Stanisław Obirek: Gdzie jest głos mojego Kościoła?

2017-07-21.

Tak, przyznaję: nie lubię, gdy Kościół wtrąca się w politykę, gdy podpowiada rządowi, co powinien robić. Ale są chwile gdy oczekuję od Kościoła zajęcia jasnego stanowiska, tak jak kiedyś umiał je zajmować kardynał Stefan Wyszyński.

Dzisiaj jest taka chwila.

Jeśli biskupi nie wypowiedzą się jasno i zdecydowanie, co myślą o dewastacji demokracji w Polsce, o przekreślaniu dorobku Solidarności i swego własnego, to sami się skaża na marginalizację.

Tak bardzo lubią się powoływać na świętego Jana Pawła II i to w kontekstach znacznie mniej dramatycznych niż ten dzisiejszy, gdy PiS jest zdeterminowany podporządkować sobie ostatnie bastiony niezależności.

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik stwierdził, że „Kościół nie może nie zauważyć, iż debata publiczna w tej kwestii [reformy Sądu Najwyższego] coraz częściej idzie w kierunku konfrontacji i konfliktu”. Ale to jest za mało. Trzeba jasno powiedzieć, że to jest niezgodne z nauką społeczną Kościoła i że PiS, niszcząc tkankę społecznego porozumienia, znalazł się poza Kościołem.

To jest unikanie odpowiedzialności gdy ks. Paweł Rytel-Andrianik powiada, że „Sprawy dotyczące zmiany systemu sądownictwa nie leżą w kompetencjach Kościoła” bo Kościół potrafi bronić swoich interesów gdy są zagrożone. Szkoda, że brak mu tej determinacji gdy niszczone są podstawy państwa prawa.

Wypowiedzi prymasa abpa Polaka nie są wystarczająco jasne, bo co to ma znaczyć gdy powiada, że: „Emocje nie mogą dominować, trzeba szukać dialogu w oparciu o fundamenty demokratycznego państwa prawa”, albo że „Trzeba zachęcać do tego, by dyskusja parlamentarna nie była spektaklem emocji ale szukaniem dobra wspólnego ponad podziałami politycznymi, w oparciu o zasady demokratycznego państwa prawa”?

Podobno ukazał się komunikat Episkopatu w sprawie – toczącego się nie tylko w parlamencie, ale i na ulicach całej Polski –  sporu o kształt naszej demokracji. Chciałbym go przeczytać, zacytować, ale nie mogę go znaleźć, może Czytelnicy SO mi pomogą.

Na razie stwierdzam jedno: Kościół katolicki zapomniał o swoim prawie i obowiązku obrony praw człowieka, zapomniał o roli jaką odegrał w najbardziej dramatycznych chwilach najnowszej historii naszego kraju. To właśnie – między innymi – dzięki mądrości polskich biskupów dokonało się łagodne przejście z systemu totalitarnego do dojrzałej demokracji.

Być może w lecie 2017 roku to właśnie polscy biskupi będą współodpowiedzialni za zniszczenie tej demokracji. Jest jeszcze czas, dewastację demokratycznego państwa można zatrzymać. Władza, tak jak w 1989 roku zapomniała o swojej podstawowej funkcji, przypomniał jej o tym wówczas między innymi Kościół. Mam nadzieję, że przypomni jej o tym i dzisiaj.

Sprawa tym pilniejsza, że niszczenie i dewastacja tym razem odbywa się również w imię Kościoła. To prawda, że tylko jego najbardziej sfanatyzowanej i konserwatywnej części, ale jednak to właśnie ta część umożliwiła rządzenie obecnej władzy. Dlatego odpowiedzialność za to, co się dzieje spada również na Kościół katolicki.

W tej chwili na ulicach polskich miast dziesiątki tysięcy Polek i Polaków domagają się respektowania elementarnego prawa. W polskim parlamencie to prawo jest w sposób urągający elementarnej kulturze politycznej deptane.

Gdzie w tej sytuacji jest głos Kościoła katolickiego? Nie widzę i nie słyszę. Dlatego dodaję, jako ostrzeżenie, uwagę z komentarza opublikowanego  na łamach dziennika „Rzeczpospolita” przez dziennikarza raczej sprzyjającego Kościołowi, Michała Szułdrzyńskiego z 20 lipca 2017:

Brutalnie forsując swą rewolucję w sądownictwie, PiS hoduje ruch sprzeciwu, który kiedyś obróci się przeciw Kaczyńskiemu. A ponieważ dziś nie zna umiaru, ci, którzy kiedyś będą z PiS walczyć, odpłacą mu tym samym. I z furią – podobną niegdyś do José Zapatero, który w kilka lat zmienił Hiszpanię – przesuną oni wajchę zdecydowanie w lewą stronę, fundując nam skrajnie lewicową rewolucję i zmasowany atak na Kościół i religię.

Więc tym bardziej zachęcam – Kościele odezwij się, jeszcze masz szansę, podobnie zresztą jak prezydent Andrzej Duda, by być wysłuchanym.

Za kilka dni będzie za późno.

Historia lubi się powtarzać, ale zawsze są to powtórki brutalniejsze. Warto pamiętać, że Polska ma też mocne tradycje antyklerykalne, właśnie się budzą.

Stanisław Obirek

 

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.6/10 (35 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +31 (from 37 votes)
Stanisław Obirek: Gdzie jest głos mojego Kościoła?, 9.6 out of 10 based on 35 ratings

28 komentarzy

  1. andrzej Pokonos 2017-07-22
    • andrzej Pokonos 2017-07-22
        • aquinus 2017-07-23
    • andrzej Pokonos 2017-07-22
  2. Duszpastuszek 2017-07-22

Odpowiedz