natan gurfinkiel: bliska dal, daleka bliskość – PiS jaki jest, każdy(?) widzi

2017-06-19.

gdyby PiS rządziło polską w epoce sasów, xiądz benedykt (chmielowski) napisałby  w swych nowych atenach, czyli akademii wszelkiey scyencyi (etc, etc) że partia owa jaka jest każdy widzi — całkiem jak z koniem i żadne porównania nie byłyby potrzebne.

nie tak jak teraz, kiedy każdy cokolwiek kumaty człowiek w polsce główkuje dniami i nocami jak daleko jeszcze do nowej odsłony PRL.

od siebie powiem tylko, że porównywanie nie ma wielkiego sensu, bo i dlaczego niby PRL (surrealistyczna struktura państwowa, wykoncypowana chyba przez mrożka,, bo nikomu innemu nic takiego nie ulęgło by się w głowie) ma być jakimś wzorcem niedemokratyczności, na podobieństwo metra z sevres.

dyktatur z demokratycznymi nazwami było tyle, że mało który współczesny licealista nadążyłby z ich zapamiętywaniem. były więc demokracje ludowe, jako to m.in. polska — najweselszy barak w obozie socjalistycznym. tuż za zachodnią granicą mieliśmy NRD — najnudniejszy i najsmutniejszy barak. byłem tam w roku 1965, w mundurze polskiego podporucznika, kiedy zostałem powołany na przeszkolenie i wysłany na manewry paktu warszawskiego w okolicach erfurtu. PRL, która już od dawna uwierała mnie w biodrach i robiła odciski na zwojach mózgowych, wydała mi się krainą wszelkich możliwych swobód, gdy wróciłem z tego „niemieckiego państwa robotników i chłopów”.

nawet kubańscy studenci z erfurtu, których poznałem wówczas i odwiedzałem w akademiku z trudem wytrzymywali ten marksizm-leninizm wzmocniony pruskim drylem.

jeszcze teraz, kiedy soc — obóz przestał istnieć, zachował się jego relikt pod nazwą KRLD (koreańska rzeczpospolita ludowo—ludowładcza).

utyskiwanie na rządy, ktore są jak koń z encyklopedii chmielowskiego, nie ma wielkiej wartości poznawczej, bo w przeciwieństwie do PRL nie zostały zawleczone nad wisłę na bagnetach krasnoarmiejców. wzięły się z naszego wyboru i jeżeli mamy je z czymś porównywać, to przyjrzyjmy się choćby temu co dzieje się za naszą zachodnią granicą.

w niemczech kilkakrotnie powstawała wielka koalicja prawicowej CDU/CSU z lewicową SPD, bo w polityce liczy się przede wszystkim interes państwa. w obecnej polsce koalicja z adwersarzem politycznym jest nie do pomyślenia, ponieważ opozycja jest nieustannie oskarżana o spisek i próbę puczu. państwo bez absolutnej władzy PiS mogłoby nie istnieć, bo tylko ta partia stoi na straży jego suwerenności.


appendix:

porównania niemal zawsze brzmią efektownie. wiem to z autopsji, bo przez jedno z nich o mało nie zostałem relegowany ze studiów. byłem na letniej praktyce w tygodniku trybuna wolności. pewnego dnia w którymś z pokoi redakcyjnych rozmawialiśmy o trzeciej rzeszy. powiedziałem wówczas, że mein kampf to nudna pila, napisana okropną niemczyzną, i jest być może jeszcze nudniejsze, niż krótki kurs historii wkp(b). 

miałem pechabo jednym z uczestników rozmowy był  sekretarz redakcyjnej organizacji partyjnej. napisał on donos do dziekanatu mego wydziału.

mój dziekan bardzo się napracował, by sprawa skończyła się rocznym zawieszeniem w studiach zamiast relegacji. później nastąpił październikowy przełom w  bulwie i kiedy wróciłem by dokończyć ostatni rok studiów, chodziłem niemal w glorii.

wracając wszelako do porównań — póki co nikogo jeszcze nie relegowano za antyPiSizm.

ale jestem pełen optymizmu — wszystko przed nami.

natan gurfinkiel

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (5 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +9 (from 11 votes)
natan gurfinkiel: bliska dal, daleka bliskość – PiS jaki jest, każdy(?) widzi, 10.0 out of 10 based on 5 ratings

Jedna odpowiedź

  1. j.Luk 2017-06-21