Hazelhard: Polacy nie gęsi

hazelhPodobno Polacy nie gęsi i swój sposób komunikacji mają. Niestety, mają!!!

Mieliśmy kiedyś doktoranta Holendra Gijs’a (czytaj Hejsa). Potrafił wspaniale prowadzić seminaria i wykłady. Miał narzeczoną Polkę i nauczył się szybko polskiego, aczkolwiek nie wszystkie idiomy jeszcze potrafił zrozumieć. Kiedyś Go spytaliśmy, czy już w szkole uczył się komunikacji z publiką. Powiedział, że tak, i że już w pierwszej klasie każdy uczeń miał przygotować prezentację ze slajdami o swoim zwierzątku. Jeden opowiadał o swoim kotku, drugi o swoim chomiku, ilustrując prelekcję zdjęciami i rysunkami.

– No, a Ty, o czym opowiedziałeś? — spytaliśmy.

– Ja miałem prezentację o swoim ptaku — odpowiedział z dumą Gijs.

Można sobie wyobrazić ryk śmiechu, którego Gijs nie mógł na początku zrozumieć.

Historyjka, jak historyjka, aktualna w czasie debat edukacyjnych, ale dałem ją na początek, żeby pokazać, że na początku prezentacji trzeba coś wesołego powiedzieć. A potem jeszcze co 15 minut, a jeszcze lepiej co 10. To jest elementarz każdego wykładowcy w cywilizowanym świecie.

Niestety, my w tej dziedzinie należymy dalej do obszaru sowieckiego. Co chwila mam wątpliwą przyjemność słuchać wykładu profesora wyższej uczelni, prezentacji wybitnego polityka, czy seminarium nauczyciela liceum, które są tak nudne, że już po pięciu minutach mam ochotę sobie pójść, albo zastrzelić prelegenta.

Oczywiście, jedni ludzie mają naturalny dar „czarowania” słuchaczy, drudzy takiego daru nie mają. Podobnie jak jeden człowiek potrafi szybko biegać sam z siebie, drugi musi dużo trenować, żeby nadążyć. O ile jednak w bieganiu łatwo brak talentu zauważyć, to w przypadku wygłaszania prelekcji wydaje się, że w Polsce beztalencia w tej dziedzinie nie zdają sobie sprawy, że nudzą słuchaczy.

Sposób mówienia to jedno, a przygotowanie slajdów to drugie. W świecie nauki pamiętamy slajdy sowieckie, na których był sam tekst, nic poza tym. Prezenterzy zachodni zawsze byli dla nas wzorem atrakcyjności przekazu, i chyba teraz już nie odbiegamy (my, naukowcy) poziomem naszych prezentacji na tematy z zakresu biologii, fizyki, czy geologii. Natomiast nasi politycy, wojskowi, czy urzędnicy, tkwią dalej, niestety, w systemie sowieckim. Walną na slajdzie trochę tekstu metodą „copy-paste” i uważają, że mają przygotowaną prezentację.

Otóż uważam, że każdy, kto występuje publicznie, i nie poświęci co najmniej godziny przygotowań na jedną minutę (jeden slajd) wystąpienia, jest albo z gruntu amoralnym człowiekiem, mającym w nosie słuchaczy, albo jest tak durny, że nikt nie powinien takiego dopuszczać do głosu na szerszych forach.  

Wesoła historyjka powinna być nie tylko na początku prelekcji i po każdych kilkunastu minutach, ale i na koniec, aby słuchacze się obudzili i z sympatią wspominali prelegenta. Jak ktoś nie wie, co powiedzieć, może zawsze opowiedzieć taki stary kawał:

Otóż każdy prelegent jest w sytuacji tresera krokodyli, którego sztuczka polegała na tym, że walił krokodyla w głowę, a ten wtedy otwierał paszczę. Treser ściągał wtedy spodnie i swój największy skarb (tu jest nawiązanie do ptaka z początku notki) wkładał do paszczy, po czym walił krokodyla w głowę, a ten delikatnie paszczę zamykał. Po kolejnym ciosie krokodyl otwierał swoje szczęki, a treser dumny pokazywał widowni, że skarb nie został naruszony. Kiedyś treser po takim występie zapytał widownię: „A może ktoś chciałby spróbować?”. Nastała cisza, ale po chwili jakaś staruszka podniosła rękę, mówiąc: „Ja bym spróbowała, tylko czy mógłby mnie pan po głowie nie walić?”.

Tak samo jest z prelegentem. Choćby się nie wiem jak wysilał, to i tak widzowie zrozumieją na opak jego prezentację.

Hazelhard  

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.9/10 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +16 (from 16 votes)
Hazelhard: Polacy nie gęsi, 9.9 out of 10 based on 8 ratings

5 komentarzy

  1. PK 2016-11-11
  2. A. Goryński 2016-11-11
  3. Magog 2016-11-11
  4. hazelhard 2016-11-11
    • j.Luk 2016-11-12