Piotr Rachtan: Warszawskie referendum – a może by tak przez KOD?

2017-02-28.

W lutym Rada Warszawy uchwaliła przeprowadzenie 26 marca referendum dotyczącego zmiany ustroju Warszawy. Jest to odpowiedź na projekt ustawy, nad którym pracują posłowie, a w szczególności niedoszły prezydent stolicy, ongiś wojewoda – Jacek Sasin. Ustawa procedowana jest w osławionym już trybie poselskim, to znaczy: rząd przygotowuje papier, a posłowie zanoszą do laski marszałkowskiej. Procedura zwalnia wtedy Sejm z konieczności przeprowadzenia konsultacji społecznych.

Które – w tym przypadku to oczywiste – często ujawniają silny opór zainteresowanych środowisk. Przypomnijmy, że projekt lex Sasin zakłada, że stolica powiększy się o kilkadziesiąt okolicznych gmin, w tym o miasta tak odległe, jak Otwock, Góra Kalwaria czy Wołomin.

30 stycznia projekt znalazł się w Sejmie. Już 1 lutego, jako Druk Sejmowy nr 1259 został skierowany do pierwszego czytania.

Projekt ustawy o ustroju Warszawy wywołał gwałtowną reakcję i burzliwą dyskusją. Oprócz debaty na temat samych zapisów ustawy, szeroko komentowane było też ryzyko przyjęcia jej z pominięciem konsultacji z samorządowcami i mieszkańcami Warszawy oraz gmin, których projekt dotyczy. A przecież każdy warszawiak powinien mieć prawo głosu w tak istotnej sprawie. Właśnie dlatego Rada Warszawy zdecydowała o referendum.

Proponowane przez radnych pytanie w referendum brzmi: „Czy jest Pan/Pani za zmianą granic Miasta Stołecznego Warszawy poprzez dołączenie kilkudziesięciu sąsiednich gmin?”. Pod pytaniem umieszczone będą dwa warianty odpowiedzi: „TAK”/ „NIE”

Wobec ujawnionego oporu samorządowców i silnego społecznego poparcia dla referendum projekt zniknął z oczu publiczności, pisowcy usilnie przekonują, że to był tylko szkic, że przedwcześnie trafił do Sejmu (sam trafił?), że będą nad nim jeszcze pracować. I że będą prowadzić konsultacje, nie wiadomo więc, w jaki kształt ten pomysł na koniec się oblecze. Sam Sasin kręcił, jak najęty.

Na wszelki jednak wypadek pisowska władza przeszła do przeciwnatarcia i decyzją wojewody mazowieckiego wstrzymała akcję informacyjną o referendum, a najpewniej też będzie usiłowała uznać całą uchwałę Rady Warszawy za sprzeczną z prawem. Samorządowcy niechybnie odwołają się do sądu, sąd administracyjny wpuści skargę w swoje powolne tryby, termin 26 marca minie… i warszawiacy zostaną z niczym.

Dlatego warto, by wzięli sprawę w swoje ręce. Jeżeli można było przeprowadzić referendum w sprawie odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz nie w drodze uchwały radnych, tylko przez organizacje pozarządowe, to czemu warszawiacy nie mogliby wziąć udziału w referendum, zorganizowanym przez jakieś Koło Bemowskie, Klub Prażan czy… Komitet Obrony Demokracji?

Oczywiście, Koło Bemowskie i Klub Prażan to organizacje nieistniejące, ale KOD jest stowarzyszeniem jak najbardziej realnym i to już mocno zaprawionym w przeprowadzaniu różnych działań protestacyjnych. Jak dotąd, były to marsze i zgromadzenia oraz zbiórka podpisów pod projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Od pewnego czasu KOD przeżywa wewnętrzny kryzys. Zebranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum warszawskiego byłoby niezłym sprawdzianem jego możliwości mobilizacyjnych, a także – przez działanie pozytywne i praktyczne – dałoby Komitetowi szansę na wyjście z kłopotów.

Więc Komitecie – do roboty!

Piotr Rachtan

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.7/10 (9 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +16 (from 16 votes)
Piotr Rachtan: Warszawskie referendum – a może by tak przez KOD?, 8.7 out of 10 based on 9 ratings

3 komentarze

  1. Magog 2017-02-28
  2. andrzej Pokonos 2017-02-28
  3. slawek 2017-03-01