Zbigniew Szczypiński: Politycznego obłędu etap kolejny

2017-06-20.

Czy w niedzielę 10 czerwca 2017 roku przekroczona została kolejna granica politycznego obłędu w wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego na Krakowskim Przedmieściu pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie?

Kategoria politycznego obłędu to nie termin psychiatryczny; to ocena zachowań człowieka, budującego konsekwentnie, z całą bezwzględną stanowczością, autorytarny system rządów opartych na woli jednego człowieka niepełniącego żadnej państwowej funkcji – a więc nie ponoszącego żadnej odpowiedzialności prawnej za swoje decyzje.

Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu na wiecu politycznym pod Pałacem Prezydenckim użył nowych środków wyrazu wobec ludzi, którzy w akcie obywatelskiego nieposłuszeństwa nie podporządkowali się wprowadzonemu przez PiS prawu o zgromadzeniach i próbowali uniemożliwić przemarsz uczestników pisowskiej miesięcznicy –  86 już miesięcznicy katastrofy smoleńskiej.

Prezes rządzącej partii powiedział w nawiązaniu do protestu Obywateli RP, że w Polsce działa bardzo wielu agentów obcych i wrogich Polsce państw, czytaj – protestujący to są agenci, albo ludzie, którzy realizują cele określone przez obce agentury.

To kliniczny przykład politycznego obłędu.

Teraz, gdy nie ma już żadnej szansy na udowodnienie tezy o zamachu, tego, że to Tusk z Putinem zamordowali najlepszego i największego w całej najnowszej historii Polski prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zostaje epatowanie opinii publicznej zawartością trumien ofiar katastrofy lotniczej, w której jak zawsze i wszędzie, występują przypadki nieprecyzyjnego rozdzielenia wszystkich szczątków. To zawsze szokuje opinię zwykłych ludzi, którzy przecież nie mają większych – a zwykle żadnych – doświadczeń z ofiarami lotniczych katastrof.

Teraz, gdy przewodniczący smoleńskiej podkomisji, dobry przyjaciel głównego kapłana smoleńskiej religii Antoniego Macierewicza, pan doktor Wacław Berczyński po „uwaleniu” kontraktu na śmigłowce wyjechał do Stanów Zjednoczonych AP, miejsca swojego stałego zamieszkania (i nie wiadomo czy i kiedy wróci do pracy w podkomisji), gdy wychodzą na jaw ordynarne manipulacje i przekłamania w prezentacji wyników badań i symulacji przeprowadzonych przez specjalistów Wojskowej Akademii Technicznej, badań zleconych przez podkomisję dr, Berczyńskiego, tylko najbardziej żarliwi wyznawcy smoleńskiej religii mogą jeszcze czekać na udowodnienie zamachu.

To dlatego następuje zmiana akcentów w wystąpieniu Prezesa Polski, to dlatego gniew ludzi kierowany jest na bezczeszczenie i profanowanie zwłok, to dlatego pojawia się zarzut o zdradę. Obywatel pracujący dla obcych i wrogich nam państw to

A zdrada to nie przestępstwo, to zbrodnia, tam gdzie występuje kara śmierci karana śmiercią właśnie.

Czy nie jest to dobra okazja aby zarządzić jeszcze jedno referendum, na temat przywrócenia kary śmierci? Niech się Polacy wypowiedzą, za czy przeciw!

Wyniki sondaży nie pozostawiają żadnych złudzeń: gdyby przeprowadzić takie referendum, Polacy opowiedzą się za przywróceniem kary śmierci.

I co wtedy ? Suweren się wypowiedział, władza, która słucha ludzi nie ma wyjścia. To, że nie pozwala na to nasza przynależność do Unii Europejskiej to „małe piwo”; nasze członkostwo  w Unii to przecież decyzja podjęta przez państwo, które nie było wolne. Wolne i suwerenne jest dopiero teraz, gdy mamy rządy „dobrej zmiany”… Można tak bez końca snuć najbardziej ponure scenariusze.

Wróćmy do niedzielnej manifestacji Obywateli RP. Interweniowała policja, była w prawie, obowiązuje ustawa o zgromadzeniach, a policja nie jest od interpretowania prawa, jest od jego egzekwowania.

Protest w formie obywatelskiego nieposłuszeństwa to inny wymiar sprawy. Protest byłby skuteczny, gdyby protestujących było choćby tyle ile gromadziły pierwsze protesty w obronie Trybunału Konstytucyjnego.

Gdyby 10 czerwca na Krakowskim Przedmieściu zgromadziło się 30 tysięcy ludzi i stojąc powiedziało, że nie zgadza się na zawłaszczanie ulicy na polityczną hucpę realizowaną w formie religijnego obrzędu (religijny charakter miesięcznice mają w trakcie mszy w kościele, a nie na ulicznym politycznym wiecu z jego kulminacją jaką jest wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego) to wynik takiej konfrontacji mógłby być tylko jeden – całkowite zwycięstwo opozycji i przegrana władzy.

Czy jest możliwy taki scenariusz? Czy zarzuty kierowane pod adresem Władka Frasyniuka mogą być takim katalizatorem ?

Nie ma innego sposobu na uruchomienie lawiny zdarzeń jak taka sytuacja – ludzki mur stojący na ulicy i nie reagujący na wezwania, a wielkość tego muru czyni próby jego rozproszenia nieefektywnymi.

Czy to już teraz? Czy to już czas? – To trudne pytanie. Wiem jedno – takie przesilenie nastąpi – i lepiej, aby stało się to w czasie i miejscu wybranym przez obywateli i na ich warunkach. Kolejna, 87 „miesięcznica smoleńska” to zbyt zgrana karta; wydarzenia jakie miały miejsce w trakcie ostatniej miesięcznicy, dostarczyły interesujących materiałów do analizy dynamiki protestu i reakcji władzy na małą grupę protestujących.

Nie podzielam opinii tych, którzy wiążą duże nadzieje z zaangażowaniem się w protest Obywateli RP Władysława Frasyniuka – a tym bardziej nadziei na dołączenie do protestujących Lecha Wałęsy. Lech Wałęsa nie dołączy do ulicznego protestu, a media narodowe już rozpoczęły akcję opluwania Frasyniuka.

W telewizji Kurskiego (kurwizji), w podstawowym programie publicystycznym, TVP-Info, wysłuchałem Andrzeja Gwiazdy, który ze swadą dowodził, że Władysław Frasyniuk był agentem służby bezpieczeństwa, „agentem z legendą”, bo i takich wszechmocna SB produkowała.

Patrząc na twarz starego i zmęczonego życiem człowieka – jakim jest Andrzej Gwiazda – mając w pamięci osobiste z nim kontakty w jego mieszkaniu na gdańskiej Żabiance, myślałem sobie: co to się z ludźmi stało, jak daleką drogę przeszli – od charyzmatycznego przywódcy sierpniowego strajku, przez szefa „gwiazdozbioru” zaciekle walczącego z Wałęsą, człowieka źle znoszącego długie lata pozostawania na politycznym aucie – to wszystko już było.

Teraz jest jego czas. Tak zwykle toczą się losy tych, którzy weszli w politykę… ale żeby aż tak, do tego stopnia? Powiedzieć publicznie w studiu telewizyjnym, że legendę Frasyniuka specjalnie i celowo zbudowała SB, by mogła kiedyś z tego agenta skorzystać…

Przyjęcie tego założenia oznacza, że według Andrzeja Gwiazdy nadal w Polsce rządzi służba bezpieczeństwa tamtego państwa co nazywało się PRL. To kolejny przykład politycznego obłędu, mniej groźny bo i Andrzej Gwiazda nie jest człowiekiem decyzji, może jedynie wpływać na kształtowanie opinii społecznej, właśnie starał się to robić…

Człowiekiem decyzji i to tych najważniejszych, przesądzających o losach Polski i Polaków jest w obecnym układzie władzy Jarosław Kaczyński, którego obłęd polityczny widzieliśmy 10 czerwca, w Warszawie, na Krakowskim Przedmieściu.

Co zobaczymy i co stanie się 10 lipca ? To już niebawem…

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.9/10 (39 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +48 (from 50 votes)
Zbigniew Szczypiński: Politycznego obłędu etap kolejny, 9.9 out of 10 based on 39 ratings

2 komentarze

  1. j.Luk 2017-06-20
  2. sroka 2017-06-21