PIRS: Telewizja pokazała (249)

Print Friendly, PDF & Email

2016-06-29.

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii to temat niekończących się komentarzy.

Przytoczę myśl Emmanuela Laskera, byłego mistrza świata w szachy. Jego uwaga odnosiła się do szachów, ale zaskakująco często sprawdza się w innych sytuacjach. Powiedział on: – Groźba jest groźniejsza od jej spełnienia.

Chodzi o to, że kiedy przeciwnik zagraża naszej pozycji, atakuje jakąś figurę, to wtedy zaczynamy robić paniczne czy głupie ruchy, aby zapobiec pogorszeniu sytuacji. Jednak kiedy już nastąpi, to pogorszenie to często nic wielkiego się nie dzieje, działamy racjonalnie w nowej sytuacji i często udaje się obronić pozycję.

Być może nasze obawy są przesadzone i – daj Boże – nowa sytuacja przyczyni się do scalenia Unii i poprawienia jej działania.

* * *

 

Wydaje się że Polska mogłaby mieć swój wkład do modernizacji Euro 2016. Mamy cenne doświadczenia z Trybunałem Konstytucyjnym. Można by rozpatrzyć takie rozwiązania:

— W czasie meczów nie ma sędziów, a jeśli są to ich werdykty traktujemy po prostu jako niewiążące opinie.

— Można by wyznaczyć dodatkowych sędziów z Polski, a werdykt byłby ważny jeśli wyrażałby opinię co najmniej 80% sędziów obecnych przy rozpatrywanej sytuacji na boisku.

— Sędziowie obradowaliby dopiero po meczu i rozpatrywali sprawy według kolejności zgłoszeń.

* * *

 

Nikt do końca nie wie co się stanie po Brexicie. Sławomir Sierakowski (Krytyka Polityczna) widzi przyszłość pesymistycznie:

Tak jak nikt tu do końca nie wierzył w zwycięstwo Dudy, tak nikt do końca nie wierzył w Brexit i nikt jeszcze nie potrafi do końca uwierzyć w zwycięstwo Trumpa (wg mnie pewne). Zacznijmy sobie powoli wyobrażać świat, w którym nie ma już Unii Europejskiej albo jest ona już tylko jakimś europejskim ONZ-etem, czyli tylko wspomnieniem spokojniejszych czasów. Zacznijmy sobie wyobrażać już Stany Zjednoczone rządzone przez postać z wesołego miasteczka i zacznijmy sobie wyobrażać świat, w którym Rosja znowu może uprawiać politykę siły i taktyką salami odcinać od słabego Zachodu kolejne plasterki, czyniąc z nich swoich satelitów. (…) Jak ma przeżyć Unia pełna rosnących w siłę populistów, która nie radzi sobie ani z kryzysem ekonomicznym, ani uchodźczym (a wokół nas miliony głodnych ludzi i dziesiątki wojen), ani z terroryzmem wewnątrz i na zewnątrz (ISIS), a teraz jeszcze zaczęła się rozpadać? W kwestii bezpieczeństwa międzynarodowego i ekonomicznego UK może sobie pozwolić bez UE, ale UE bez UK raczej nie.

– Żeby było tragiczniej, Unia oczywiście mogłaby się jeszcze uratować i po oprzytomnieniu zrekompensować stratę wynikłą z Brexitu, zamieniając ją w szansę na prawdziwą integrację, którą Wielka Brytania dotąd blokowała. Gdyby wykonać skok integracyjny, dać unijnym instytucjom prawdziwe kompetencje, wspólną politykę fiskalną, obronną i energetyczną a równocześnie ją zdemokratyzować (jeden obywatel – jeden głos, bez tych pierwiastków, algorytmów, przydziałów czyniących UE kompletnie niezrozumiałą dla ludzi), to powstałby wreszcie silny aktor w polityce międzynarodowej, silniejszy może nawet niż rzężąca i rozlazła Unia z Wielką Brytanią w granicach, choć – no właśnie – w granicach Schengen Wielkiej Brytanii nigdy nie było.

* * *

 

W tej samej Krytyce Politycznej wypowiada się Cezary Michalski. W rozmowach z Polakami pracującymi w Wielkiej Brytanii zauważył, iż wyrażają oni nadzieję że jakoś to będzie, nie wyrzucą ich, najwyżej nie dadzą wjechać do Wielkiej Brytanii kolejnym rodakom. Cezary Michalski pisze:

Mogę ich wszystkich „pocieszyć”, że po Brexicie w ogóle wyrzucą niewielu, wielu nawet wpuszczą, ale wszyscy będą pracować za jeszcze mniejsze pieniądze, taniej, bez składek na ubezpieczenia, zasiłki, emerytury. Bez przestrzegania wobec nich zasady płacy minimalnej, bo już się żadna „bolszewicka Unia”, a może – jak zapytać z drugiej strony – „Unia neoliberalna” za nimi nie wstawi. Już żadnych praw nie będą mieli. I właśnie jako tacy, jeszcze tańsi pracownicy, przydadzą się gospodarce brytyjskiej jeszcze bardziej. Dla jednych tutejszych zwolenników Brexitu zarobią na zasiłki, dla innych wygenerują większą „wartość dodatkową”. A przecież i tak zarobią parę razy więcej, niż nawet na najbardziej podniesionej przez Kaczyńskiego i Morawieckiego pensji minimalnej w Polsce, więc jednak w większości nie wrócą, a sporo jeszcze dojedzie, bo potrzeby tutejszego biznesu są niewyczerpane.

Dalej pisze:

– Dla mnie Brexit to kolejny etap europejskiego odpowiednika „arabskiej wiosny”, która też nic Arabom nie dała. Z kilkunastu krajów, w których wybuchła, tylko jedna Tunezja na razie jest w sytuacji lepszej, niż była przed „arabską wiosną”. W innych krajach ten wybuch „antysystemowego oburzenia” doprowadził do sytuacji, w której państwa i społeczeństwa się rozpadły, czasem pogrążyły w niedających się zakończyć krwawych wojnach domowych. Rozpadły się na wspólnoty plemienne albo ocaliły i nie wpadły w ręce fanatyków tylko za cenę jeszcze większego zamordyzmu (Egipt! Egipt! Nasz przyjaciel Sisi!).

– Wracając jednak do „arabskiej wiosny” w Europie – bunt pokoleniowy, Internet, media społecznościowe, wiara w demokrację bezpośrednią, partycypację obywatelską… te wszystkie z pozoru optymistyczne i postępowe siły i mechanizmy doprowadziły do powrotu radykalizmów, wypromowały lęki, przemoc, neoprymitywizm, odrzucenie zasady ekspertyzy (Liroy jest większym fachowcem od szczepionek, niż jacyś zblatowani między sobą lekarze), odrzucenia wszystkiego, co składa się na ustrój mieszany, zawsze lepszy od czystej demokracji, czystego zamordyzmu czy czystej oligarchii. Wypromowały teorie spiskowe niszcząc legitymizację i podkopując liberalno-demokratyczną politykę w Europie zarówno na poziomie jej mainstreamu unijnego, jak też na poziomie państw narodowych.

Oburzony lud i oburzona młodzież prowokowane, manipulowane, mobilizowane przeciwko „tradycyjnej”, „zużytej”, „skorumpowanej” polityce liberalno-demokratycznej, przeciwko „elytom”, „ekspertom”, „instytucjom” w imię demokracji bezpośredniej pozwalającej wyrazić wolę i oburzenie ludu, a nawet każdej jednostki z osobna w czasie realnym i online. Tyle że to oburzenie jest prowokowane i wykorzystywane przez ludzi pogardzających młodzieżą i ludem, wcale nie kochających „demokracji bezpośredniej”, widzących w niej tylko wygodny chaos, który zniszczy Weimar i jego ustrój mieszany. I odda władzę im – najsilniejszym tyranom, dysponującym najsilniejszymi instytucjami władzy, największymi pieniędzmi. Kaczyński jako demokrata? Kukiz jako demokrata? Narodowcy jako demokraci? Trump, Murdoch, Borys Johnson jako demokraci? Śmiechu warte. Demokracja bezpośrednia jest im potrzebna tylko jako przystanek pomiędzy ustrojem mieszanym, a ich własną tyranią.

Europa złożona z krajów rządzonych przez „oburzonych” nie przetrwa, bo nie może istnieć. Francja rządzona przez Front Narodowy obok Hiszpanii rządzonej przez Podemos; Niemcy przechylające się na stronę eurosceptycyzmu CSU/AfD obok Anglii Johnsona i Farage’a; do tego Węgry Orbana i Jobbiku obok Polski Kaczyńskiego, Kukiza i narodowców; posłowie PiS-u korespondujący z ukraińskimi intelektualistami na temat „polityk historycznych” obu krajów, z coraz gorszym skutkiem.

To samotne, wrogie sobie wyspy i wysepki. Bezradne wobec globalizacji ekonomicznej, wobec imigracji, wobec ucieczki kapitału (także europejskiego) do rajów podatkowych i do tych części świata, gdzie praca jest tańsza i gdzie nie trzeba utrzymywać kosztownego europejskiego państwa opiekuńczego. Europa małych, wrogich sobie wzajemnie wysepek całkowicie politycznie, militarnie i ekonomicznie bezradna nie tylko wobec Stanów Zjednoczonych (dla których taka Europa już zupełnie nie będzie obiektem zainteresowania, także sojuszniczego, wobec faktycznych amerykańskich priorytetów, jakimi są Azja, Bliski Wschód, region Pacyfiku). Do tego Rosja (Putin spenetruje taką podzieloną Europę bez żadnego wysiłku), Chiny, Indie, bomba populacyjna Afryki wysyłającej w stronę bezradnej i podzielonej Europy kolejne miliony uchodźców, których ten pogrążony w lęku kontynent nie będzie w stanie zintegrować. To przepis na trzecie samobójstwo Europy (po I i II wojnie światowej). Tak rozumiem Brexit.

* * *

 

WPuszce Paradowskiej dyskutowano o możliwym scenariuszu wystąpienia Wielkiej Brytanii. Jeżeli władzę zdobędzie partia przeciwna wystąpieniu, to byłaby to polityczna podstawa do zmiany decyzji o wystąpieniu. Należy się też liczyć ze zdaniem Szkotów, jeśli ich parlament nie poprze wniosku o wystąpienie. Natomiast Wielka Brytania po wystąpieniu nie uzyskałaby tego samego co Norwegia, czyli praktycznie prawie wszystkich plusów, bo była przeciwna postulatom Unii, m.in. dotyczącym przepływu pracowników. Natomiast musiałaby – tak jak Norwegia – podporządkować się decyzjom Unii, ale nie mając już na nie wpływu.

PIRS

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.7/10 (11 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +9 (from 9 votes)
PIRS: Telewizja pokazała (249), 9.7 out of 10 based on 11 ratings

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com