PIRS: ROZMOWA Z PUTINEM

Print Friendly, PDF & Email

putin2016-07-09.

Szczyt NATO i zapowiedziane wzmocnienie wschodniej flanki oraz budowa tarczy antyrakietowej w Polsce spowodowały zamieszanie w oczekiwaniu na rosyjską reakcję. „Co powie i zrobi Putin?” zadają sobie pytanie komentatorzy.

Rozpatruje się warianty zajmowania przez Rosję republik bałtyckich, wojnę hybrydową, liczy w ile dni wojska rosyjskie dotarłyby do Warszawy i rozważa czy obecność amerykańskiego batalionu w Polsce powstrzyma agresora. A tu jak na złość Putin nie wypowiada się, w dodatku gdzieś zniknął, odwołał oficjalne spotkania, i już fala komentarzy.

Postanowiłem zadzwonić do Putina i dowiedzieć się co się dzieje.

Włączyłem Skype’a, wykręciłem numer i za chwilę na ekranie pojawił się Putin. Był w piżamie, gdzieś na wsi czy na daczy, bo za oknem rozciągał się sad i widać było kawałek pola.

– Witaj PIRS, co u ciebie słychać? – zagaił Putin, oczywiście po rosyjsku, ale tu daję polski przekład naszej rozmowy.

– Wszystko w porządku Władimirze Władymirowiczu, a co u was – jesteście może chory?

– Ta piżama? Nie, po prostu rozleniwiłem się i nie chce mi się jeszcze ubierać.

– Chwała Bogu, bo myślałem, że to jakaś choroba, pojawiły się różne komentarze w związku z waszym zniknięciem, a tu widzę piżamę, więc pomyślałem o chorobie.

– Ach, ci komentatorzy. Miałem już po prostu dość i zachciało się odpocząć. Wiesz jakie to męczące ciągle w garniturze, słuchasz głupot i fałszywych zapewnień, a od sztucznego szczerego uśmiechu zaczynają boleć mięśnie policzków. Był u mnie ostatnio ten dureń (…), myślałem że go kopnę w dupę – tak nudził. A tu patrz jak pięknie.  A co tam u was? Słyszałem że zamknęli połowę ulic w Warszawie żeby ktoś nie skrzywdził Obamy jak będzie przejeżdżał w tej pancernej limuzynie. Patrz, a jak ja u was byłem to nie zamknęli nawet jednej ulicy. Widać od razu kto jest na świecie kochany, a kto się boi.

– Już wyjechał. Ale ja nie o tym Władimirze Władimirowiczu. Chciałem was zapytać o te rakiety Iskander, które zamierzacie podobno umieścić w obwodzie kaliningradzkim jako reakcję naszą na tarczę antyrakietową. Przecież to tarcza obronna, nikomu nie zagraża.

– Ależ oczywiście że obronna! Przecież wiem, czytałem wyjaśnienia polskiego rządu – chcecie w ten sposób uchronić Amerykę przed atakiem z Iranu. Za jakieś 20–30 lat Iran zbuduje bombę atomową, a pewnie i odpowiednie rakiety dalekiego zasięgu, takie żeby doleciały z tą bombą do Ameryki, i oczywiście wystrzeli je tak, że będą lecieć nad nami i nad wami. Chcecie uchronić swego sojusznika przed takim atakiem i już się szykujecie żeby je w odpowiednim momencie zestrzelić. Nawet zastanawialiśmy się, gdzie by tu przesiedlić ludność, bo przecież jak zestrzelicie te rakiety, to one spadną na naszym terytorium. A Iskandery po prostu przeniesiemy do Kaliningradu, żeby te irańskie rakiety spadając ich nie uszkodziły.

A jak ci się żyje, wyjeżdżasz gdzieś?

– Nie, dziękuję, jeszcze siedzimy w domu, ale chodzimy na spacery

– Pewnie do Łazienek. Bardzo tam ładnie. Ostatnio pan Antoni urządził tam uroczystość z powołaniem nowych pracowników kontrwywiadu. Był nasz attaché, bardzo mu się podobało. Przysłał zdjęcia i pisze: „patrzę, a nasz Lońka stoi w drugim szeregu i się uśmiecha”. Pamiętasz Lońkę? To syn (…), kumpla Antoniego. Bardzo wyrósł i wyprzystojniał.

– Coś mi przerywa połączenie, Władimirze Władimirowiczu. Cieszę się że was widzę w dobrym zdrowiu.

PIRS

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (10 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +15 (from 15 votes)
PIRS: ROZMOWA Z PUTINEM, 10.0 out of 10 based on 10 ratings

2 komentarze

  1. J.S. 2016-07-10
  2. Magog 2016-07-10