PIRS: TELEWIZJA POKAZAŁA (285)

Print Friendly, PDF & Email

telewizja2016-11-10.

Posłowie innych niż PiS partii też mają potencjał. Jakiś internauta nazwał na Twitterze posła Jacka Protasiewicza (do niedawna PO) baranem (Co tu dużo mówić. Protasiewicz to czarna owca polskiej polityki i baran w jednym!).

Odpowiedź Protasiewicza:

A to wtedy! Gdy Pan najpierw wąchał klej, a potem zabawiał się z owcą?! Coś pamiętam! I ludzie w Karkonoszach mówią, że masz pan z nią potomstwo.

* * *

 

Niewiele możemy zrobić aby uchronić się od stonki która obsiadła wszelkie możliwe stanowiska w kraju. A może utworzyć jakiś program 501+ (501+ aby odróżnić go od 500+)? Każdy mianowany przez władze otrzyma 501 zł jeśli udowodni, że ma wykształcenie i doświadczenie potrzebne do pełnienia urzędu na jaki został powołany. Nie przewiduję aby taki program poważnie obciążył finanse państwa.

 

* * *

 

Rano w audycji Jacka Żakowskiego poseł Kosiniak-Kamysz, przewodniczący PSL, skrytykował ustawę „Za życiem” (4000 zł dla kobiety która urodzi niepełnosprawne dziecko). Powiedział: To najbardziej prymitywna realizacja obietnicy złożonej przez premier Szydło. Tego samego dnia Kosiniak-Kamysz wraz z całym klubem PSL głosował za przyjęciem ustawy.

 

* * *

 

Fajnie było wysłuchać dziesiątków komentarzy przewidujących klęskę Trumpa i zwycięstwo Hillary Clinton. Teraz znowu dziesiątki komentarzy – tłumaczących dlaczego stało się odwrotnie. Już to przerabialiśmy w przypadku wyborów prezydenckich w Polsce, potem Brexitu. I próba odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się stało. Ja myślę, że po prostu Pan Bóg wysłuchał modłów dziennikarzy.

Mało co się dzieje, co by dało się zaprezentować w mediach. Dziennikarze z dużym zaangażowaniem relacjonują takie sprawy jak nieodpowiednie zachowanie jakiejś pani przedszkolanki wobec do podopiecznych, przyłapanie kierowców prowadzących po pijaku, nieporządki na osiedlu itp. Te relacje powtarzane są w nieskończoność. Czymś trzeba zapchać program, dlatego byle zdarzenie przedstawia się jak wielką aferę. Ale marzą o tym żeby się działo, żeby politycy codziennie z czymś wyskoczyli, aby można było po prostu podsunąć im mikrofony, potem ich przeciwnikom, potem posadzić razem różnych komentatorów i już mamy oglądalność.

I Pan Bóg ich wysłuchał. Teraz Trump zajmie poczesne miejsce w codziennych relacjach i dyskusjach komentatorów. Zastanawiałem się, czy to stało się za wstawiennictwem św. Franciszka Salezego. Jest on patronem dziennikarzy i katolickiej prasy. Modły do niego zostały już dawno wysłuchane, bo katolicka prasa ma się znakomicie. Może postanowił uczynić coś dla wszystkich dziennikarzy?

 

* * *

 

Towarzysz Stalin miał powiedzieć kiedyś: Nie po słowach a po czynach nas sądźcie. Zasada ta, bardzo słuszna, nie ma zastosowania w praktyce politycznej i wyborcy częściej dają się przekonać słowom polityków niż czynom których ci politycy dokonali. „Dobra zmiana” dokonuje często rzeczy idiotycznych, ale jej zwolennicy nie widzą w nich nic nieodpowiedniego.

Wiadomo na przykład, że społeczeństwo wyłania elity, które tworzą ludzie mądrzejsi od ogółu, lepiej wykształceni, bardziej doświadczeni, utalentowani. Oni nas mają prowadzić, zapewnić bezpieczeństwo. Jeżeli pilotem zostanie woźnica bez doświadczenia w pilotowaniu, dyrektorem banku rolnik bez wykształcenia, lekarzem kowal itp., to wszyscy na tym ucierpią. Tymczasem PiS nachalnie awansuje na ważne stanowiska ludzi bez odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia i nie wywołuje to masowych sprzeciwów ani nie powoduje tego, że zwolennicy PiS odwracają się od tej partii. O tym, że dyrektorem w PGNiG został dotychczasowy sprzedawca kebabów pisał już nawet The Economist. Partia Nowoczesna prowadzi stronę internetową www.misiewicze.pl, gdzie mamy opisane dziesiątki takich przypadków. A mimo to wciąż uważa się Kaczyńskiego za mądrego polityka, który – choć po swojemu – chce dobrze dla Polski i ma szlachetne zamiary, a PiS realizuje dobrą zmianę.

Żeby już nie cytować klasyków marksizmu, przytoczę słowa Jezusa: — Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców.
Jakie owoce uzna „suweren” za złe?

 

* * *

 

Energicznie rozpoczęła pracę sejmowa komisja do zbadania sprawy Amber Gold. Powołała na świadka panią prokurator z Gdańska, która pięć lat temu zaczynała śledztwo. Pani prokurator od kilku miesięcy choruje, ale ponieważ odebrała wezwanie więc komisja uznała że można ją przesłuchać. Przewodnicząca komisji powiedziała, że jeśli pani prokurator się nie stawi to przesłuchają lekarza który dał jej zwolnienie (!). Pełnomocnik pani prokurator powiadomił komisję, że jego klientka jest chora. Zwolnienie zaś zostało w prokuraturze gdańskiej. Komisja uznała, że chora prokurator powinna zostać zbadana przez biegłego lekarza z Zakładu Medycyny Sądowej… w Szczecinie. Tak więc chora, która nie mogła przyjechać do Warszawy na posiedzenie komisji, będzie musiała pojechać z Gdańska do Szczecina.

Nie jest jasne, kto skontroluje biegłego i czy będzie on musiał stawić się na posiedzeniu komisji.

Akta sprawy liczą 16.000 tomów, zapisano w nich m.in. zeznania 20.000 świadków. Sam akt oskarżenia ma 45 tomów i liczy ponad 9.000 kart. Jeśli przyjąć, że na przeczytanie jednej karty potrzeba 10 minut, to samo przeczytanie aktu oskarżenia zajmie członkowi komisji ok. 33 godz., a więc ponad 4 dni, licząc po 8 godzin dziennie. Jeśli posłowie z komisji chcieliby się zapoznać z aktami, to licząc że każdy tom ma przeciętnie tyle samo kart co w akcie oskarżenia, przeczytanie akt zajęłoby ponad 18 lat, bez przerw i urlopów. Jeśli dodać do tego przesłuchania świadków, nawet bez przesłuchania lekarzy którzy dali im zwolnienia, to trzeba liczyć na nie mniej niż 20 lat prac komisji. Oczywiście zakładam, że członkowie komisji nie chorują, pracują bez przerw, ale trzeba by jeszcze zagwarantować im wybieralność do sejmu na co najmniej pięć kadencji.

 

* * *

 

Nie wszyscy przeciwnicy PiS zdążyli popełnić zbrodnie komunistyczne, ale chyba mamy blisko do zbrodni które nazwałbym postkomunistycznymi.
Trzy lata temu w czasie Marszu Niepodległości, któremu zezwolono na przejście koło rosyjskiej ambasady, uczestnicy marszu wrzucili na teren ambasady petardy, a także spalili budkę policyjną przed ambasadą. Winnych nie znaleziono. Teraz śledztwo wznowiono i będzie się szukać sprawców. Będzie to robić prokuratura w Suwałkach, pewnie ma akurat wolne moce przerobowe. Drugim wątkiem śledztwa będzie przesłuchanie byłego ministra MSW, Bartłomieja Sienkiewicza, bo gazeta DoRzeczy napisała, że prawdopodobnie minister miał podżegać do podpalenia tej budki. Wynika to jakoby z sugestii w podsłuchanej rozmowie ministra w restauracji Sowa i Przyjaciele. Pan Sienkiewicz i świadkowie będą mieli okazję pojeździć do Suwałk.
Ale byśmy się śmiali i szydzili gdyby coś takiego stało się w Rosji.

 

* * *

 

Są kraje, gdzie kibice różnych drużyn nie odczuwają do siebie nienawiści, mecz jest miłą imprezą, a zdarza się, że kibice oklaskują drużynę przeciwnika jeśli widzą ładne zagranie. Sport jest szlachetną rywalizacją, powodem radości. U nas zdumiewa utożsamianie się kibiców czy kiboli ze swoją drużyną i to, że pociąga to za sobą nienawiść do innych drużyn i do kibiców tych drużyn. Kibole różnych drużyn spotykają się na tzw. ustawkach i walczą ze sobą, często przy użyciu niebezpiecznych przedmiotów, takich jak noże czy maczety, dochodzi do zabójstw i okaleczeń. Obcy ludzie okazują sobie nienawiść. Na meczach dochodzi do ekscesów na trybunach, do agresji słownej i fizycznej.

Podobnie u nas obchodzi się święta. W zamyśle ma to być okazja aby uczcić pewne postaci czy zdarzenia z przeszłości, okazać radość z jakichś osiągnięć przodków. Najczęściej święta stają się okazją do okazania nienawiści swoim przeciwnikom politycznym, do podkreślenia swojej wyższości. Święto odzyskania przez Polskę niepodległości jest tego dobitnym przykładem. Zdarzenie samo w sobie wydawałoby się neutralne budzi pokłady nienawiści, pogardy do „innych” którzy chcą też obchodzić to święto, identyfikację z politycznymi postaciami przeszłości, z których części odmawia się zasług, dokonuje się jakiejś duchowej ekshumacji. Jeśli do tego dodamy częste gwizdy i buczenie na cmentarzach, także w czasie pogrzebów, trzeba stwierdzić że znaczna część narodu okazuje prymitywne chamstwo.

Takie rzeczy zdarzają się i w innych krajach, ale my mamy pretensje do bycia narodem cywilizowanym. Nie mamy jednak wśród elit ludzi potępiających takie postawy i zdecydowanych, gdy rządzą, do karania wybryków. Trafnie to ujął w Tangu Sławomir Mrożek – cham Edek jest wygodnym narzędziem do rozgrywek. Czym się różnią „elity” od tych których prymitywizm się wykorzystuje?

PIRS

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.8/10 (12 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +19 (from 21 votes)
PIRS: TELEWIZJA POKAZAŁA (285), 9.8 out of 10 based on 12 ratings

4 komentarze

  1. PIRS 2016-11-10
  2. Corvallis 2016-11-10
  3. jureg 2016-11-11
  4. PIRS 2016-11-11
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com