Jan Hartman: Arabusy mordują

2017-01-03.

Stało się. W Ełku. […] Propaganda rządowa i kościelna dociera przecież wszędzie. Systematyczne straszenie Polaków muzułmanami przyniosło wreszcie rezultat. Chłopak, zapewne wrogi wyznawcom islamu i bojący się ich, rzucił petardą w stronę baru prowadzonego przez Arabów. Jeden z nich zabił go nożem. Na to dziesiątki innych chłopaków, tak samo nauczonych wrogości do muzułmanów, zebrało się w miejscu tragedii, by wyrazić swoją nienawiść do islamu i Arabów. Czy mogłoby dojść do linczu? Może tak, może nie. Na szczęście była policja – ponad dwudziestu chuliganów zatrzymano. Zatrzymano też mordercę nożownika. Bilans: jeden chłopak nie żyje, drugi – ten, który zabił – ma złamane życie. Przyczyna? Antyislamizm sączony do uszu Polaka przez władzę i przez Kościół.

Powiedzmy sobie jasno – antyislamizm jest współczesnym odpowiednikiem przedwojennego antysemityzmu. Wtedy antysemityzm był otwarty i nie unikał swego imienia. To sami antysemici tak się nazwali. Dziś nawet najwstrętniejsi żydożercy oburzają się, gdy nazwać ich antysemitami. Bo są takimi tchórzami i są tak zakłamani, że boją się nawet tego, kim są. I wprawdzie przez analogię do tego zakłamania wrogowie islamu nie nazywają się dziś „antyislamistami”, lecz nie ukrywają swojej wrogości, tak jak nie ukrywali jej dawni antysemici. Otwarcie mówi się z ambon i w telewizji, że „obce są nam wartości tej religii”, że „grozi nam fala islamu” bądź „islamizacja”, a zbitka „muzułmanin terrorysta” jest nieomalże oficjalnie propagowana przez czynniki rządowe.

Bez żadnych skrupułów sieje się w narodzie strach przez Arabem, jak dawniej przez Żydem. Cel jest ten sam – zjednać poparcie dla rządu, który gotów jest bronić nas przed tym wrogiem. I ludzie wierzą – wierzą, że „muzułmanin” to to samo co „islamista”, a „islamista” to prawie już terrorysta. Wierzą, że skoro zamachów dokonują islamscy fanatycy, to coś jest nie tak ze wszystkim wyznawcami islamu. […]

Tak, ludzie dali sobie to wmówić. Tak, ten rząd nie wpuści „islamistów”. Bo mamy już sto tysięcy wyznawców Mahometa w Polsce. Gdyby było ich sto pięćdziesiąt tysięcy, to dramatycznie wzrosłoby zagrożenie terrorystyczne w kraju. Czy oni sami w to wierzą? Nie zastanawiają się. […] Nie było jeszcze Holokaustu Arabów, więc wolno manifestować islamofobiczne postawy. Za to jeszcze nie karzą społecznym wykluczeniem. No to skoro można, to czemu by nie skorzystać?

Dziś widzicie – panie Kaczyński, pani Szydło, panie Jędraszewski i panie Hoser – do czego prowadzi szczucie i podżeganie. Niby takie tam niewinne podpluwajki w stylu starej dobrej endecji, a tu chłopak nie żyje. I to nie dlatego, że zabił go Arab terrorysta, lecz zwykły Arab wzburzony przejawami antyislamizmu i dyskryminacji, którą tak niewinnie sobie ćwiczycie.

To paradoks, że śmiertelną cenę za rozsiewaną w przestrzeni publicznej nienawiść do islamu jako pierwszy zapłacił nie Arab czy inny muzułmanin, lecz Polak. Tym bardziej jednak powinno dać Wam to do myślenia. Brzydko się bawicie. Bardzo brzydko.

A tak na marginesie: czy macie jakieś pojęcie o islamie? Gdybyście mieli, zapewne zadziwiłoby Was jego podobieństwo do chrześcijaństwa. Jednym z nich jest występowanie zjawiska fanatyzmu i przemocy religijnej. Chrześcijanie mają za sobą straszliwą, niebywale krwawą historię prześladowań religijnych. Ich ofiarą padły miliony ludzi – głównie samych chrześcijan, mordowanych przez innych chrześcijan, lecz również mahometan i Żydów. Muzułmanie mają swoją historię przemocy równie bogatą. Niestety, o ile terror chrześcijański jest już rzadkością (choć istnieje), to terror muzułmański wciąż jeszcze daje się we znaki. Jego celem jest nakręcenie spirali nienawiści i przemocy, a w konsekwencji destabilizacja Zachodu. Straszenie islamem przez polski rząd i Kościół, polegające na wmawianiu ludziom skojarzenia islam = zagrożenie terrorem, doskonale wpisuje się w scenariusz samych terrorystów. Polski rząd i polski Kościół okazują się pożytecznymi idiotami, którzy dla korzyści politycznych, jakie uzyskują z podsycania ksenofobii, gotowi są nakręcać w Polsce histerię.

A wiecie, co będzie, gdy zginie jeszcze parę osób? Gdy Arab zabije jeszcze jednego Polaka albo Polak Araba (jedno i drugie jest tak samo możliwe)? Gdy dojdzie jeszcze kilka razy do takich zamieszek jak w Ełku w sylwestrową noc? Ano wtedy prawdziwi terroryści będą mieli doskonały pretekst do pierwszego zamachu na terenie Polski. Znajdą sobie kogoś pośród swoich, komu powiedzą „w Polsce nienawidzą muzułmanów – musisz dać im nauczkę”.

Czy rząd w ogóle zdaję sobie sprawę z tych mechanizmów? Czy wie, że zabawa w straszenie Arabem jest stokroć bardziej niebezpieczna niż przyjęcie kilkudziesięciu tysięcy uchodźców z Syrii? Czy rozumie, jakie czynniki prowadzą do wzrostu zagrożenia terrorystycznego? Ciarki mnie przechodzą, gdy myślę sobie, że za nasze bezpieczeństwo odpowiadają ludzie bawiący się zapałkami w stodole. Opamiętajcie się! Nie wykorzystujcie ełckiej tragedii w swojej nacjonalistycznej i antyislamskiej propagandzie. Jeśli ulegniecie tej pokusie, ściągnięcie do Polski terror. Mam nadzieję, że jest w Waszych głowach taka czerwona lampka…

Jan Hartman

Blog Autora w portalu polityka.pl
Tamże pełny tekst. Skróty — redakcja SO.
VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.0/10 (9 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +9 (from 13 votes)
Jan Hartman: Arabusy mordują, 8.0 out of 10 based on 9 ratings