WaszeR Londyński: No i stało się…

2016-12-19.
…co się miało stać. Nadszedł ten dzień – prof. Rzepliński za burtą.

Bardzo łatwy do odepchnięcia wiosłem. Wiatry, dla jednych pomyślne, dla innych nie, wiały przecież w tym właśnie kierunku. Będący w pewnego rodzaju opresji nie wysyła jednak sygnałów SOS – jest zbyt dumny.

Mógł Fidel dopłynąć wśród rekinów do brzegu salwując się skokiem za burtę w czasie amerykańskiej morskiej łapanki, poradzi sobie i on. Sama przeładowana zbędnym balastem łajba jeszcze dryfuje po coraz bardziej wzburzonym oceanie ojczyźnianych emocji, a kaperska załoga, mimo wystraszenia wzrastającym falowaniem wiwatująca po pozbyciu się niewygodnego bosmana, może jedynie liczyć na bezludną wyspę i los Robinsona Cruzoe.

Będzie ich trochę – tych, co przeżyją podróż, więc może dotąd będą sobie deptać po piętaszkach przy podziale pryzu, aż powyżerają się wzajemnie nie licząc na ludożerców.

Tymczasem buntują się kolejne grupy zawodowe ciśnięte irracjonalnymi, wręcz niehumanitarnymi ograniczeniami, zakazami-nakazami, wymuszeniami. W ich obronie co chwila stanowczo stają zdesperowani odbieraniem kolejnych demokratycznych zdobyczy obywatele.

Coraz liczniejsze ich szeregi. Dokąd prowadzi ta przedświąteczna, przedbożonarodzeniowa droga? Czyżby do rodzinnej atmosfery w miłości, spokoju i wzajemnym poszanowaniu naturalnych człowiekowi różnic? A może tylko do kolejnego powielenia podawanych religijną tradycją zachowań Heroda, Piłata i Judasza?

Na powierzchni nadal aktualne pytanie: co zrobią z instytucją strażnika konstytucyjności ci nowi prawni prawicowi najemnicy? A pchają się tam asiory, że głowa puchnie. Panna pegeerówna odpadła po falstarcie. Wpłynął natomiast były agent przed wypłynięciem na wierzch jego zatajonej wywiadowczej przeszłości. Troje innych chronicznie choruje. Na zawołanie.

Już wybrany jest wiadomą sejmową większością nowy prezes Trybunału, zgłoszony i zaprezentowany przez prokuratora z nad podziw wybieloną przeszłością. Powściągliwy – to główna cecha pozbawionego konkurencyjności w eliminacjach reflektanta przemawiająca za. Oględny nawet w sprawie udzielania odpowiedzi na wybrane zapytania poselskie w procesie przesłuchiwania i opiniowania kandydatury.

Wszystko to pod bacznym okiem dyspozycyjnej zwierzchności trzymającej puls ręką naznaczoną skazą partyjną i wyniesioną z pieleszy obłudną kościółkowością. Ci wszyscy to nierozumiejący języka Biblii dyletanci i piskorze.

Ba, nie pojmujący nawet jednej litery z alfabetu prawa. Prawa więc jakiegokolwiek mają strzec?! Obojętne – boskiego czy tego stanowionego?

God save…

WaszeR Londyński

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (3 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
WaszeR Londyński: No i stało się…, 10.0 out of 10 based on 3 ratings

Jedna odpowiedź

  1. otoosh 2016-12-19