Królowa Europy

2017-08-28.

Duchowny komentator państwowej telewizji:

– Maryja ma dobry słuch. Nie naciska, ale jest blisko Boga, więc mówi Jezusowi na weselu: „oni nie mają już wina”. Tak jak im brakowało wina, tak nam brakuje przemienienia naszych serc. To on, owoc żywota jej świętego, przemienił wodę w wino, a teraz prowadzi nas do królestwa bożego, naszej ojczyzny w niebiosach. Jesteśmy ludźmi Kany Galilejskiej, Każdy puls polskiego życia związany jest z Maryją, naszą protekcją u Boga. A ta woda to ból naszego życia, które – żeby nabrać sensu – musi stać się winem (ale czy nie prowadzi nas do alkoholizmu? – cyniczny mm).

O tym cudzie dowiedziałem się jako sześcioletni chłopiec na lekcjach katechizmu w wojennym sierocińcu w Łaźniewie, ale po wojnie, żegnając się z wiarą, zapomniałem czyja to była ewangelia. Teraz już wiem: Jana.

W środku Europy, w państwowej telewizji świeckiego państwa oglądam czterogodzinną transmisję z ponownej koronacji Matki Boskiej Częstochowskiej na Królową Polski. Broadwayowski Jesus Christ Super Star wydaje się skromnym przedstawieniem wobec tego mega-spektaklu: msza święta na wolnym powietrzu, z fabularnym scenariuszem, opartym na opowieści ewangelisty o cudzie w Kanie Galilejskiej, rozbudowana do granic wytrzymałości.

Na przyjęcie ciała Chrystusa (puenta spektaklu), poczekamy ponad trzy godziny. Wśród czekających będą państwo Dudowie, państwo Szydło (pani Szydło komunię przyjmie na klęczkach) i państwo Marszałek Sejmu. Zanim to nastąpi, szefowa kancelarii premiera (bylem w cukierni jej matki w Sycowie), podejdzie do ołtarza z pudełkiem darów rządu polskiego dla Królowej Polski.

Rząd na jednym tarasie, na drugim wokół ołtarza pełna lista płacy episkopatu. Biskupów naliczam ponad setkę. Nie mogę powstrzymać się od porównania ich z sekretarzami propagandy komitetów regionalnych PZPR; potem aktyw partyjny: szeregowi księża i klerycy, a w tle, jak w dekoracji, kilkanaście zakonnic, jakby na przerwie od obowiązków kuchennych w restauracji Jasna Góra.

Przebitki pielgrzymów. Mówi się, że jest ich 100 000, ale pewien duchowny rozróżnia tych, co przyszli pieszo i tych zmotoryzowanych: tylko ci pierwsi zaznali pełnego błogosławieństwa Maryi. Powtarzają przyrzeczenie Matce Bożej Królowej Polski, że się przemienią jak ta woda, którą w wino przemienił jej syn.

Dziękczynienie. Zawierzenie. Ekspiacja za grzechy narodu.

Mówi prymas Polski:

Jesteśmy wybranym narodem. Czy ktoś inny jeszcze Maryje ma za Królowa?

Duchowny komentator państwowej telewizji:

– Dlaczego tak wielu z nas się tu zebrało? Żeby spojrzeć na obraz Maryi, na jej pocięty przez rozbójników – wandali policzek, na jej głęboko penetrujące oczy, które każdemu patrzą w serce. A serce – to rozum i miłość.

Premier oczy ma przymknięte. Wczoraj zaproponowała prezydentowi Francji, żeby zajął się sprawami własnego kraju zamiast pouczać Polskę jak ma się zachowywać w Europie. Montaż TVP sugeruje wierzącym, że nad jej słowami czuwa Jasnogórska Pani.

Zakonnik:

– Najświętsza Bogarodzico Maryjo, wszyscy aniołowie i świeci, wiedziony pragnieniem w obronie nienarodzonych, postanawiam i przyrzekam, że biorę w duchową adopcję jedno nienarodzone dziecko, którego imię tylko Bogu jest znane, aby przez dziewięć miesięcy modlić się o jego urodzenie i w intencji obrony tego dziecka przed zagładą codziennie odmawiać różańcowy pacierz. Szczegóły na naszej stronie internetowej.

Z włoskim akcentem mówi nuncjusz papieski:

– Pani Prezydencie, w imieniu papieża Franciszka, szczęść boza do tego miejsca Jasna Góra.

Dodaje prymas:

– Błagania o ojczyznę wolną pobłogosław Panie.

Chór śpiewa Boże coś Polskę. Przed kamerami państwowej telewizji ustawiają się w kolejce pielgrzymi, którzy doświadczyli jasnogórskich cudów i przyjechali podziękować Maryi.

Nie mam nic przeciwko ponownej koronacji Maryi ani żadnym innym koronacjom świętych, bo wiem, że miliony ludzi to wzrusza i prawdopodobnie pomaga im żyć. Przeraża mnie tylko rola państwa w tym spektaklu. Gdy przywódcy Polski zdająsię promować Maryje na Królowa Europy, a Jasną Górę na jej stolicę – odbieram to jak nawałnicę, której szkody mogą być nie do naprawienia.

Marian Marzyński

Life on Marz (2007) & RISD Student Films (1972-1976)

„My name is Marian Marzynski,” I introduced myself in broken English to my film class. „It’s too long,” they said. „Can we call you Marz?” In 1972, my students at the Rhode Island School of Design were the siblings of those who rebelled in the 60s. This new genera

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (15 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +18 (from 18 votes)
Królowa Europy, 10.0 out of 10 based on 15 ratings

Odpowiedz