Jak pies z kotem

2017-05-30.

Już po Powstaniu Styczniowym (1863) powstały dwie szkoły: pozytywistyczna warszawska dowodziła, że do zaborów doszło na skutek knowań państw ościennych, natomiast szkoła krakowska uważała, że winni byliśmy my sami.

W II Rzeczpospolitej jedni uważali, że niepodległość odzyskaliśmy dzięki Józefowi Piłsudskiemu, który był geniuszem i był autorem „cudu nad Wisłą”. Drudzy, że endek: Roman Dmowski. Kłóciła się cała Polska, podziały istniały nawet w rodzinach.

Przez długie lata – nawet wśród powstańców– trwały waśnie co do sensowności wywołania Powstania Warszawskiego.

Nie inaczej jest dziś. Polak Polakowi stał się wilkiem.

Szewc zazdrości prałatowi, że ten został biskupem. Proboszcz aptekarzowej, że miała lekki poród. Kaczyński Tuskowi to i owo. Tusk zazdrość skrył po kaszubsku w szafie. Ja na przykład zazdroszczę Stefciowi Bratkowskiemu, choć tylko ciut  ode mnie starszy, że mądrzejszy i żwawszy.

I  tak oto kręci się Ojczyzna kochana – wzajemną zawiścią wypchana.

Jerzy Klechta

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (3 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 6 votes)
Jak pies z kotem, 10.0 out of 10 based on 3 ratings