaj. Obawiam się, że „dobra zmiana” twórczo rozwinie inicjatywę.

Wszak płaci Unia. Na razie tylko 100 mld… co to dla Unii.

Piotr Topiński

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.0/10 (23 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +24 (from 26 votes)
Piotr Topiński: Kanał za kanałem a za tym kanałem…, 9.0 out of 10 based on 23 ratings

5 komentarzy

  1. A. Goryński 2016-05-11
  2. malpa z paryza 2016-05-12
  3. BM 2016-05-12
  4. andrzej Pokonos 2016-05-13
  5. Magog 2016-05-26