Piotr Topiński: Będziemy siedzieć

Print Friendly, PDF & Email

2017-01-29.

Już chyba oficjalnie facety z ABW sprawdzają czy pozarządowe organizacje nie są przykrywką dla obcych służb. W tekście już chciałem napisać „przypadkiem”, ale to jednak jest sprzeczne z nieprzypadkowością szpiegowskich seriali. Więc jesteśmy „celowymi” agenturami a cel jest namierzony też nie przypadkiem.

Nie tak dawno temu obowiązek rejestrowania (się) organizacji finansowanych przez wrogie siły wprowadził u siebie Putin. Wrogimi siłami są: Komisja Europejska, USAID, FAO, Soros… cała litania. Wzorce są… niedaleko.

Organizacji pozarządowych są trzy rodzaje:

Neutralne, które sobie dłubią dla siebie — np. hodowcy kaktusów, miłośnicy kotów… łączą ludzi nie potrzebujących wsparcia.

Samopomocowe –  np. rodzice dzieci dotkniętych jakąś chorobą albo hospicja, i one nie tylko nie przeszkadzają, ale wyręczają samorządy z ich zadań statutowych. Na ich aktywności, zaangażowaniu, nierzadko pieniądzach… samorządy pasożytują.

Trzecia grupa, akurat ta na celowniku to organizacje, które patrzą na ręce burmistrzów, wójtów, dyrektorów szpitali, szkół… niebezpieczni, aktywni mieszkańcy, na dodatek zorganizowani i zintegrowani. Fachowcy! Potrafią ocenić wpływ wprowadzanych ustaw, ocenić zespoły parlamentarne. Od władzy samorządowej wymagają, by im nie przeszkadzała. Finansują swoją aktywność z europejskich programów. Często patrzą nader przychylnie w kierunku władzy, tyle, że władza nie zawsze rozumie ich intencje.

Ich (nas) ABW będzie wsadzać!

Jeśli będą powody, to niekiedy można będzie pozamykać i tych pierwszych i drugich… ale dopiero jeśli zatrudnią dziecko np. Rzeplińskiego czy innego awanturnika.

Jak w 1968 roku… Antoni Słonimski chichotał wówczas w SPATiF „…jak to dobrze, że jestem sierotką”

PRL-u też wsadzali. W porównaniu z dniem dzisiejszym było jednak zabawniej. Jak zamykali, pierwszą rzeczą, którą konfiskowali był notes telefoniczny. Badali, porównywali, robili mapy kontaktów… zabawa jak cholera. Myśmy też sobie robili „jaja”… pamiętam taką historię, jak to szpital MSW na Wołowskiej przeszedł ze struktur MSW do MO i moi koledzy, tam pracujący lekarze, zostali zmuszeni wówczas do przebrania się w milicyjne mundury. Bywało, że skierowanie do pracy w milicji dostawali też absolwenci WAT. Mundur wówczas obowiązywał, z pracy i do pracy trzeba było się w nim poruszać po mieście, a nie każdemu to odpowiadało. Wystarczyło kilka razy, niekiedy raz wstawić nazwisko umęczonego „milicjanta” do notesu telefonicznego któregoś z częściej zamykanych dysydentów i to był nasz „innowacyjny” sposób na uwolnienie kogoś od munduru. Jeśli jakoś udało nam się dowiedzieć prawdziwego nazwiska naszych ubeków, też wpisywaliśmy… była szansa, że będzie miał kłopoty.

Dzisiaj nasze notesy nie mają już takiej mocy 🙂 Mało kto ma jeszcze notes. ABW ma nas na Facebooku albo innym Linkedinie — tam kontakty, powiązania, historia znajomości od przedszkola aż po dziś; i wszystko dostępne. Na dodatek sami stale i na bieżąco uaktualniamy własne dane. Na własnym talerzu sami się podaliśmy ABW do zjedzenia! Nie tylko „się” –  bo jeszcze tych wszystkich, których dane są na „naszym“ profilu. Nie przewidzieliśmy rosnącego apetytu.

Szczególnie posiedzą „ekolodzy”, bo władza idzie ku świetlanej przyszłości nie zważając na przeszkody. Mierzeja wiślana to pestka w porównaniu z innymi, już zatwierdzonymi pomysłami. Na dodatek ta władza się jednak uczy i do kolejnej „walki pod Rospudą” nie przystąpi, póki sobie nie oczyści przedpola. Stąd to ABW „bada” czy to nie pod przykrywką obcych służb. „Zmiana” nie tylko bada, jeszcze nasyła kontrole, które dezorganizują pracę na kilka miesięcy. To nie jest tylko kontrola, to często także uniemożliwienie rozliczenia programu w terminie, uniemożliwienie napisania kolejnego projektu… Więc zanim przegra, to pozamyka albo doprowadzi do plajty… więc wygra.

Pierwszy etap walki władza ma do przodu! Pozyskała sobie do współpracy Piotra Glińskiego, a to nie byle kto… przez lata pracy w IFIS PAN zajmował się właśnie ekologicznymi organizacjami pozarządowymi. Uczestniczył w konferencjach, zabierał głos, wspólnie jadł, wspólnie pił, tańcował, ze wszystkimi był po imieniu, poklepywał po plecach i inni też go poklepywali. Zna moc oddziaływania każdego z nas i każdej z naszych organizacji. Wie – jak nikt w tej ekipie – co to są organizacje pozarządowe i jeśli sam ogłasza, że np. jego ministerstwo nie może dotować teatru prowadzonego przez PRYWATNĄ FUNDACJĘ… bo prywatny… to, to jest poświadczenie kłamstwem złej woli. To straszliwy sygnał dla całego sektora.

Dokładnie już więc wiedzą kogo pozamykać, tym bardziej, że innych narzędzi społecznego marketingu nie widać.

Tamta, socjalistyczna władza nie zamykała ludzi 70+ , jeśli więc teraz przywracane są tamte wzorce, to miejmy nadzieję że przynajmniej ta część mieszkańców zachowa sobie jakiś margines wolności.

Zapisuję się jako wolontariusz na najbliższe dwa lata. Dalej zobaczymy, bo za dwa lata w tę kategorię wiekową wejdzie Naczelnik. Będzie kłopot!

Piotr Topiński

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (13 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +22 (from 22 votes)
Piotr Topiński: Będziemy siedzieć, 10.0 out of 10 based on 13 ratings

Jedna odpowiedź

  1. j.Luk 2017-01-30
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com