Andrzej Lewandowski: Żal!

echa-wyd22016-12-05.

ECHA WYDARZEŃ: Już po pogrzebie. Żal pozostał. I będzie w nas długo… M. in. piłkarze brazylijskiej drużyny klubowej ofiarami katastrofy lotniczej. Słychać, że być może zawinił niedostatek paliwa. Jeśli tak, to nie pogoda, technika, lecz ułomność ludzka…

Strasznie wyglądają zdjęcia z pokładu samolotu – uśmiechnięte buziaki młodych ludzi z zderzeniu z fotografią resztek maszyny. Jakże kruchy jest ten nasz los… Tylu młodych, radosnych, w pierwszej wciąż części życia… Na pokładzie było 81 osób.

Statystyki uparcie mówią, że latanie to wciąż najmniej ryzykowny sposób podróżowania. Z tym, że jeśli pojawi się sytuacja kryzysowa – głośno o tym na cały świat.

Sport „od zawsze” związany jest z częstym podróżowaniem. Nawet – coraz bardziej, bo imprez zatrzęsienie, zawód stawia wymagania bytności tu, tam i jeszcze gdzieś, granice właściwie nie dzielą, a kalendarz goni, więc… Mistrz spędza pewnie że 20 procent młodego życia w samolocie i w hotelach, i nawet podróżowanie limuzynami coraz ostrzejszych kantów tego obowiązku nie zaokrągli…

Z powyższym wiąże się też serial bardziej niż dramatyczny:

„4 maja 1949 r.) Samolot z drużyną Torino, która między 1943 a 1949 rokiem zdobyła pięć tytułów mistrza Włoch, rozbił się na wzgórzu Superga (uderzając w ścianę bazyliki) podczas powrotu z towarzyskiego meczu z Benficą Lizbona.”

„Łyżwiarze figurowi USA (15 lutego 1961 r.) Reprezentacja USA w łyżwiarstwie figurowym leciała na mistrzostwa świata do Pragi. Niestety nigdy nie dotarła do stolicy Czechosłowacji. Samolot Boeing 707 belgijskich linii lotniczych Sabena rozbił się przy podchodzeniu do lądowania w Brukseli”.

„Piłkarze Manchesteru United (6 lutego 1958 r.) Piłkarze >Czerwonych Diabłów< wracali z meczu z Crveną Zvezdą Belgrad (3:3), po którym zapewnili sobie awans do półfinału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. W Monachium piloci dwukrotnie podejmowali próbę startu, ale odkryli awarię silnika. Za trzecim podejściem maszyny nie udało się podnieść.

„Rugbyści Old Christians Club (13 października 1972 r. Samolot z rugbistami Old Christians Club na pokładzie – lecieli z Montevideo do Santiago w Chile – rozbił się w Andach w wyniku błędu pilotów, którzy źle oszacowali jego pozycję. Ci, którzy przeżyli, toczyli heroiczną walkę o przetrwanie w mroźnych warunkach. Dramat urugwajskich sportowców zakończył się po 72 dniach, gdy trójka śmiałków wyruszyła po pomoc. Ocalało w sumie 16 osób z 42 na pokładzie.” „Piłkarze Pachtakora Taszkent (11 sierpnia 1979 r.) Czternastu piłkarzy Pachtakora Taszkent i trzech członków sztabu szkoleniowego zginęło w tragicznych okolicznościach podczas podróży na mecz ligowy z Dynamem Mińsk. Doszło do zderzenia w powietrzu dwóch Tupolewów. Bezpośrednią przyczyną tragedii były błędne polecenia wydane załogom przez kontrolerów z Charkowa.” „8 listopada 1948 roku nad kanałem La Manche wydarzył się wypadek niewielkiego samolotu, w którym podróżowała – z Paryża do Londynu – część ekipy czechosłowackich hokeistów. We Francji akurat trwał strajk pracowników Air France. Na pokładzie byli: Zdenek Jarkovsky, Vilibald Stiav, Miloslav Pokorny, Ladislav Trojak, Karel Stibor i Zdenek Svarc. Oprócz tego ostatniego wszyscy byli mistrzami świata i srebrnymi medalistami igrzysk olimpijskich”.

„Ważną datą w historii polskiego lotnictwa jest 14 marca 1980 r. Tego dnia samolot Polskich Linii Lotniczych lecący z Nowego Yorku do Warszawy rozbił się tuż przed lądowaniem. Polakom katastrofa ta kojarzy się z tragiczną śmiercią Anny Jantar. Amerykanie stracili wówczas 22 członków amatorskiej reprezentacji bokserskiej (14 zawodników i 8 członków sztabu szkoleniowego).”

Ta lista jest dłuższa, cytaty tylko przypominają związek teraźniejszości z przeszłością…

Skakanie na nartach. Gdy nasz zespół wygrał – pierwszy raz, więc szczególnie warte podkreślenia – konkurs drużynowy, media zagrzmiały entuzjazmem. Słusznie i… na kredyt. Słusznie, bo sukces zawsze jest sukcesem, na kredyt – bo gaworzenie o „nokaucie przeciwników” niosło w podtekście sugestię, że gdy tylko przyjdzie do popisów solowych, to my „im” znów pokażemy…

Nie pokazaliśmy, na podium stanęli inni. Bo taka jest czołówka i tak wyrównana rywalizacja. Dziś ty, jutro – tobie. Ale ja i tak widzę powód do radości. Bo dwaj blisko podium, bo Kamil Stoch znów pięknie lata, bo w ogóle w skakaniu rodaków widzę ducha ofensywy. Wynik nowego impulsu szkolenia – rodem z Austrii, czy po prostu odświeżenie klimatu wewnętrznego i powrót do świeżości? Czekam na ciąg dalszy. Bez „nokautowania”, ale w nastroju atakowania…

Przeczytałem wieść, która mnie trochę zaskoczyła.

„Karolina Kołeczek, 23 – latka dwukrotna młodzieżowa wicemistrzyni Europy w biegu na 100 metrów przez płotki, postanowiła – po niezbyt udanym ostatnim sezonie zdecydowała się opuścić Polskę. Pod koniec października przeniosła się do Anglii, gdzie chce podnosić swoje umiejętności pod okiem trenera Jerzego Maciukiewicza. Szkoleniowiec ten od wielu lat pracuje w tym kraju…” Argumentacja? „Potrzebowałam zmiany. W Sandomierzu nie miałam sparingpartnerów do treningu. Sama trenowałam też na zgrupowaniach kadry narodowej. Stwierdziłam więc, że przyszedł w końcu czas na zmiany – trenera i otoczenia”.

Nie polemizuję, nie krytykuję, ale odnotowuję kolejny znak zapytania – znak czasów. Szukanie polskiego szkoleniowca, tego wymarzonego w snach o rekordach gdzieś w dość odległym świecie…. I odbieram sygnał, że opieka nad kandydatami na mistrzów, na krajowym podwórku nie zawsze oznacza odejście od samotności… Mimo sztabów, programów – zespołowych oraz indywidualnych i zapewnień o trosce by ptasie mleko było pod ręką..

Andrzej Lewandowski

 

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)
Andrzej Lewandowski: Żal!, 10.0 out of 10 based on 2 ratings