Las Sprawiedliwych

2017-09-01.

Jest to list do Profesora Aleksandra Skotnickiego, kierownika kliniki hematologii UJ, twórcy krakowskiego DIALOGU POLSKO-ŻYDOWSKIEGO i biografa Oskara Schindlera.

Drogi Panie Aleksandrze,

ostatnie godziny przed odlotem do Bostonu spędziłem w lesie pod Krakowem, w zrujnowanej dziś leśniczówce, w której w 1942 roku pewien leśniczy odznaczony potem wraz ze starszym synem medalem SPRAWIEDLIWYCH, ukrywał żydowską rodzinę – w zbudowanym przez siebie podziemnym bunkrze połączonym korytarzami z leśniczówką. Zaprosili mnie syn leśniczego i córka jego brata, właściciele 12-hektrowego lasu.

Słuchając ich opowieści wyobraziłem sobie WIELKI PROJEKT, szalenie potrzebne uzupełnienie do Auschwitz i Muzeum Polin w Warszawie: plenerowe muzeum, w którym odbudowano by leśniczówkę / skansen i zgromadzono pełną dokumentację polskich SPRAWIEDLIWYCH WŚRÓD NARODÓW ŚWIATA (zdjęcia ratujących i ratowanych, zeznania, plany kryjówek itd.) znacznie wykraczającą poza 7 tysięcy drzewek zasadzonych w YAD-VASHEM, za którymi trudno wyobrazić sobie żywych ludzi.

Odkupienie terenu i stworzenie infrastruktury niezbędnej dla takiego skansenu- muzeum, według moich nieprofesjonalnych obliczeń, wymagałoby 10 milionów złotych. Drugie 10 milionów poszłoby na nowe parterowe konstrukcje nieprzekraczające wysokości odbudowanej leśniczówki, a pewnie trzecie na wyposażenie muzeum eksponatami, rekwizytami i instalacjami elektronicznymi.

Co za niesamowity sposób na „uczłowieczenie” sprawiedliwych i wprowadzenie ich na stałe do świadomości zarówno Polaków, jak i pół miliona holokaustowych turystów, którzy co rok odwiedzają Polskę i obowiązkowo – żydowski Kraków – Auschwitz.

Bardzo proszę o wspomnienie o tym pomyśle darczyńcy POLIN – Tedowi Taube, którego Pan w przyszłym tygodniu odwiedza w San Francisco.

A może, po raz pierwszy od instalacji polskiego kapitalizmu, uda się zamożnym Polakom otworzyć portfele na cel, który będzie im trudno kwestionować?

Serdecznie pozdrawiam i do zobaczenia 29 października w Krakowie, będę w tym dniu podpisywał książkę na Targach krakowskich,

MM

Marian Marzyński

Life on Marz (2007) & RISD Student Films (1972-1976)

„My name is Marian Marzynski,” I introduced myself in broken English to my film class. „It’s too long,” they said. „Can we call you Marz?” In 1972, my students at the Rhode Island School of Design were the siblings of those who rebelled in the 60s. This new genera

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (4 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 8 votes)
Las Sprawiedliwych, 10.0 out of 10 based on 4 ratings

Odpowiedz