Jacek Parol: The Day After

Print Friendly, PDF & Email

2017-04-09.

Przyjdzie taki dzień, w którym ludzie PiS zaczną opuszczać gabinety polityczne, urzędy, oddawać nieliczne nierozbite limuzyny i odbierać pożegnalne honory wojskowe od nielicznych pozostałych w służbie wojskowych.

Kiedy to się stanie – i czy przyjdzie nam na to czekać pół roku, czy pięć – jest zupełnie osobnym tematem. Czy stanie się to w wyniku gniewu ludu, czy oddania władzy w wyniku demokratycznych wyborów – nie ma znaczenia dla tematu, który chciałbym poruszyć.

Pewne jest, że nie ma takie władzy, która byłaby dana raz na zawsze. A władza sięgająca daleko poza zasady przyzwoitości i poza zasady demokracji i konstytucji zasługuje na koniec szybki i bolesny.

Przyjdzie zatem ten dzień.

Są ludzie, dla których nowe demokratyczne władze powinny przygotować stosowne sądy i trybunały i wyroki wykonać z najwyższą surowością. Chociażby po to, by zamach na demokrację nierozłącznie wiązał się z surową karą, a zdrada stanu z najwyższym możliwym wyrokiem.

Ale nie o nich chcę pisać. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego, łamiąca Konstytucję; Minister Obrony niszczący obronę, Minister Ochrony Środowiska siejący zniszczenie przyrody, Prezes Prawa i Sprawiedliwości z pogardą dla prawa i sprawiedliwości. To tylko pierwsze z brzegu przykłady ludzi, których Polska musi rozliczyć. Do spodu.

Wszyscy urzędnicy, ministrowie, członkowie aparatu Państwa i partii doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że w dniu, w którym skończy się PiS – skończy się ich kariera polityczna, społeczna a często i życiowa. Oni nie mają ani odwrotu ani alternatywy. Żadne petycje, prośby, apele ani marsze, nawet milionowe – do niczego ich nie przekonają. Jak drapieżnik zagoniony w kąt będą walczyć do końca i jeszcze jeden dzień.

Słabym podbrzuszem PiS i miejscem gdzie powinien być wywierany pressing przez społeczeństwo i opozycję są zwykli, szeregowi ludzie PiS.

Nie wnikając w intencje dołączenia do zwycięskiej formacji, takich ludzi jest cała armia. Żołnierze i policjanci, którzy awansowali w wyniku czystek mundurowych, niżsi urzędnicy nominowani według pisowskich zasad przyzwoitości, nędzni dziennikarze, chcący zrobić telewizyjne kariery, szeregowi posłowie, którzy dostają instrukcje głosowania nad nieznanymi sobie ustawami tuż przed głosowaniem. Wreszcie to ludzie, którzy na PiS zagłosowali, a dziś wbrew logice usiłują przekonać sami siebie, że ta decyzja nie była taka zła.

Polska pękła na dwie części. Po powyborczej wojnie w mediach społecznościowych, przy rodzinnych i przyjacielskich stołach zapadła zima atomowa. Przestaliśmy się komunikować, dawno nikt nie wymienia nawet wyzwisk, o argumentach nie wspominając. W Polsce żyją dwa plemiona niekomunikujące się ze sobą, oglądające inne wiadomości, czytające inne gazety i żyjące w kompletnie innej rzeczywistości.

Nie mamy szans przekonać frontmenów partyjnych, nie dotrzemy do ludzi, którzy sprzedali twarz i nie mają już gdzie wracać. Mamy natomiast szansę dotrzeć i przekonać tych, którzy na koniec poniosą największy ciężar po upadku PiS.

To nie Kaczyński będzie odpowiadał za nieopublikowanie wyników referendum w Legionowie, to nie Kaczyński robi reportaże o „morderczym KOD”, to wreszcie nie Kaczyński wydaje rozkazy działania policji – zgodnie, lub niezgodnie z prawem.

Głównym celem i zadaniem opozycji i nas wszystkich powinno być uświadamianie szeregowym żołnierzom PiS, że ich działania dziś bezkarne, kiedyś zostaną rozliczone a dziś wszechmocnych mocodawców już nie będzie. To wcale niełatwe zadanie, ale przypominanie tym zwykłym ludziom, że przyzwoitość i działanie zgodnie z prawem to jedyna szansa na życie w the Day After PiS.

Do tego potrzeba dwóch rzeczy. Powrotu do komunikacji. Konia z rzędem temu, kto wymyśli sposób. Oraz zorganizowania społecznego systemu nagłaśniania działań nieprzyzwoitych, niezgodnych z prawem – w celu wywierania presji na tych, którzy jeszcze się cofnąć mają gdzie.

Ostatnio Anna Izabela Nowak napisała takie ładne zdanie, które świetnie nadaje się na podsumowanie niniejszego tekstu. Przytoczę z pamięci, może lekko przekręcając

„ Z wielkiej sterty gnoju, którym jest PiS, zaczynają wypadać pojedyncze bobki”

Ta sterta runie, jeśli uda nam się wytrącić ich jeszcze trochę. I wcale nie tych ze szczytu.

Jacek Parol

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.1/10 (52 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +50 (from 58 votes)
Jacek Parol: The Day After, 9.1 out of 10 based on 52 ratings

16 komentarzy

  1. Dariusz Wisniewski 2017-04-09
  2. J.S. 2017-04-09
  3. JSC 2017-04-09
    • otoosh 2017-04-10
    • Mr E 2017-04-10
    • aquinus 2017-04-27
  4. jureg 2017-04-10
    • aquinus 2017-04-27
      • jureg 2017-04-30
  5. Obirek 2017-04-10
    • Stary outsider 2017-04-10
      • Obirek 2017-04-10
  6. andrzej Pokonos 2017-04-12
  7. wsc 2017-04-14
    • BM 2017-04-14
    • aquinus 2017-04-27