Piotr Rachtan: Upokorzenie

Upokorzenie

Niekiedy jedno słowo, jeden znak czy symbol pozwala pozornie nieuporządkowanym elementom ułożyć się w jedną, spójną i czytelną całość, w obraz, który trafnie oddaje rzeczywistość. Trwające od roku wojny Prawa i Sprawiedliwości o sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego, na pozór chaotyczne, niespójne i nielogiczne ułożą się właśnie w taki uporządkowany obraz, gdy użyjemy słowa – klucza: upokorzenie.

Dotychczas wydawało mi się, że porządek logiczny wszelkich działań partii Jarosława Kaczyńskiego i jego dworaków oraz wyznawców jest oparty o zasadę, którą mój przyjaciel określił trafnym terminem kłamczoholizmu. Że kłamstwo, łgarstwo, falsyfikacja to narzędzia służące nie tylko narzuceniu innym własnego obrazu rzeczywistości, ale przede wszystkim instrumentem odwojowania świadomości Polaków. Przerobienia ich na własne kopyto. Podporządkowania woli stratega, największego patrioty i wizjonera.

Otóż nie: kłamstwo jest tylko narzędziem, służącym upokorzeniu wszystkich. W pierwszej kolejności zhańbiony własny wyznawca ma bezwolnie realizować najbardziej ponure cele. Dlatego w każdej mafii najpierw upokarza się własnych mafijnych żołnierzy, bo czymże innym jest przymus wykonania wyroku na kimś nieznanym, jak nie złamaniem woli i upokorzeniem właśnie?

Kimże, jak nie zhańbionym, upokorzonym człowiekiem jest prezydent państwa, obdarzony mandatem milionów, który nocą skrada się do willi swojego już byłego przecież zwierzchnika? Czyż nie jest upokorzony niedawny rywal na prawicy, dziś minister sprawiedliwości, gorliwie wybiegający przed pomysły niedawnego przeciwnika? Albo prezes dawniej publicznej, dziś narodowej telewizji, który kiedyś drwił z Jarosława Kaczyńskiego, by teraz mówić o nim na klęczkach? A dublerzy sądowi, którym każe się składać przysięgę ciemną jeszcze nocą? Ludzie bez kręgosłupa albo ze złamanym kręgosłupem są nie tylko niegroźni, ale stają się wykonawcami najwierniejszymi z wiernych.

Upokorzeni są swoi, czas na upokorzenie wrogów. Jest to o wiele bardziej skuteczny zabieg, niż pozbawienie ich życia. Wróg zabity rychło może stać się groźnym mitem, który oczaruje nieprzekonanych i niezależnych. Wróg musi być upokorzony. Wiedzieli to najlepiej komuniści, kiedy łamali charaktery swoim przeciwnikom. Tę lekcję pamięta jeszcze wielu Polaków. Okryć hańbą, infamią, zniesławić – to jest skuteczny, kiedyś w pojęciu Józefa Światło czy Stanisława Zarako-Zarakowskiego, dziś w mniemaniu prezesa państwa i ludzi obozu władzy sposób na zredukowanie przeciwników i skręcenie im karków.

Po kolejnym upokarzającym mnie, jako Polaka, obywatela i człowieka myślącego spektaklu głosowania nad kolejną skandaliczna ustawą o Trybunale Konstytucyjnym jestem pewien, że i zakres zmian i poprawek wnoszonych wbrew regulaminowi Sejmu przez posłów PiS, i tryb procedowania, i nocne głosowania mają na celu jedno: upokorzyć opozycję, upokorzyć konstytucyjne instytucje krajowe, jak Krajowa Rada Sądownictwa czy Sąd Najwyższy, o samym Trybunale nie wspominając, upokorzyć polskich wybitnych prawników, których uczniem nie jest ani Andrzej Duda, ani Beata Kempa, ani Stanisław Piotrowicz i sam Jarosław Kaczyński. Ale także spróbować upokorzyć Komisję Wenecką, upokorzyć tych wszystkich, którzy krytycznie o rządach Prawa i Sprawiedliwości i jego niekonstytucyjnych ustawach publicznie się wypowiadali, upokorzyć Parlament Europejski, upokorzyć i Komisję, i Radę Europejską. Wreszcie – dokonać próby upokorzenia prezydenta Stanów Zjednoczonych, w których Sąd Najwyższy bywa wprawdzie przedmiotem krytyki, ale nigdy celem bezprawnych działań. Barack Obama mógł liczyć, że przylatuje do Polski sojuszniczej nie tylko ze względów strategicznych, ale i dla jej podobnych pryncypiów demokratycznego państwa prawnego. Jednak został, chciał czy nie chciał, właśnie wystawiony na upokorzenie.

Upokorzeni są więc wszyscy? Otóż nie! Bo w tej opinii ludzie sami pozbawieni moralnego kręgosłupa się mylą. Czy upokorzony jest Andrzej Rzepliński? Czy upokorzony jest Stanisław Biernat? Czy upokorzona jest Małgorzata Gersdorf? Czy upokorzony jest sędzia Waldemar Żurek? Czy Prawo i Sprawiedliwość jest w stanie upokorzyć wszystkich sędziów czynnych i w stanie spoczynku, adwokatów, badaczy prawa państwowego, komentatorów i zwykłych obywateli, dla których demokracja i prawo to wartości w państwie najważniejsze?

Na szczęście – nie! Zresztą, czyimi rękami próbuje się zredukować moralnie tak wielu Polaków? Popatrzcie na nich, widzicie ich w Sejmie, widzicie ich w rządzie, widzicie ich w rządowej telewizji, niekiedy – na ambonach. Ludzie bez właściwości. Zastanówmy się, czy oni sami mają do siebie szacunek, czy jeden drugiego poważa za wartości i postawę, za szlachetność, uczciwość, godność i mądrość?

Te przymioty są właściwe ludziom z charakterem. Takim, którzy mają twarde karki. Których trzeba unicestwić, bo moralnie nie dadzą się zniszczyć.

Upokorzenie jak broń może obrócić się niekiedy przeciwko temu, co ją dzierży. Warto, by siewca upokorzeń i nienawiści to pojął. Są ludzie, którzy w hańbie wytrwać nie mogą i pękają, zwracając się przeciwko samodzierżcy.

Upokorzenie – jedno słowo, a jak trafnie objaśnia rzeczywistość polską po 7 lipca 2016!

Piotr Rachtan

Obserwator Konstytucyjny

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (20 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +24 (from 24 votes)
Piotr Rachtan: Upokorzenie, 10.0 out of 10 based on 20 ratings

2 komentarze

  1. Magog 2016-07-08
  2. j.Luk 2016-07-08