Jerzy Łukaszewski: Po spacerku

2017-07-23.

Lato, jak widać sprzyja spacerom, więc na ulicach i placach w wielu miejscowościach można wieczorami spotkać coraz więcej przechadzających się obywateli.

Dodam – obywateli zatroskanych o los gospodarki i z powodu tego zatroskania demonstrujących konieczność oszczędzania energii elektrycznej i propagujących stosowanie zniczy jako oświetlenia. To bardzo budujące.

Niestety, część tych spacerowiczów daje się wykorzystywać cynicznym graczom politycznym, za którymi stoją wiadome siły, komuniści i złodzieje, ubeckie wdowy, popłuczyny stalinizmu, sługusy Sorosa i inne szabesgoje – i bezwolnie idzie na lep antypolskiej propagandy.

Nie zdają sobie sprawy, że całe to zamieszanie jest tylko przykrywką dla celu nadrzędnego – sprowadzenia do Polski islamistów, aby zniszczyć to, co w polskim narodzie najcenniejsze – jego chrześcijańskie wartości, których tak zazdrości nam cała Europa.

Nieszczęśni spacerowicze nie znając zapisów ustawy, a często nigdy nie będąc w żadnym z sądów idą jak owce na rzeź gardłując przeciw oczekiwanej przez Polaków reformie sądownictwa, która wychodzi naprzeciw …

No dobra, wystarczy. Mam nadzieję, że już Państwa przekonałem i otworzyłem Wam oczy.

C:\Users\Lenovo\Desktop\tvp.jpg

A teraz serio.

Nigdy nie miałem zaufania do wróżek, a i sam nie próbowałem sił w tym fachu, więc nie będę się silił na zgadywanie jak dalej potoczą się losy masowych protestów, które przewalają się ostatnio przez kraj zakłócając spokój najważniejszych w państwie osób i instytucji.

Zauważam natomiast niejakie niebezpieczeństwo zachłyśnięcia się skalą i zdecydowaniem demonstrujących, ich determinacją i wytrwałością. Czymś, co już wielokrotnie w przeszłości bywało wykorzystywane przez zawodowych polityków dla ich własnych i ciasnych celów. Przy czym określenie „zawodowy polityk” nie jest w tym przypadku komplementem.

Kiedy się słucha komentarzy tzw. osób postronnych, biorących i niebiorących udział w demonstracjach, człowiek zastanawia się, czy ci, którzy stoją na trybunie na pewno wiedzą kogo mają przed sobą i do kogo przemawiają gromko i z wielką pewnością siebie.

To co uderza w porównaniu z poprzednimi protestami ulicznymi to zmiana pokoleniowa. Na ulice w dużej liczbie zaczęli wychodzić młodzi z pokolenia po ’89 r.

Z jednej strony to zjawisko bardzo pozytywne i przyznam, mnie także imponujące i dające nadzieję, z drugiej widzę, że jak dotąd nikt z organizatorów nie odniósł się do tego faktu w sposób wystarczająco poważny.

Sama radość z faktu to za mało gdy się nie wie co w tych ludziach siedzi.

Inaczej mówiąc – jeśli się komuś wydaje, że fakt „bycia przeciw Pis” wystarczy do zaklasyfikowania tych ludzi jako własnych zwolenników to jest to najlepsza droga do wielkiego rozczarowania w czasie późniejszym i kto wie – być może powtórzenia się tego nieszczęścia, które przytrafiło nam się po wyborach w 2015r.

Pan Schetyna, któremu najwyraźniej wzdęły się marne żagle pod wpływem ogólnopolskiego wiatru nabrał wigoru i już czuje się wielkim przywódcą opozycji, a w przyszłości narodu. Tak przynajmniej można odebrać jego ostatnie wypowiedzi.

Inni także klepią banały, stosowne wprawdzie w sytuacji wiecowej, ale pozbawione jakiejkolwiek myśli do zrealizowania w przyszłości.

Wszyscy uważają, że na dziś wystarczy hasło „Sądownictwo polskie wymaga wprawdzie reformy, ale …”

Bardzo to krótkowzroczne myślenie.

Przy wsłuchaniu się w głos młodszego pokolenia widać przecież wyraźnie, że nie wystarczy.

Młodzi, na których tak często narzekaliśmy, a którym niniejszym zwracam honor, postrzegają rzeczywistość ostrzej niż my przyzwyczajeni do jej swobodnego interpretowania i niuansowania.

Oni widzą, że PO mając władzę przez 8 lat nie zrobiła NICZEGO w tym względzie i raczej jej tego nie zapomną.

Mammy tu na SO kącik Sub Iudice, który czytuję z czystej ciekawości od lat. Dzięki niemu dowiedziałem się wiele o problemach polskiego sądownictwa, ale … nie dowiedziałem się niczego o problemach jakie mają obywatele z polskim sądownictwem. Wyłącznie niemal o „ciężkiej doli sędziego” Bidulki.

I nie chodzi o rzeczy, które dziś powtarza i strona rządowa i opozycyjna jak przewlekłe procedury itd.

Ale czy ktoś wie, że polskie procedury łamią podstawowe, zapisane w Konstytucji prawa człowieka? Zdziwieni?

A jak inaczej odczytać prawo o e-sądach, których orzeczenia mają moc prawną, a łamią podstawowe prawo obywatela do obrony? Jeśli te sądy nie interesują się tym co obywatel ma w procedowanej sprawie do powiedzenia i wydają wyroki li tylko na podstawie zgłoszenia przez powoda odpowiednich papierków z góry zakładając, że w grę nie wchodzą żadne inne okoliczności, to czy ktoś nazwie to sprawiedliwym sądem?

Obywatel zawiadamiany jest o wydanym wyroku i tylko tyle, bo nawet o tym, że przygotowywany jest przeciw niemu proces nie wie, nie wzywa się go, ani nie informuje o jego terminie.

Czy tak wygląda praworządność, której teraz nagle wszyscy bronimy?

To tylko jeden z przykładów, a jest ich dużo więcej.

Zaniechania w tej dziedzinie – i tu winię zarówno polityków jak i same środowiska prawnicze, dziś uciśnione i odgrywające rolę skrzywdzonych sierotek – doprowadziły do tego co mamy i pozwoliły rządowi Pis dokonać tego co właśnie realizuje i to z poparciem – nie łudźmy się – dużej liczby obywateli.

Dlaczego mi to chodzi po głowie? Dlatego, ze awantura o reformę sądownictwa trwa już dłuższy czas, „reforma” bulwersuje swoim trybem i formą, a jak dotąd ze strony polityków i prawników nie słyszałem o tym „co potem”.

Obalimy Pis i potem będzie już dobrze?

Nie będzie.

Jeśli tak wielu, nawet autorytety prawnicze, rzuca w przestrzeń, że sądownictwo wymaga reformy, ale … „ to dlaczego nikt tej reformy nie zaproponuje? Że co? Że nie czas na to? A kiedy będzie ten czas? Po „zwycięstwie”?

Nie będzie żadnego zwycięstwa jeśli nie da się – dziś, natychmiast – ludziom żadnej alternatywy.

Skoro mamy podobno wielkich prawników, wielkie autorytety w tej dziedzinie, to czy nie lepiej by zamiast wspinać się na trybuny usiadły one na krzesełkach i sporządziły projekt reformy, który będzie i zgodny z obowiązującym prawem i z interesem obywateli? Nie stać ich na to? Podobno stać. No to na co czekają?

Jestem przekonany, że gdyby pokazać ludziom tak sporządzony projekt rzeczywistej reformy wymiaru sprawiedliwości to „spacerowiczów” znalazłoby się kilkakrotnie więcej i to z obu stron dzisiejszej barykady.

Na wiecach zbyt mało jest konkretów, za mało edukacji, za mało wyjaśnień. To nieprawda, że atmosfera wiecowa temu nie sprzyja. Pamiętam mówców wiecowych z ’80 roku, którzy prostym robotnikom potrafili krótko i zwięźle wyjaśniać zawiłości prawne tamtego systemu.

I tu dochodzimy znów do problemu ludzi młodych.

Kiedy patrzę na młodsze pokolenie polityków, to widzę ludzi o niebo lepszych od „starej gwardii”, którzy w trybie natychmiastowym powinni ją zastąpić.

Jakże inaczej słucha się gorących ale pełnych konkretów wystąpień pana Budki w porównaniu z przemówieniami pana Schetyny. Myszka Agresorka, czyli Kamila Gasiuk Pihowicz, pani Scheuring- Wielgus czy pani Lubnauer to prawdziwe liderki Nowoczesnej, których młode pokolenie będzie słuchać zamiast mało konkretnych i coraz bardziej mglistych wypowiedzi pana Petru. Pani Nowacka jakoś ginie w tłumie lewicowych działaczy, których natłok jakoś dziwnie nie przekłada się na spójny i dający się zachwycić nim program.

To oni powinni więc dziś zaproponować ten program. Nie jutro, nie kiedyś tam, nie po obaleniu kaczyzmu, ale dziś .

Ludzie chodzą po ziemi i wbrew temu co się na ogół sądzi, wiedzą gdzie leży ich interes.

Trzeba go jednak wyartykułować głośno i wyraźnie, powtarzać do znudzenia na każdym wiecu. Inaczej szansa jaką daje zaktywizowanie się tysięcy młodych ludzi zostanie stracona. A niewykorzystane szanse się mszczą, jak powtarzał nasz niezapomniany trener Górski.

I nie potrzeba tu żadnych think tanków, myślicieli tygodniami zastanawiających się nad „wydźwiękiem” tego czy innego słowa.

Potrzeba konkretów, które można zaproponować tym tłumom zgromadzonym na „wieczornych spacerach”. Trzeba je pokazać i powiedzieć: macie wybór!

Jak na razie protesty odbywają się na starych zasadach wojny plemiennej – kto za PO, a kto za Pis.

To nie wróży dobrze, bo nie prowadzi do niczego. Samo nawet obalenie Pis niewiele zmieni w sytuacji zwykłego obywatela. I on to wie i nie zaangażuje się w tę wojnę na tyle, by była nadzieja na jakieś rozstrzygnięcie. I PiS też o tym wie, dlatego mimo tylu protestów wciąż czuje się pewnie, na tyle pewnie by pokpiwać z ich uczestników. Pokpiwać to w najłagodniejszej wersji.

Przestraszyć może się jedynie konkretów.

Może więc już czas na zmianę opozycyjnej narracji?

Bajka o Stalineczce już nie wystarczy.

C:\Users\Lenovo\Desktop\stalineczka.jpg

 Jerzy Łukaszewski
VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.5/10 (17 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +24 (from 28 votes)
Jerzy Łukaszewski: Po spacerku, 9.5 out of 10 based on 17 ratings

11 komentarzy

  1. malpa z paryza 2017-07-23
  2. wawrzyniec sawicki 2017-07-23
  3. leszczynski 2017-07-23
  4. Obywatel RP 2017-07-25

Odpowiedz