Andrzej Lewandowski: Sierpień w Rio

bielecki

Karol Bielecki

2016-08-03.

ECHA WYDARZEŃ: Idą dni olimpijskie. Czekam na wieści z Brazylii. Z nadzieją, że polskie akcenty będą mocne. Mocniejsze niż 10-medalowe z serii poprzednich Igrzysk.

O medale nie będzie łatwo, bo o to zawsze (i każdemu) w Igrzyskach przychodzi walczyć na poziomie rekordów życiowych. I… jeszcze mieć trochę szczęścia. Ono zazwyczaj silniejszym chętnie sprzyja, ale przecież mamy ekipę mocną — liczną, dobrze przygotowaną, niektórzy już z pozycją na poziomie światowego prymatu, wszyscy w nastroju bojowym. Niech tylko rejestr „życiówek” w najważniejszych dniach sportowego roku to potwierdzi…

Są głosy, że medale mogą ważyć nieco mniej, jako że na starcie zbraknie wielu Rosjan, którzy od dziesiątków lat są jedną z głównych sił napędzających olimpijską rywalizację. Nie podzielam poglądu, że ubytek sam z siebie wyścieli drogę szansami…

Płaci rosyjski sport cenę dowiedzionego uczestnictwa w procederze dopingowym. I tak są głosy (w tym „antydopingu” polskiego), że i tak cena jest za niska. Bo MKOl zezwolił federacjom dopuścić jednak do startu tych, którzy: a) są czyści, a certyfikat pochodzi z uznanych laboratoriów; b) nie mieli w karierze „incydentu dopingowego”. A niby mógł powiedzieć NIE na szczeblu reprezentacji.

Mógł, ale… jednak nie za bardzo; wolał podzielić się odpowiedzialnością, a przecież Igrzyska to serial mistrzostw świata, których gospodarzami są międzynarodowe federacje… I – też warto pamiętać — nie zastosował normy „braku incydentu” wobec innych olimpijczyków. Jakby w myśl porzekadła: co było, a nie jest nie pisze się w rejestr… Dowiedzione, odcierpiane, więc…

Nie włączam się do dysputy, nie rozważam represji zbiorowej za nadużycia „z adresami”… Powiem natomiast, że nieobecność wielu faworytów nie do końca oznacza, że inni będą mieli z góry łatwiejszą drogę do podium. Nic z tych rzeczy!

Sport nie znosi pustki, lista wielkich zawsze jakoś łatwo się odnawia. Nawet bojkoty polityczne igrzysk w Moskwie i Los Angeles nie spowodowały zasadniczej obniżki sportowej wartości współzawodnictwa i wyników. Teraz będzie podobnie — bez róż na prostej i gładkiej drodze… A że nadzieje mamy spore — inna sprawa. Dla nas – ważniejsza od rozwiązań generalnych. Kto na starcie, kto nie…

Jeszcze się nie zaczęło- a już jest wielkie liczenie.

383,6 mln zł w latach 2013-16 wpłynęło z budżetu państwa na konta polskich związków sportowych, które wysyłają swoich reprezentantów na igrzyska w Rio de Janeiro. Na jednego olimpijczyka w tym okresie przeznaczono średnio 1,6 mln – wyliczyła firma Grant Thornton”.

Potem jest rozbicie sumy — kto najdroższy, kto najtańszy i tak dalej. Że średnio przygotowanie każdego lekkoatlety-olimpijczyka na Rio to 690 tysięcy złotych, a „najtańszy” był golf — do Związku wpłynął niespełna milion…

Jestem za gospodarnością, ale przeciw uproszczeniom. Mistrzostwa sportowego na współczesnym poziomie zawodu sportowca nie da się osiągnąć w przydomowym ogródku, przez dwa-trzy treningi w tygodniu i schabowego z kapustą w niedzielę… To tysiące ton przerzuconego żelastwa (żeby „siły” przybyło), tysiące przebiegniętych kilometrów; po kilka treningów dziennie – niezależnie od pogody oraz ochoty; wiele litrów potu, ból i zwątpienie, które trzeba zwalczyć — gdy mięśnie i ścięgna oraz stawy dokuczają, i tak dalej. To wymaga wsparcia, bo przekracza możliwości portfela nawet zamożnej rodziny. Trzeba pomóc znaleźć słońce- gdy u nas mróz; trzeba jeździć po świecie szukając rywali oraz szansy samosprawdzenia się w boju. Trzeba dysponować sprzętem najnowocześniejszym, itd.

Jeśli się decydujemy na uczestnictwo w tym nurcie współzawodnictwa międzynarodowego jakże często, co „prywatne – z imienia i nazwiska” staje się sprawą niejako narodową. Więc zobowiązania mają także wymiar społeczny i wyłącznie kasowa buchalteria obraz ogólny szkicuje, lecz nie maluje. O namalowaniu pogadajmy później… Gdy pokaże się pełna paleta barw, i farba wyschnie… Co — za co i tak dalej…

Igrzyska w Rio rozpoczną się 5 sierpnia i potrwają 17 dni. Reprezentacja Polski liczy obecnie 242 osoby. Karolina Tymińska- lekkoatletyczna wieloboistka została wycofana przed startem- kontuzja kręgosłupa. Współczucie. A poprowadzi reprezentację na defiladzie otwarcia Karol Bielecki, wspaniały szczypiornista, dzielny człowiek — stracił oko na boisku, ale na nim został, nadal należy do arcymistrzów.

Poprowadzisz naszą reprezentację trzymając ten sztandar, który kochamy

— powiedział Bieleckiemu prezes PKOl Andrzej Kraśnicki podczas przekazywania polskiej flagi

Podejrzewam, że rozstrzygnęło o wyborze to, że pan Andrzej jest równocześnie prezesem olimpijczyków oraz szefem piłki ręcznej. Argument więc jakby mocniejszy… A zaszczyt niewątpliwy, lecz równocześnie… sportowcy to narodek przesądny, i ja się temu niespecjalnie dziwię… Sam Kazimierz Górski nie golił się (dla fartu) podczas turniejów, a tu jakaś tradycja, że zaszczytem obdarzony chorąży — na arenie rywalizacji staje się przegrany

„Cztery lata temu w Londynie zaszczytu wniesienia polskiej flagi na stadion dostąpiła Agnieszka Radwańska. Niestety, w turnieju singlistek odpadła już w pierwszej rundzie. We wcześniejszych latach medali nie zdobywali też Andrzej Wroński, Bartosz Kizierowski czy Marek Twardowski. Ostatnim chorążym, który nie dał się klątwie, był judoka Waldemar Legień (złoty medal w Barcelonie).”

Pan Karol nie ma stracha. Obiecuje przełamać passę. Nawiązać do Legienia… Z drużyną. Jestem za!

Andrzej Lewandowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)
Andrzej Lewandowski: Sierpień w Rio, 10.0 out of 10 based on 1 rating