Zbigniew Szczypiński: O demokracji w Komitecie Obrony Demokracji

kod2016-08-28.

27 sierpnia, w Gdańsku, Komitet Obrony Demokracji – region Pomorze odbył pierwsze Walne Zgromadzenie członków, na którym wybrano władze statutowe stowarzyszenia i delegatów na Krajowy Zjazd Delegatów.

To ważny moment w życiu każdej organizacji, a szczególnie takiej, która powstała w wyniku spontanicznego ruchu społecznego.

Od spontaniczności do przewidywalności, od adhokracji do merytokracji, od „twórczego bałaganu” do organizacyjnego ładu.

Tak to jest w teorii organizacji i zarządzania.

Zebranie zorganizowane zostało w Sali Domu Technika (nie wiem, czy to jeszcze Dom Technika — ale taki był ten budynek gdy „w czasach słusznie minionych” go budowano), sala mogąca pomieścić 300 osób, dobrze wyposażona w techniki audiowizualne, z zapleczem…

Walne Zebranie członków KOD region Pomorze odbyło się w drugim terminie, zgodnie z regulaminem, po stwierdzeniu braku kworum w pierwszym. Wzięło w nim udział ponad 250 członków z blisko 600, których liczy region Pomorze; to drugi po Mazowszu najliczniejszy region w Polsce.

Wybrano wszystkie władze, przewodniczącego, Zarząd, Komisję Rewizyjną, Sąd Koleżeński i delegatów na Krajowy Zjazd. Szybko, sprawnie i bez emocji.

Tyle formy sprawozdawczej dotyczącej faktów, teraz trochę impresji, refleksji i interpretacji.

Brałem udział w tym zebraniu jako członek KOD przyjęty do stowarzyszenia w lipcu; o fakcie przyjęcia poinformowano mnie drogę mailową (do dziś nie wiem kim są moi członkowie wprowadzający – a taki był warunek wynikający z wypełnianej przeze mnie deklaracji), na Sali Domu Technika zgromadzili się ludzie mający już za sobą tych kilka miesięcy pracy w strukturach powiatowych czy miejskich. Ich relacje i zachowania świadczyły o pewnej zażyłości lub przynajmniej wzajemnej znajomości wynikających z dotychczasowych prac – to całkowicie normalne i zrozumiałe.

Nienormalne i niezrozumiałe było moim zdaniem to, że organizatorzy spotkania – ale i ogromna większość uczestników – traktowali je jako czysto techniczne, całkowicie formalne zamknięcie dotychczasowego etapu działalności KOD, dokonanie uzgodnionych już wcześniej wyborów, przejście całej procedury głosowań – aby stało się zadość regulaminowi, aby zakończyć zebranie w zaplanowanym czasie.

Zebranie zaplanowano na godzinę 14 a zakończenie na 18, cztery godziny – a proponowany porządek przewidywał 28 punktów.

W proponowanym porządku przewidywano trzykrotnie dyskusje programową — ale zawsze w czasie liczenia głosów po kolejnych wyborach; dyskusja ta zaplanowana została w pierwszej edycji jako 16 punkt programu, a traktowanie jej jako „zapchajdziury” nie pozostawiało żadnej wątpliwości. Dlatego też nie byłem zdziwiony, że mój wniosek aby wprowadzić do porządku obrad dyskusję programową jako autonomiczny wyodrębniony punkt, poprzedzający zgłaszanie kandydatów do kolejnych władz, przepadł w głosowaniu ogromną większością głosów (i tak dobrze, że nie byłem sam w tym glosowaniu)

Zgłaszałem wniosek o 40-minutową dyskusję programową dlatego, że było to praktycznie pierwsze spotkanie w „realu” członków pomorskiego KOD — ludzi ze Słupska, Lęborka, Wejherowa, Pucka i innych; sądziłem, że możliwości jakie daje dyskusja przy udziale lidera Mateusza Kijowskiego i innych gości będzie ważnym elementem budowy demokracji wewnątrz Komitetu Obrony Demokracji. To nie tak, wczoraj w Gdańsku nie było takiej autentycznej atmosfery; atmosfery, która towarzyszy tworzeniu rzeczy nowych.

Mam już swoje lata, mam za sobą i takie doświadczenia, mam też pamięć z czasów, w których sale pełne członków różnych organizacji czy stowarzyszeń zachowywały się tak, jak nowo tworzona struktura pomorskiego KOD.

Możliwość wprowadzenia takiego punktu jak dyskusja programowa pojawiła się też jako rezultat braku kworum i konieczności odczekania do końca godziny po godzinie wyznaczonej jako początek obrad. Organizatorzy zaproponowali na ten czas prezentację medialną mapy drogowej regionu gdańskiego KOD w tworzeniu demokracji i budowy kapitału społecznego. Porządnie i profesjonalnie przygotowana prezentacja mogła być przecież doskonałym zaczynem dyskusji; mogła — ale nie była…

Mateusz Kijowski, jako przewodniczący Zarządu Głównego KOD w swoim wystąpieniu otwierającym obrady komplementował zebranych; podkreślał, że nie jest przypadkiem wybór Gdańska jako pierwszego regionu, w którym spontaniczność zostanie zastąpiona regulaminową normalnością. Przyznał, że był krytykowany za brak demokracji w KOD; oświadczył, że teraz to się zmieni. Jako sukces wymienił zatrzymanie procesu zamachu na władze samorządowe w Polsce, zrobił sobie zdjęcie z wszystkimi kandydatami zgłoszonymi do władz i osobne zdjęcie z jednym z kandydatów na przewodniczącego. Prawie jak Lech Wałęsa w pamiętnych wyborach…

Ponieważ sala (taki werdykt demokracji) odrzuciła mój wniosek o dyskusje programową jako autonomiczny, ważny, może najważniejszy punkt obrad, skorzystałem z okazji i spytałem w kuluarach lidera KOD — czy jest zadowolony z liczebności KOD w kraju (obecnie jest formalnie około 6 tysięcy osób, ale to stale się zmienia). Lider był zadowolony, Powiedział też, że nie będzie wymogu osób wprowadzających, i że to był błąd – a pytany, dlaczego na walnym zebraniu nie padły żadne informacje dotyczące spraw finansowych KOD – odesłał mnie na strony internetowe, gdzie takie informacje są. Dowiedziałem się też – to dla mnie ważne — że powołany zespół ekspertów z Radosławem Markowskim i Władysławem Frasyniukiem zacznie prace, gdy tylko powstanie Fundacja z tym związana…

Walne zebranie powołało Komisję Rewizyjną, na następnym Walnym Komisja ta przedstawi – a przynajmniej powinna przedstawić – sprawozdanie, obejmujące działalność finansową stowarzyszenia. Nie zmienia to faktu, że ustępujące władze powinny podać jakąś informacje o dotychczasowych wynikach. Sprawa rozliczeń finansowych pojawiła się tylko raz w wystąpieniu jednego z kandydatów do zarządu jako oczekiwanie lepszej współpracy pomiędzy powiatową grupą a regionem.

Mając w pamięci doświadczenia z czasów „burzy i naporu” pamiętam, że zawsze były to sprawy ważne i budzące emocje. Czy coś się zmieniło, czy to przed nami…

Walne Zebranie członków KOD regionu Pomorze pokazało elementarną sprawność organizacyjną. Usterki w prowadzeniu obrad przez wybraną przewodniczącą zebrania należy złożyć na karb braku doświadczenia. Ale sprawność techniczna to poziom zero, demokracja zaczyna się od poziomu 1 i są kolejne stopnie jej funkcjonowania.

Co można było zrobić w tak ważnym momencie jakim jest przejście od spontaniczności do przewidywalności ?

Myślę, że można było zastosować różne techniki aktywizujące uczestników: metodę dyskusji wielokrotnej, dyskusji obserwowanej, wystawienia w holu tablicy umożliwiającej zgłaszanie każdemu z uczestników zebrania własnych propozycji, wniosków, pytań, techniki „burzy mózgów”. Zebranie w jednym miejscu i czasie wielu ludzi daje ogromne możliwości ich aktywizacji; opowiadanie, że wszystko można zrobić w Internecie jest wyznaniem wiary, a nie sądem prawdziwym.

Czy KOD po spetryfikowaniu wykształconych spontanicznie struktur stanie się siłą na polskiej scenie politycznej? Czy podoła wyzwaniu ?

Mając w pamięci wczorajszą salę, to kim byli zgromadzeni tam ludzie – nie sądzę!

Gdy słuchałem przygotowanych prezentacji kandydatów do zarządu (a było ich 18 na 7 miejsc, w tym przewodniczący) nie dotarła do mnie żadna myśl – czy pomysł – jak przeciwstawić się obecnej władzy (warto odnotować jednak nieliczne głosy, mówiące o potrzebie zmiany form protestu i jego głównego tematu jakim jest walka o TK – to zdaniem ludzi z organizacji powiatowych czy środowisk wiejskich jest tam całkowicie niezrozumiałe i obce)

Jako uczestnik zebrania otrzymałem egzemplarz bezpłatnego biuletynu „Głos Wolnych” z dużym tekstem jednego z kandydatów do zarządu poświęcony programowi „500 +”. Jeżeli takie mają być argumenty w walce z rządzącym PiS-em, to źle wróżę. Autor jako jedyne rezultaty tego programu wymienia wzrost zakupu samochodowego złomu, wzrost zakupów alkoholu i zakupów na raty powodujących sprzedaż towarów w lombardach. Wszystkie te „plagi” autor postrzega w kontekście oszustwa rządzących bo to przecież nie ich pieniądze, a ludzi; taka polityka to prosta droga do kryzysu, zadłużenia itp., itd.

Jeżeli taka jest wrażliwość członka KOD pretendującego do władz stowarzyszenia to rząd może spać spokojnie…

Pomorski KOD organizuje również spotkania z ważnymi postaciami życia społecznego i politycznego; to bardzo dobrze. Moje zdziwienie budzi jednak organizowanie spotkań z Lechem Wałęsą jako obrońcą demokracji. Lech Wałęsa, historyczna wielka postać współczesnej historii jako obrońca demokracji? To nie jest dobre ani dla Lecha Wałęsy ani dla Komitetu Obrony Demokracji.

Zaczyna się nowy etap w działalności KOD-u, pierwszego od lat masowego spontanicznego ruchu sprzeciwu na patologie obozu rządzącego. Chciałbym, aby jego spontaniczność i autentyczność występująca w trakcie manifestacji organizowanych przez KOD znalazła potwierdzenie w mechanizmach wewnętrznych stowarzyszenia.

Niech się stanie…

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.0/10 (22 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +14 (from 20 votes)
Zbigniew Szczypiński: O demokracji w Komitecie Obrony Demokracji, 9.0 out of 10 based on 22 ratings

25 komentarzy

  1. PIRS 2016-08-28
  2. j.Luk 2016-08-28
  3. acleszcz 2016-08-28
  4. PIRS 2016-08-28
    • j.Luk 2016-08-29
      • Magog 2016-08-30
  5. andrzej Pokonos 2016-08-29
  6. dawniej_kuba 2016-08-29
  7. Sir Jarek 2016-08-29
    • Magdalena 2016-08-29
      • j.Luk 2016-08-30
        • Magdalena 2016-08-30
  8. rafa 2016-08-29
    • dawniej_kuba 2016-08-29
  9. rafa 2016-08-29
  10. slawek 2016-08-30
  11. andrzej Pokonos 2016-08-31
  12. slawek 2016-08-31
  13. andrzej Pokonos 2016-09-01
  14. slawek 2016-09-01
  15. andrzej Pokonos 2016-09-01
  16. slawek 2016-09-01
  17. andrzej Pokonos 2016-09-02
  18. narciarz2 2016-09-06