Piotr Rachtan: O co PiS naprawdę gra

2017-07-14.

Do Sejmu posłowie PiS wrzucili kolejny granat, który ma rozsadzić znane nam państwo:  ustawę demolującą Sąd Najwyższy. Czytam opinie, że oto Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło, co zamierzyło, że właśnie dokonał się zamach stanu. Optymiści! Ta niesłychana inicjatywa oznacza koniec, owszem, ale to jest koniec jedynie początku. Bo prawdziwa jazda dopiero przed nami. Zanim jednak rozwinę tę myśl, zajmę się przez chwilę naiwnym przekonaniem większości Polaków, że deforma sądownictwa ich nie dotyczy.

Weźmy artykuł 58 wciąż obowiązującej, już coraz bardziej tylko formalnie – Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. To jest jego treść:

Każdemu zapewnia się wolność zrzeszania się.

Zakazane są zrzeszenia, których cel lub działalność są sprzeczne z Konstytucją lub ustawą. O odmowie rejestracji lub zakazie działania takiego zrzeszenia orzeka sąd.

Ustawa określa rodzaje zrzeszeń podlegających sądowej rejestracji, tryb tej rejestracji oraz formy nadzoru nad tymi zrzeszeniami.

A zatem mamy wolność zrzeszania się, jednak ustawodawca może tak ją znowelizować, żeby organizacje, otrzymujące np. wsparcie z Funduszu Norweskiego nie zostały zarejestrowane przez sąd, którego skład wyznaczy przewodniczący wydziału, wyznaczony przez prezesa sądu, powołanego przez Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego. Chyba że wyrażą zgodę na wpisanie ich do rejestru „organizacji, agentów zagranicznych”. Można było to zrobić w Rosji, czemu nie da powielić w Polsce?

Spójrzmy na inny artykuł Konstytucji – 77:

Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej.

Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw.

A na tej drodze sądowej napotykamy skład orzekający wyznaczony jak wyżej, zaś w nim młodych, napalonych na karierę sędziów, którzy wiedzą, skąd wieje wiatr złotodajny – on zaś wieje z Alej Ujazdowskich 11. I z naszego powództwa – kiszka. Ponieśliśmy straty, ale szkody nam nikt nie wynagrodzi.

Władza Dobrej Zmiany po roku sterowania państwem przejęła w całości Trybunał Konstytucyjny, organ ważny, ale dla obywatela Kiełbasińskiego z Wiśniewa – jego zdaniem – bez większego dlań znaczenia i pożytku. Tymczasem Konstytucja w artykule 79 powiada, że

Każdy, czyje konstytucyjne wolności lub prawa zostały naruszone, ma prawo, na zasadach określonych w ustawie, wnieść skargę do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z Konstytucją ustawy lub innego aktu normatywnego, na podstawie którego sąd lub organ administracji publicznej orzekł ostatecznie o jego wolnościach lub prawach albo o jego obowiązkach określonych w Konstytucji.

Do niedawna Kiełbasiński, jeśli zdarzyło mu się, że został poszkodowany przez źle napisane prawo, mógł oczekiwać, że jego skarga konstytucyjna, do której ma prawo, zostanie w rozsądnym terminie bezstronnie rozpatrzona. Dziś tej pewności nie ma, a jeśli przedmiotowa ustawa jest w zainteresowaniu rządzącej partii, lub jej eksponentów, to znów – kiszka! A jeśli nawet doczeka orzeczenia, to bez pewności, że zapadły wyrok, opublikowany w Dzienniku Ustaw, będzie prawdziwym wyrokiem, skoro w składzie zasiadają sędziowie-dublerzy. I to jest już prawdziwy pasztet, który suwerenowi-Kiełbasińskiemu zgotowała władza ustawodawcza.

Która to władza – idziemy dalej – powstaje w sposób dla każdego jasny i zrozumiały:

Artykuł 100: Kandydatów na posłów i senatorów mogą zgłaszać partie polityczne oraz wyborcy.

Nie można kandydować równocześnie do Sejmu i Senatu.

Zasady i tryb zgłaszania kandydatów i przeprowadzania wyborów oraz warunki ważności wyborów określa ustawa.

Artykuł 101

Ważność wyborów do Sejmu i Senatu stwierdza Sąd Najwyższy.

Wyborcy przysługuje prawo zgłoszenia do Sądu Najwyższego protestu przeciwko ważności wyborów na zasadach określonych w ustawie.

Co PiS robi z Sądem Najwyższym – właśnie widzimy dzisiaj. Już wkrótce podporządkowany będzie Ministrowi Sprawiedliwości. I magister-minister w sposób może niewidoczny, pośredni będzie decydował o ważności wyborów. A więc on osobiścir zatwierdzi skład Sejmu i Senatu, który – jako władza ustawodawca, tworzy i zmienia wszystkie prawa, organizujące życie Polek i Polaków. Konstytucja zawiera szczegółowy tekst ślubowania poselskiego (i senatorskiego), rozstrzyga drobiazgowo inne kwestie, ale pomija jeden fundamentalny akt: wręczenia przez PKW legitymacji poselskiej/senatorskiej.

I tu dochodzimy do sedna: Państwowa Komisja Wyborcza, jedna z najważniejszych instytucji w państwie, organizująca, nadzorująca i przeprowadzająca wybory prezydenckie, parlamentarne, samorządowe, referenda ogólnokrajowe i lokalne – nie ma umocowania w Konstytucji (podobnie – prokuratura!). Działa na podstawie ustawy zwykłej, takiej przyjętej nawet jednym głosem przewagi (Artykuł 120: Sejm uchwala ustawy zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, chyba że Konstytucja przewiduje inną większość).

Kodeks wyborczy (ustawa zwykła!) detalicznie określa zadania i sposób funkcjonowania Państwowej Komisji Wyborczej, a także jej skład i procedurę powoływania:

Art. 157.

  • 1. Państwowa Komisja Wyborcza jest stałym najwyższym organem wyborczym właściwym w sprawach przeprowadzania wyborów i referendów.
  • 2. W skład Państwowej Komisji Wyborczej wchodzi:

1) 3 sędziów Trybunału  Konstytucyjnego, wskazanych przez Prezesa Trybunału Konstytucyjnego;

2) 3 sędziów Sądu Najwyższego, wskazanych przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego;

3) 3 sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego, wskazanych przez Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego.

  • 3. Sędziów, o których mowa w § 2, powołuje wskład Państwowej Komisji Wyborczej Prezydent Rzeczypospolitej, w drodze postanowienia.

Kadencja członka Państwowej Komisji Wyborczej wynosi 9 lat.

Dziś skład PKW został ukształtowany przez prezesów trzech najważniejszych sądów w państwie – ale w przeszłości, którą obecny obóz władzy kontestuje i obwinia o wszelkie zło, prawdziwe i wyobrażone. Po „domknięciu” deformy sądownictwa władzę nad składem Państwowej Komisji Wyborczej będzie miał wiadomo kto: minister Ziobro. Nikt nie zabroni mu złożyć takiej nowelizacji Kodeksu Wyborczego, która skróci kadencję członków PKW. A nowych zaproponują mgr Julia Przyłębska i następca/następczyni prof. Małgorzaty Gersdorf. Wystarczy wymiana 6 na 9 członków PKW.

Dodajmy, że według prawa wybory w terenie, czyli w okręgach wyborczych nadzorują Komisarze Wyborczy. Według art. 166 § 3 komisarzy wyborczych powołuje w każdym województwie, w liczbie od 2 do 6, spośród sędziów (na okres 5 lat) Państwowa Komisja  Wyborcza, na wniosek Ministra Sprawiedliwości. Ta sama osoba może być ponownie powołana na stanowisko komisarza.

Po wyborach 2015 roku PKW w drodze uchwały powołało już 10 nowych Komisarzy Wyborczych, każdego z wniosku Zbigniewa Ziobry. Warto by się przyjrzeć tym postaciom, ich przymiotom osobistym, dokonaniom jurydycznym, powiązaniom, a także – może gdzieś wyrażonym – politycznym przekonaniom.

Wymieńmy uchwały PKW, powołujące

  • 30 listopada 2015 r. sędziego Sądu Okręgowego w Lublinie Jerzego Krzysztofa Rodzika na Komisarza Wyborczego w Lublinie na kadencję w latach 2015 – 2020, od dnia 2 grudnia 2015 r.
  • 22 grudnia 2015 r.  sędziego Sądu Okręgowego w Opolu Jarosława Mariusza Benedyka na Komisarza Wyborczego w Opolu i na kadencję w latach 2016 – 2021 od dnia 8 stycznia 2016 r.
  • 8 lutego 2016 r. sędziego Sądu Apelacyjnego w Katowicach Tomasza Bernarda Pidzika na Komisarza Wyborczego w Częstochowie na kadencję w latach 2016 – 2021 od dnia 9 lutego 2016 r..
  • 19 października 2016 r. sędziego Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim Dariusza Artura Hendlera na Komisarza Wyborczego w Gorzowie Wielkopolskim na kadencję w latach 2016 – 2021 od dnia 29 listopada 2016 r.
  • 6 stycznia 2017 r. sędziego Sądu Okręgowego we Wrocławiu Marcina Leona Sosińskiego na Komisarza Wyborczego we Wrocławiu na kadencję w latach 2017 – 2022 od dnia 9 lutego 2017 r. w sprawie powołania Komisarza Wyborczego we Wrocławiu na kadencję w latach 2017 – 2022
  • 13 marca 2017 r. sędziego Sądu Rejonowego w Przemyślu Marcina Dudzika na Komisarza Wyborczego w Rzeszowie na kadencję w latach 2017 – 2022 od dnia 14 marca 2017 r.
  • 3 kwietnia 2017 r.  sędziego Sądu Rejonowego w Ciechanowie Lidię Marię Kopczyńską na Komisarza Wyborczego w Ciechanowie na kadencję w latach 2017 – 2022 od dnia 18 kwietnia 2017 r.
  • 3 kwietnia 2017 r. sędziego Sądu Rejonowego w Gorlicach Janusza Przepiórę na Komisarza Wyborczego w Nowym Sączu na kadencję w latach 2017 – 2022 od dnia 4 kwietnia 2017 r.
  • 11 maja 2017 r. sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie Rafała Sebastiana Wagnera na Komisarza Wyborczego w Warszawie na kadencję w latach 2017 – 2022 od dnia 12 maja 2017 r.
  • 3 lipca 2017 r. sędziego Sądu Rejonowego w Słupsku Marka Laguta na Komisarza Wyborczego w Słupsku na kadencję w latach 2017 – 2022 od dnia 5 lipca 2017 r.

Nie tylko o osobach Komisarzy Wyborczych decydować może Zbigniew Ziobro, lecz także o składzie Okręgowych Komisji Wyborczych:

Art. 170. § 1. W skład okręgowej komisji wyborczej  wchodzi od 5 do 11 sędziów, w tym z urzędu, jako jej przewodniczący, komisarz wyborczy. W skład komisji może być także powołany sędzia w stanie spoczynku, który nie ukończył 70 lat.

2. Sędziów do składu komisji zgłasza Minister Sprawiedliwości, w liczbie uzgodnionej z Państwową Komisją Wyborczą, najpóźniej w 52 dniu przed dniem wyborów.

4. W razie braku możliwości pełnienia funkcji przewodniczącego komisji przez komisarza wyborczego komisja wybiera przewodniczącego ze swojego grona. W takim przypadku Minister Sprawiedliwości zgłasza do składu komisji jednego sędziego więcej, aniżeli wynikałoby to z uzgodnień, o których mowa w § 2.

Podobnie jest z Rejonowymi Komisjami Wyborczymi, składającymi się z 5 sędziów każda, których kandydatury zgłasza – jakże by inaczej – Minister Sprawiedliwości.

Gwoli uzupełnienia: praca komisarzy wyborczych nie jest bezpłatna. Mnożnik dla poszczególnych poziomów podany w Kodeksie wyborczym może być atrakcyjnym argumentem.

Reasumując: wszystkie czynności wyborcze, jak rejestracja list wyborczych, nadzór nad przebiegiem wyborów, wreszcie – liczenie oddanych głosów pod kontrolą Zbigniewa Ziobry!

Szanowni politycy, dziś debatujący nad tym, czy wspólnie, czy oddzielnie protestować przeciw trwającemu zamachowi stanu!

Przestańcie zastanawiać się, czy opłaci się wam pojawić na pikiecie KOD, czy na manifestacji Obywateli RP, razem, wspólnie z kolegami z innych ugrupowań, obecnych w Sejmie i pozaparlamentarnych, czy osobno, czy samowtór, czy samopięt.

Jutro o wpisaniu waszego nazwiska na listę kandydatów do parlamentu będzie decydował minister sprawiedliwości, którym będzie z pewnością magister Zbigniew Ziobro. Tak stanowi Kodeks Wyborczy.

To nie przesada, to nie zabieg publicystyczny czy wytwór przewrażliwionej, chorej z nienawiści do PiS wyobraźni. To bardzo prawdopodobny efekt stosowania obowiązującego prawa. Nawiasem mówiąc, kiedy z Krzysztofem Łozińskim w Kontratekstach a potem w Raporcie Gęgaczy ostrzegaliśmy przed tym, co majaczyło u kresu drogi obranej przed laty przez Jarosława Kaczyńskiego, a mianowicie wola wzięcia Polaków za mordę – uważano nas za dziwaków.

Dziś Polska jest już spętana, a będzie jeszcze gorzej. Zatem, drodzy politycy, ogarnijcie się! Sąd Najwyższy to dopiero początek. Wprawdzie on ma rozstrzygać o prawidłowości wyborów, ale wyborów przeprowadzonych. I uczciwie policzonych. A czy następne takie będą – wszystko wskazuje na to, że nie…

Piotr Rachtan

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.6/10 (39 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +35 (from 39 votes)
Piotr Rachtan: O co PiS naprawdę gra, 9.6 out of 10 based on 39 ratings

9 komentarzy

Odpowiedz