Zbigniew Szczypiński: Złożoność świata i ład medialny

Print Friendly, PDF & Email

2017-08-20.

 

Nie da się uciec od tego, co wokół, co nas otacza, co dociera jako wiadomości ze świata. Naszego świata, Europy.

Zamachy w Hiszpanii. Kolejni ludzie zabici i poranieni przez najprostszą broń terrorystów – samochód. Furgonetkę, jakich tysiące, jaką może każdy wynająć albo ukraść – wszędzie, w Barcelonie, w Paryżu, w Warszawie…

Nie chcę rozważać złożonych przyczyn zamachów terrorystycznych, było o nich aż nadto ostatnio. To naturalne i zrozumiałe.

Chciałbym zwrócić uwagę na coś innego.

Wiadomości o zamachach, o śmierci i kalectwie – traktowane są przez wszystkie media jako absolutnie wyjątkowe. Informacje o wydarzeniach w Barcelonie przemodelowały natychmiast ramówki telewizyjne. Komentarzom i analizom nie było końca, pojawił się na ekranach natychmiast stały zestaw „znawców zagadnienia”.

Zadziałało znane prawo: „bad news – good news”.

Może to niesprawiedliwe… ale mam nieodparte wrażenie, że redakcje zmieniając swoje ramówki mają zawodową satysfakcję – jesteśmy tacy dobrzy, nasz reporter jest już na miejscu, pokażemy państwu jako pierwsi sprawozdanie i filmową relacje z miejsca tragedii,

Zaproszeni przez nas komentatorzy są najlepsi, najciekawsi, najmądrzejsi, naj…

Ci nieliczni gówniarze, którzy zrobili te straszne rzeczy – gdyby żyli, mogliby mieć szaloną satysfakcję: aleśmy dali czadu, ale się porobiło, wszyscy tylko o nas mówią…

Mordercy z Barcelony prawdopodobnie nie żyją. Żyją za to inni przygotowywani do akcji kolejni wojownicy w świętej wojnie z niewiernymi. Te nagłe przekazy, te sensacyjne komentarze mogą być potraktowane przez nich jako dodatkowy czynnik motywujący do działania. Sława.

No to co należałoby zrobić po takim strasznym wydarzeniu?

W serwisach informacyjnych oczywiście czysta informacja. W programach publicystycznych analiza przyczyn – a nie przebiegu! – akcji; w obrazkach z miejsca wydarzeń wyłącznie wypowiedzi ludzi mówiących, że się nie przestraszyli, a najlepiej wypowiedzi przedstawicieli muzułmańskich gmin potępiających morderstwa w imię boga…

Nie wiem, może zresztą nie mam racji. Ale wiem jedno: tak jak jest, jest źle.

I jeszcze jedno… czy naprawdę w polskich mediach należy tak bardzo eksponować fakt, że wśród ofiar nie ma obywateli polskich (czasem jeszcze gorzej, że nie ma Polaków).

Jak to rozumieć? Że to bez Polaków mniej straszna tragedia, że to mniej boli?

Nie zgadzam się na takie traktowanie ofiar, ludzi zabitych i poranionych …

Oczywiste jest podanie informacji o pracy polskich placówek dyplomatycznych, o numerze, pod którym można dowiedzieć się o ofiarach, ale stałe powtarzanie frazy, że jak dotąd wśród ofiar nie ma Polaków – to okropność i barbarzyństwo.

Nie warto się zajmować wypowiedziami wysokich funkcjonariuszy rządzącego obozu Zjednoczonej Prawicy. Żadnego z nich. I tak wiadomo z góry, co ma do powiedzenia Błaszczak czy Szydłowa: że to ta dobra polityka obecnego rządu gwarantuje nam bezpieczeństwo, że nie zgodzimy się nigdy nawet na jednego uchodźcę, bo przecież każdy to terrorysta. Nie warto tego słuchać, bo to nieprzyzwoite i poniżej poziomu czyjejkolwiek inteligencji.

Należy mieć tylko nadzieję, że gdy to przyjdzie i do nas – a przyjdzie, przyjdzie – to sprawność służb podległych Błaszczakowi okaże się choćby minimalnie porównywalna z tym, co prezentują służby Hiszpanii, Francji. Oby nie było tak, że jak w dniach ostatnich, w czasie klęski w Rytlu i innych miejscowościach dotkniętych żywiołem – gdzie dokładnie sprawdziło się stare polskie powiedzenie „oczekujesz pomocy – pomóż sobie sam”.

Wydarzenia sprzed tygodnia, huragan, który powalił tysiące hektarów lasu, zniszczył zabudowania, zatarasował koryta rzek i kanałów, to na przykład wymarzona okazja dla popisania się przez tworzone przez ministra wojny jego osobiste oddziały obrony terytorialnej. Gdzie były te jednostki w czasie wielkiej próby?

Na defiladzie były, przy pracach ratowniczych na terenach dotkniętych klęską żywiołową nie było ulubionej armii Macierewicza. Zapamiętamy.

Nie warto się zajmować wypowiedziami i działaniami naszych ministrów. Zatrzymajmy się za to chwilkę nad wypowiedzią niejakiego Henryka Zielińskiego, księdza zresztą, redaktora naczelnego tygodnika „Idziemy”, który w TVP-INFO, komentując tragedię w Barcelonie zasugerował wyraźnie, że może mieć to związek z rozwiązłością, jaka według niego cechuje mieszkańców tego miasta.

Ksiądz Zieliński to młody człowiek. Mówiąc publicznie takie brednie zapisuje się na trwale w pamięci wszystkich myślących ludzi – wierzących i niewierzących– jako wyjątkowy cymbał i człowiek pozbawiony całkowicie rozumu i empatii. Tak, jak Sodomę i Gomorę zniszczył okrutny bóg Żydów o imieniu Jahwe (nie wolno wymawiać tego imienia, ale co mi tam, jestem niewierzący), tak teraz inny bóg (jaki?) ukarał ludzi w Barcelonie… Krótko mówiąc, śmiała teza.

***

I żeby było coś sympatycznego na koniec – polecam wszystkim książkę Marka Kurlansky’ego „Dorsz – ryba, która zmieniła świat”. To fascynująca historia naszego świata, Europy ale i Ameryki i Azji, świata ludzi od tysiąclecia związanego z tą rybą o tak wielkiej płodności, że umożliwiła podbój Ameryki, jej rozwój i wzbogacenie się, tworzenie zamorskich kolonii przez kraje europejskie…

Naprawdę zaś jest to oszałamiająca opowieść o zależnościach świata ludzi i świata przyrody.

Dorsz to obecnie ryba wytworna, ceną przewyższająca łososia. Z czasów mojej młodości pamiętam reklamowe hasło – „Jedzcie dorsze” (pamiętam też powszechne powiedzenie uzupełniające – „gówno gorsze”).

To dobra lektura dla uprzytomnienia sobie przemijalności świata. I tego, że coś, co wydaje się nam „oczywistą oczywistością” jest tylko pustą formą…

Naprawdę warto przeczytać tą niedużą książeczkę – polecam gorąco.

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.7/10 (6 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +9 (from 9 votes)
Zbigniew Szczypiński: Złożoność świata i ład medialny, 9.7 out of 10 based on 6 ratings

Jedna odpowiedź

  1. Mr E 2017-08-22