Krzysztof Mroziewicz: Musical genderowy

Print Friendly, PDF & Email

2017-07-09.

Obraz zawierający budynek, woda, osobaOpis wygenerowany przy wysokim poziomie pewności

Doświadczony tłumacz (Michał Wojnarowski) zostawił w tytule „Kinky Boots”, jak w oryginale, bo ekwiwalentu w języku polskim nie ma. Amerykańskie słowniki sugerują co prawda „fantazję” (także „sprośność”), ale „fantazyjne buty” czy „perwersyjne buty” byłyby rozwiązaniem dobrym na metce lecz nie na scenie. Bardziej wpycha się pod pióro prostacki „przekręt”, ale wyprowadza w pole.

Przypominam sobie pasażerkę, która usiadła obok mnie w samolocie z Madrasu do Kalkuty. Miała dżinsowe trzewiczki uformowane na kształt parzystego kopytka, jak u diablicy. Niecały metr powyżej bucika krył się zapewne wzgórek ostrzyżony w G – firmowy znak Gucciego. Pomieszanie Kopciuszka z Mefistem. Mogłaby zagrać w przedstawieniu Eweliny Pietrowiak. Mogłaby, ale na to jeszcze za wcześnie. Na razie mamy sceniczną, niewinną prowokację z udziałem transwestytów. Na diablice przyjdzie czas.

„Buty zakręcone” mogą być tworem „zakręconego” szewca, mogą być produktem dla „zakręconych” klientów, przedmiotem analizy dla „pokręconych” historyków mody, antropologów, etc.… Zasiedli oni – takie miałem wrażenie – na widowni Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy, aby wiwatować po premierze musicalu „Kinky Boots”. Tymczasem w pierwszej loży na balkonie siedzieli prawdziwi transwestyci. Tylko patrzeć, jak przyjdą na spektakl kibole z intelektualnego zaplecza władzy. Po doświadczeniach z „Klątwą” według Wyspiańskiego w Teatrze Powszechnym można się spodziewać kolejnej bogobojnej inicjatywy…

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku tygodnik studencki ITD w którymś ze swych numerów o teatrze otwartym (tak wówczas nazywano spektakle kontrkultury) został porżnięty przez cenzurę. Usunięto połowę tekstów. Wtedy, żeby pismo mogło się mimo wszystko ukazać, postanowiliśmy wypchać je czymkolwiek. Przyszły nam na myśl buty jako coverstory. Było to tak nieporadne, jak tłumaczenie w cenzurze, że buty to część umundurowania (amerykańskiego) żołnierza w piosence Okudżawy znów tupot, tupot, tupot, tupot nóg, że „Szewczyk” Leśmiana to neoromantyczna krytyka egzystencjalizmu, a rozdziawiona paszcza buta na okładce to atak na brakoróbstwo. Zapomnieliśmy o „Szewcach” Witkacego, których najwybitniejszą inscenizację zrealizował Włodek Herman w Teatrze Studenckim „Kalambur” we Wrocławiu. A wtedy zaczynano już grać za Oceanem i w Londynie coś zupełnie nowego w teatrze, coś czego wcześniej nie było: widowiska muzyczno-taneczne o Włosach („Hair”), o Seksie („Oh, Calcutta!” – to nawiasem mówiąc napisał krytyk teatralny Kenneth Tynan) i o Religii („Jesus Christ Superstar).

Żonglerka płcią akcentowana zwrotem o mężczyznach wszelkiego rodzaju ma w teatrze korzenie sięgające starożytności. Kobieta nie mogła grać w teatrze, grali ją mężczyźni. Dlatego Wajda przekornie obsadził w roli Hamleta Teresę Budzisz-Krzyżanowską. W klasycznym teatrze greckim kobiety były grane przez mężczyzn, ale jak ktoś oglądał współczesną Aspazję Papatanasiou w „Medei” (PIraikon Theatron), ten zapamiętał, że Medeą nie może być mężczyzna.

W spektaklu gdzie żart na temat roli transwestytów jest ważnym sygnałem narracji, trzeba pamiętać, aby schody nie zaprowadziły za daleko, jak w operze włoskiej, dla której produkowano soprany i w świecie indyjskich hidźrów, którzy stają się osobną „rasą” za sprawą zbrodniczego okaleczenia.

Jeśli „Hair” postawić na głowie, to będziemy mieli „Buty”. Teatr Dramatyczny Słobodzianka dysponuje zespołem, który potrafi zagrać każdy musical. „Kinky Boots” to zabawa. Można jej podopisywać różne treściątka, ale interpretacje z pogranicza nauk o człowieku, a nie ma takiej nauki, która nie byłaby o Nim, będą uwierały jak gwóźdź w nomen omen bucie.

But angielski, szyty, z korą dębu między warstwami podeszwy, drogi, zawsze tak samo modelowany jak chłodnica Rollce-Roycr’a z opisu Erwina Panofskiego, zawsze elegancki i zawsze poza modą, męski, konserwatywny, zaprzeczenie mokasyna z jednego kawałka skóry, zwalczany jest przez projektantów mody z Mediolanu, bo ich produkcja, jak kopytko diablicy musi być sexy.

Sukienka namalowana na ciele, dżinsy z przezroczystego jak szkło tworzywa na gołe ciało jeszcze przed nami. Rewolucja zaczyna się od butów, bo trzeba dokądś iść. Twórcy „Kinky Boots”, Harvey Fierstein i Cyndi Lauper są Amerykanami. Gdyby szyli buty polityczne, pokazaliby zamiast pracowni robiącej zakręcone szpilki, dłuższe od podudzia, konferencję prasową prezydenta George W. Busha w Bagdadzie, mądrego jak obuwie, i dziennikarza arabskiego, który rzuca w prezydenta USA dwoma śmierdzącymi chodakami.

Spektakl wystawiło pięć Polek – wspomniana już, autorka świetnego „Kabaretu” Ewelina Pietrowiak a także Aleksandra Gąsior, Paulina Andrzejewska, Urszula Borkowska i Anna Grabowska. Gdyby chciały choć cień polskiego kolorytu włożyć w tło, musiałyby przypomnieć buty z obcisłą cholewką noszone w lecie do szortów przez ich nastoletnie podówczas ciotki.

Plastikowe kozaczki zwane „pasztetówkami” odeszły wraz z systemem. Doczekaliśmy czasów z tygodnika studenckiego ITD, kiedy mężczyzna udający na scenie kobietę udającą mężczyznę budzi lęk. Gender w amerykańskim angielskim jest terminem żartobliwym. Pół-żartem oznacza płeć. Powiedzcie to ministrom czy hierarchom…

Krzysztof Mroziewicz

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 5.9/10 (14 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 9 votes)
Krzysztof Mroziewicz: Musical genderowy, 5.9 out of 10 based on 14 ratings

3 komentarze

  1. jmp eip 2017-07-11
  2. A. Goryński 2017-07-12
  3. Obirek 2017-07-12
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com