Telewizja pokazała (370)

2017-09-05.

Obchody rocznicy wybuchu wojny. W Wieluniu prezydent Duda wygłosił mowę strojąc miny, a w tle jacyś aktorzy wykonywali wygibasy podwieszeni na linach i odbijali się nogami od budynku. Oprócz tego chodzili po scenie, padali itp. Miało to być ilustracją okropieństw wojny.

Coraz częściej mamy pokazywany cyrk, odgrywa się sceny niby z Powstania Warszawskiego, gdzie młodzi ludzie biegają z atrapami karabinów i granatów. Takie malownicze wojenki. Do tego drętwa mowa.

* * *

Czuję się młodo, ale są zdarzenia które mi przypominają, że czas leci. Bardzo lubiłem przedszkole, do którego chodziłem. Ale zdjęcie w Gazecie Stołecznej, przedstawiające otwarcie nowego przedszkola, uświadomiło mi, że czasy się zmieniły i trudno uciec przed nową (starą) siłą przewodnią.

Nowe przedszkole nr 433 na ul. Rydygiera

Państwa to nie dziwi? Dla mnie to wciąż jest szok, choć widziałem już zdjęcia z poświęcenia plaży.

* * *

Prezydent z małżonką rozpoczęli Narodowe Czytanie „Wesela” Wyspiańskiego. Internauci pytają, kiedy rozpocznie się Narodowe Czytanie Konstytucji.

* * *

Sondaż CBOS

Do kogo, do jakich instytucji, środowisk i osób ma Pan(i) zaufanie w kwestii tego, jak należy zmieniać sądownictwo w Polsce? Średnie na skali od 1 (w ogóle nie mam zaufania) do 7 (mam pełne zaufanie)

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\CBOS.png

Kolejno: prezydent Duda, rzecznik praw obywatelskich Bodnar, premier Szydło, prezes Sądu Najwyższego Gersdorf, minister Ziobro, Komisja Europejska, PiS, Kukiz ’15, PSL, PO, Nowoczesna.

* * *

Polska Dania 0:4

Bo nie posłuchali wujka Antoniego.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\apel smoleński.jpg

* * *

Policja zapobiegła starciu pseudokibiców w Sosnowcu. Wylegitymowano 66 osób. Odebrano im maczety, miotacze gazu, noże, kije bejsbolowe itd.

Strasznie się obawiamy islamskich terrorystów, a tu rodzimi katolicy chcą się pozabijać i okaleczyć tylko z tego powodu, że jednym się podoba taki klub piłkarski, a innym inny. Mechanizm jest ten sam: zniszczyć obcego. Trzeba na korzyść naszych kibiców przyznać, że nie uzasadniają swoich działań religią, chcą zabijać i ranić dla przyjemności, a nie dla Boga.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\islam -zagrożenia zachodniej cywilizacji.jpg

„Sztuczne fiołki”

* * *

Jacek Żakowski „PiS uwolni nas od Unii. Czekając na wizytę Putina w Warszawie” (WP Opinie):

„Słowa Angeli Merkel o Polsce powinny być dzwonkiem alarmowym dla polskich władz” – pisze Oskar Górzyński na łamach WP Opinie. Moim zdaniem jest to raczej dzwonek alarmowy dla polskich patriotów. A PiS ma kolejny powód, by zadąć w fanfary. Bardzo wiele wskazuje, że tej władzy chodzi właśnie o to, by uwolnić się od konieczności respektowania zachodnich standardów. A to wymaga wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej i ponownego włączenia nas do europejskiego Wschodu. (…)

Pod pozorem odzyskiwania suwerenności, podmiotowości, godności, niezależności, prawa do realizowania własnych interesów, ochrony bezpieczeństwa Polaków itd. itp., Polska ma stopniowo opuścić wspólnotę zachodnią i jej instytucje (jak Unia). A kiedy konflikt z Zachodem wpędzi nas w tarapaty, pomocną dłoń wyciągnie putinowska Rosja. Pointą będzie zapewne (już w następnej kadencji) warszawska wizyta Putina, który przywiezie prezenty w postaci korzystnych kontraktów, wsparcie dla złotówki (która się załamie jak funt, gdy Polexit zacznie stawać się ciałem), wrak smoleński „zbyteczny w Rosji w związku z zakończeniem śledztwa”, „dowody”, że wszystkiemu winien jest niemiecki agent, Tusk, i – co najważniejsze – „traktat o przyjaźni”, czyli „dobrą zmianę” dla Traktatu z Maastricht.

Nie mam żadnych dowodów, że taki (lub podobny) plan został przez osoby z czołówki PiS spisany i formalnie przyjęty. Ale on się wyraźnie rysuje zgodnie z zasadą „po owocach ich poznacie”. Nie ma przecież powodu uważać, że PiS-em kierują idioci. Zakładam więc, że ludzie kierujący dziś polską polityką mniej więcej rozumieją procesy zachodzące wokół i przynajmniej z grubsza zdają sobie sprawę, czym różni się Zachód, do którego ćwierć wieku Polska dołączała, od Wschodu, do którego od dwóch lat wracamy. Na tę właśnie różnicę powołała się Angela Merkel w krótkiej wypowiedzi, która poruszyła polskich komentatorów.

W Polsce szerokim echem odbiły się słowa pani kanclerz, że „nie możemy po prostu trzymać języka za zębami i nie mówić nic, by zachować pokój”.

Zgadzam się, że były to ważne słowa. Ale dotyczyły one tylko dyplomatycznego języka. Istota była w innym zdaniu: „Nie ma alternatywy: praworządność czy jedność Unii. Jedność Unii za cenę rezygnacji z praworządności to nie byłaby już Unia Europejska”. To właśnie to zdanie oznacza nadchodzący triumf proputinowskiej polityki PiS. Angela Merkel jako jedna z ostatnich kluczowych postaci Unii zrozumiała nareszcie, że PiS nie gra w tę grę, co jego poprzednicy, tylko gra bardziej brutalnie. Po dwóch latach łudzenia się, że Polska-PiS rozpycha się w Unii, Niemcy zaczęli rozumieć, że PiS Polskę z Unii wypycha.

Wszyscy w Europie są przyzwyczajeni do tego, że od czasu do czasu któryś kraj, albo kilka krajów, postanawia poprawić swoją pozycję w Unii i zaczyna rozpychać się łokciami. Wszyscy rozumieją, że czasem któryś kraj z jakichś lokalnych przyczyn nie może przyjąć jakichś unijnych ustaleń. Temu służą specjalne rozwiązania w rodzaju „opt-out”. W Unii można się o takie wyjątki skutecznie targować nawet kosztem innych, czego najsłynniejszym przykładem jest „rabat brytyjski”, czyli krwawo wytargowane prawo płacenia przez Londyn niższej składki do wspólnego budżetu. Wszyscy w Unii rozumieją także, że lokalne tradycje i sytuacje pociągają za sobą różnice ustrojowe. Są w Unii monarchie, demokracje parlamentarno-gabinetowe i prezydenckie, są państwa federalne i unitarne, każdy kraj ma inną ordynację wyborczą, ustrój sądów, system medialny i samorządowy. Ale cała ta rozmaitość oznacza tylko tyle, że wspólne wartości można realizować różnymi sposobami dostosowanymi do lokalnych potrzeb i możliwości.

Łącząca Unię wspólnota wartości współczesnego Zachodu częściowo zapisana jest w unijnych traktatach i w europejskich konwencjach, ale jej istota zapisana jest głównie w łączącej Europejczyków kulturze i pamięci historycznej. To one budują rozumienie i hierarchię europejskich wartości, na której szczycie znajduje się bezpieczeństwo, czyli pokój wewnętrzny i zewnętrzny.

Historia nauczyła Europejczyków, że pokojowi służy położenie nacisku raczej na prawa jednostki niż wspólnoty. Realizuje się to przez rozproszenie władzy i raczej kontrolowanie rządu przez obywateli niż obywateli przez rząd. Trójpodział, niezależność sądów, niezawisłość sędziów, immunitety, wolne media, prawa człowieka, wolność zgromadzeń i słowa, prawo do informacji, solidarność i spójność społeczna oraz regionalna redystrybucja, prawa socjalne i ekonomiczne etc. to nie są idee fixe europejskich elit, ale narzędzia utrzymania pokoju (wewnętrznego i zewnętrznego). Z historii Zachodu wiemy, że tak urządzone państwa nigdy nie prowadziły między sobą wojen i nigdy nie doprowadziły się do wojny domowej. O to chodzi w Unii.

Wiemy też z historii (a także z obserwacji współczesnego świata), że państwa nieuznające zachodnich standardów – od Rosji i Turcji po Chiny i Birmę – mają skłonność do używania przemocy wobec innych państw lub własnych obywateli. (…)

Problem Unii z Polską, do którego odniosła się Merkel, nie polega na tym, że PiS nie godzi się na jedno czy drugie unijne rozwiązanie. Polega on na tym, że polski rząd nie akceptuje Unii w jej istocie. Może nawet chciałby jakiejś unii (jako bankomatu), ale nie takiej jaka istnieje i jakiej chce Zachód.

PiS demonstracyjnie odrzuca fundamenty Unii. Przejmuje kontrolę nad sądami, lekceważy decyzję Trybunału UE (puszcza), obraża unijne instytucje (Komisja Europejska, Komisja Wenecka), łamie formalne zobowiązania (uchodźcy). Kiedy istotą Unii jest pokonywanie rozbieżnych interesów przez uzgodniony kompromis wspólnego interesu, Polska szuka zaczepki w każdej możliwie sprawie, od kwestii ustrojowych aż po ekologię. Taka kłótliwość jest bardzo typowa dla państw, w których występuje istotny deficyt demokracji i ze swej natury stanowi zagrożenie dla zewnętrznego i wewnętrznego pokoju. W tym sensie Polska-PiS staje się obiektywnie wrogiem, a nie częścią Unii. PiS tego najwyraźniej chce. Trudno przyjąć, że tego nie rozumie.

Państwa, które stworzyły Unię, by mieć pokój, dostatek i spokój, są teraz w trudnej sytuacji. Bo przyjęły kraje, z których przynajmniej dwa (Polska i Węgry) okazały się nie pasować do zachodniej wspólnoty. Najpierw przez lata lekceważyły zasadę spójności (solidarności), a potem zakwestionowały zasadę praworządności. Dla Unii jest to nie do zaakceptowania, bo podważa samą jej istotę. Reszta jest kwestią czasu.

PiS oczywiście to wie i wie też, że po wrześniowych wyborach do Bundestagu, procedury dyscyplinujące Polskę ruszą wreszcie z kopyta. Muszą ruszyć nie dlatego, że je zapisano w traktatach, ale dlatego że są zapisane w DNA wspólnoty. Jeśli nawet legalistycznie rozumiane prawo nie jest tu dość jasne, to jego braki wypełni polityczna praktyka.

Sądząc ze słów pani Merkel, Zachód rozumie, że liderom PiS będzie to na rękę. Bo narastający konflikt z Brukselą, Paryżem i Berlinem, a tym bardziej jakieś bolesne sankcje, w pisowskiej rachubie osłabią poparcie Polaków dla Unii. Jeśli w atmosferze takiego konfliktu PiS wygra kolejne wybory (co jest prawdopodobne), proces wyciągania Polski ze wspólnoty Zachodu nabierze dynamiki i do uroczystej historycznej wizyty Putina w Warszawie zostaną może dwa lata.

Nie twierdzę, że wszyscy w PiS ten zamiar rozumieją i chcą nas przyłączyć do Rosji. Spora część wyborców i funkcjonariuszy zapewne szczerze wierzy, że PiS wygrał tylko dlatego, że PO była zła, a nie dzięki serii rosyjskich prowokacji z grą wrakiem i podsłuchami u Sowy na czele. (…)

Prostym wyborcom i ludziom, którzy przypadkiem znaleźli się w polityce, sprawna propaganda łatwo może zrobić wodę z mózgu. Zawodowi politycy, analitycy i komentatorzy nie powinni ulegać złudzeniom ani propagandzie. Nawet (albo zwłaszcza) gdy prawda jest ponura. A w sprawie relacji między Polską i Unią prawda jest ponura.

Ten, kto tak czy inaczej decyduje dziś o polskiej polityce, dąży do oddzielenia Polski od Zachodu. Częścią tego zamiaru jest wyprowadzenie nas z Unii. Ten plan się stopniowo realizuje. Jego motorem jest pisowska władza, a Unia – by przetrwać – musi się z nim pogodzić. Kanclerz Merkel powiedziała tylko, że już się pogodziła. Klamka zapadnie, kiedy PiS wygra następne wybory.

Nie warto już się łudzić i robić innym nadziei, że może być inaczej.

* * *

Kościół w Polsce ma ogromną władzę. Wszystkie rządy dawały mu co chciał, aby tylko nie zbuntował ludzi. Bo szlachetny, dobry polski naród, zwany w wyborach suwerenem, da się łatwo podbechtać kapłanom.

Kościół wciska się wszędzie. Religię z sal katechetycznych przeniesiono do szkół. Miała być to ostatnia lekcja (?), tak aby ci, co sobie nie życzą uczęszczać na religię, mogli pójść wcześniej do domu. Jest w środku zajęć szkolnych i nie udało się tego nigdy zmienić. Miały być do wyboru lekcje etyki, ale jakoś przez 28 lat nie udało się żadnemu rządowi tego wprowadzić. Kilka lat temu ksiądz Andrzej Jerie, rzecznik Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej powiedział: Uczenie religii i etyki jednocześnie to konflikt interesów. To tak, jakby ktoś z przemysłu spirytusowego brał udział w kampanii antyalkoholowej.

Do pisania podręcznika etyki zatrudniono księdza. Oczywiście jest to dzieło naukowe. Pisze m.in. ksiądz profesor: Poczęty człowiek jest autonomiczną osobą ludzką, która nade wszystko jest dzieckiem Ojca Przedwiecznego, zrodzonym przez ziemskich rodziców i powierzonym przez Boga ich pieczy.

Teraz Kościół wspiera delikatnie prezydenta Dudę, bo liczy – jak piszą komentatorzy – że w nowej konstytucji znajdzie się invocatio Dei. Jeżeli katolik nie ma w zasięgu wzroku krzyża czy odpowiedniego pomnika, to cierpi na tym jego wiara. W szkołach i urzędach wiszą krzyże. W dużych sklepach mają być kaplice. Niedziele mają być poświęcone duchowości, a więc nikt nie powinien wtedy pracować. Aborcji, in vitro, pigułek antykoncepcyjnych itp. ma nie być, albo dostęp do nich utrudniony. Jeśli ktoś się nie zastosuje do tych katolickich interpretacji nauk, to powinien zostać ukarany.

Zapewne z nową konstytucją przydałoby się wprowadzić nowe Ewangelie. Jezus nie tylko nie namawiał do narzucania czegokolwiek innym ludziom, ale nawet zachęcał do ustępowania im. Módl się w samotności, pozostaw krzywdy Bogu, wybacz – nawet wielokrotnie – tym którzy cię skrzywdzili, kochaj nawet nieprzyjaciół. Widać wyraźnie, że te nauki się zestarzały.

No i te dziwne zwyczaje Jezusa i jego wyznawców – Żydów.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\abp Hoser.jpg

„Sztuczne fiołki”

Wyznawcom większość tych działań Kościoła nie przeszkadza. Nie ma protestów przeciwko wystąpieniom ciemniaków biskupów i profesorów teologii, ani często koszmarnym lekcjom religii prowadzonym przez dziwne osoby. Ci, co mają pretensje do swojego proboszcza, rzadko je wyrażają, a raczej krytykują tych, co ośmielają się krytykować księdza.

Oburzają ich czasem rzeczy mniej istotne. Kiedy na przykład sześć lat temu władze kościelne zakazały wypowiadać się publicznie księdzu Bonieckiemu, Krystyna Janda ogłosiła, że waha się, czy z tego powodu nie wystąpić z Kościoła. Widocznie przedtem pani Jandzie (i wielu innym oburzonym) nic nie przeszkadzało w Kościele.

Owszem, czasem wyrażają nadzieję, że może nowy papież coś zmieni. Zmienił coś?

Któryś hierarcha wypowie się nieagresywnie albo powie coś po ludzku –i już słychać głosy uradowanych zapowiedzią pozytywnych zmian w Kościele. A pełne nienawiści, często ciemnoty, głosy kapłanów dalej przechodzą bez echa i bez krytyki ich przełożonych i wiernych.

 

PIRS

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.7/10 (19 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +23 (from 25 votes)
Telewizja pokazała (370), 9.7 out of 10 based on 19 ratings

3 komentarze

  1. A. Goryński 2017-09-08

Odpowiedz