Andrzej Lewandowski: Olimpijski… niepokój

Print Friendly, PDF & Email

2017-03-12.

ECHA WYDARZEŃ: Kamil Stoch stracił prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale egzamin z klasy sportowej zdał w stylu znamionującym zwycięzcę. Gdy w powietrzu coś spowodowało, że popadł w tarapaty, potrafił się – sztuką i opanowaniem – wybronić przed zagrożeniem zdrowia. To było mistrzostwo świata, a że nasz as jest na teraz na drugim miejscu, za świetnym Kraftem uważam ledwie za tło dla tego, co widziałem podczas drugiego skoku. Już „widziałem” jak boleśnie spada, a ON niby ptak powietrze opanował i wylądował…

Skakanie trwa, „piłka wciąż w grze”… Adam Małysz na Facebooku: „ Zawody trwają 10 dni. Do końcowych wyników będą się liczyć punkty uzyskane w czterech konkursach indywidualnych, kwalifikacjach do nich oraz dwóch „drużynówkach”. W sumie 16 ocenianych skoków na obiektach w całej Norwegii: Oslo, Lillehammer, Trondheim i Vikersund. Bez dnia odpoczynku. Szaleństwo, prawda?” Prawda! Trzeba mieć końskie zdrowie, wytrzymałość nóg, głów oraz psychiki i… dużo szczęścia…

Piłka w grze, czyli ranking FIFA. Taka zabawa, którą się wszyscy podniecają, a polega na graniu tylko „korespondencyjnie”. Możesz mieć przestój, ale inni grają, kalendarz goni i bez meczu reprezentacja podlega ciągłej ocenie. „Reprezentacja Polski po raz kolejny awansowała w rankingu FIFA, choć nie grała żadnego meczu. Ostatni raz Biało-Czerwoni rozegrali spotkanie w listopadzie. Od tego czasu regularnie awansują w rankingu. Ta sztuka udała im się także w tym miesiącu. Polacy zajmują teraz dwunastą pozycję – najwyższą w historii, wyprzedzając reprezentację Anglii.”

Mamy w Warszawie nowoczesne stadiony – Narodowy i Wojska Polskiego, mamy też wiele obiektów sportowych w pełnej lub częściowej ruinie. Do tych dołącza Gwardia na Racławickiej. Gospodarz – policja jakoś nie ma serca do sportu, a jeszcze teraz … „Rząd zdecydował, że przekaże działkę przy ul. Racławickiej 132 w Warszawie na rzecz agencji Frontex, która wybuduje tam swą siedzibę”. Pomyśleć, jak mocny to był kiedyś klub, ile prawdziwego sportu w nim dziesiątkami minionych lat „ wyprodukowano”…

Kto prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego? Ba, trudno przewidzieć. Czytam gdzieś w sieci, że ma ochotę kandydować pan Ryszard, popularna ksywa „Obatel”. Ten platynousty. Nie złotousty, bo taki stając przed kamerą pewnie dałby sobie zadać pytanie, a ten sam pyta, sam odpowiada i jeszcze rusza ustami, gdy reporter zameldował – „nasz czas już się skończył”…

Biorę wieść za plotę, (bo „obatel” raczej wyżej mierzy), ale licho nie śpi. Kiedyś marzył o prezesurze PZPN. Na szczęście to pan Zbyszek Boniek ciągnie i pcha ten wózek piłkarski; też jest rozmowny, kocha widownię ale problemy rozwiązuje, nie zagaduje ich przed kamerami…

Strzeżonego… i tak dalej. Zawsze może się znaleźć ktoś, kto zgłosi, a w głosowaniu ci, którym (np. związki sportowe) obieca się większą dotację… Chroń Panie PKOl przed desantem… Podmucham na zimne. Mówiąc, że byłoby to dla organizacji olimpijskiej fatalne.

Miewał PKOl różne trudne chwile (jak np. wymuszona decyzja, że nie jedziemy na Igrzyska do Los Angeles; też miałem jechać, a pojechał komentator polityczny), ale w regule działania zawsze miał zapisaną wierność dla historii. Ponad pokoleniami, ponad podziałami ustrojowymi, ponad różnicami w poglądach i światopoglądach. Łączyły – idea olimpijska oraz osobiste dokonania.

Obawiam się, że takie – jak przyjęte jako plotka – rozwiązanie mogłoby zacząć burzyć opisaną konstrukcję. Co było – to było i już, strony prawdziwej kroniki to dopiero MY zapisujemy. Nie jakieś tam „czarne dziury”; nawet złote, srebrne i brązowe medalami olimpijskimi. I skład grona kształtującego politykę PKOl ma też być taki, jak… „Modny”.

Powtarzam: mam nadzieję, że organizacja olimpijska jest tak zgrana, doświadczona i przyzwyczajona do idei „Rodziny Olimpijskiej”, iż da sobie radę. Pozostaję przy nadziei, że ewentualne „nowości” (normalne to przecież w każdym czasie i w każdej elekcji) PKOl wchłonie, właściwie nowe strumienie energii pozytywnie wykorzysta, ale niczego z dorobku i tradycji wielu dziesiątków lat nie uroni. Nawet, gdyby miały się rzeczywiście ziścić zapędy do „rewolucji” w miejsce zawsze słusznej i pożądanej ewolucji…

Na marginesie: PKOl na swoim portalu opublikował coś, co się tak zaczyna: „OŚWIADCZENIE PKOl w sprawie artykułu zamieszczonego w Gazecie Codziennej „FAKT” w dniu 9 marca 2017 r.” Same oczywistości, ale o treści artykułu, na który się odpowiada – ani słowa… Trzeba i można się domyślać. Może chodzi właśnie o upowszechnienie zapisu, że … „ 3. Prezes PKOl pełni tę funkcję społecznie, nie jest pracownikiem PKOl, nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia.” Zniechęcanie przez informację? Strategia, czy taktyka?

Andrzej Lewandowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Andrzej Lewandowski: Olimpijski... niepokój, 10.0 out of 10 based on 1 rating

Jedna odpowiedź

  1. al 2017-03-13
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com