Ernest Skalski: Ta brzydka .N

2017-09-18.

Na wstępie: jeśli Nowoczesna znajdzie się w opozycyjnej koalicji wyborczej, to zagłosuję, między innymi, i na nią. Nawet jeśli wystawi raz jeszcze posła Gryglasa, którego uważam za ciemniaka.(Nie piszę, że jest, piszę: uważam).

Poseł jaki ksiądz: z ludu wzięty. Szef partii wystawiając kandydatów i przydzielając na liście miejsca, od tych biorących – do czysto tytularnych, raczej nie bierze pod uwagę kwalifikacji takich jak wiedza, inteligencja, pracowitość, charakter w ogóle. Decyduje popularność, przydatność w postaci poparcia jakie ten ktoś może uzyskać. W ten sposób w ławach sejmowych może zasiąść wybitny specjalista od rajdów samochodowych. Liczą się też zobowiązania wobec pozyskanych z konkurencyjnych partii, nie za piękne oczy, rzecz jasna. To wszystko niekoniecznie musi być rekomendacją na męża stanu. I kluby parlamentarne są jakie są.

W dojrzalszych od naszej demokracjach?

Równo trzydzieści lat temu, w czasie podróży stypendialnej, dowiadywałem się różnych rzeczy o parlamentaryzmie Stanów Zjednoczonych. Nieco później, obsługując triumfalną podróż Lecha Wałęsy i po paru miesiącach, wizytę premiera Mazowieckiego, miałem styczność z ludźmi i instancjami władz federalnych. To, że członek Izby Deputowanych, a już tym bardziej senator, przechodzi długą selekcję w czasie kariery na wybieralnych stanowiskach, wiedziałem wcześniej. Wtedy jednak zobaczyłem jak wyglądają ich biura na Kapitolu i w miejscu, w którym byli wybrani (w tym przypadku – Chicago). Otóż w obu tych miejscach na kongresmena pracuje wieloosobowy sztab dobrze przygotowanych ludzi.

Kongresmen, nawet po długotrwałej selekcji nie jest bogiem, i nie ma też encyklopedii w głowie. Wszystko co trzeba – i jak trzeba – musi być opanowane przez jego sztaby. A on, przy ich pomocy, musi i może wiedzieć co zrobić i co powiedzieć z sensem w kontaktach z wyborcami i mediami, jakie zająć stanowisko w obradach i jak głosować. Przypuszczam, że większość potrafi z tego korzystać, a wiem, że każdy ma szansę. Jeśli upiększam, to liczę na uwagi lepiej obeznanych, ze szczególnym uwzględnieniem Andrzeja Lubowskiego.

A u nas? Po pierwsze – nie same orły. A po drugie – co, poza pilnowaniem kalendarza, może zaoferować malutkie biuro z nieformalną szwagierką i pociotkiem faceta, który wydatnie pomógł w kampanii? I co na to można poradzić, kiedy się wie, że nie zmieni się ani formowanie list wyborczych ani kompletowanie biur poselskich?

Wiedzieć czego się nie wie

A jednak co nieco można, bo nigdy nie jest tak, żeby nic, ale to nic, nie dało się zrobić. Trzymajmy się klubu .N. A więc po pierwsze – nie robi się sekretarzem klubu pana posła Zbigniewa Gryglasa, wybranego po otrzymaniu 1011 głosów. W klubie, na dwudziestu siedmiu członków, tylko jeden poseł, Michał Jaros, ma za sobą posłowanie, w VI oraz VII kadencji Sejmu i wszechstronną działalność publiczną od 2003 roku. Świeżość również w praktyce sejmowej ma swoje zalety, co udowodniły posłanki Nowoczesnej, lecz i obycie parlamentarne ma swoja cenę, zwłaszcza gdy w klubie tak go niewiele.

Wśród cech, które się w parlamencie mogą przydać warto także wymienić mądrość. Mierzoną nie dyplomami i nawet nie wiedzą, czy inteligencją poświadczoną IQ. Chodzi o mądrość, która wie, czego się nie wie. A jak już to się wie, to się nie angażuje w obszarze niewiedzy, lub stara się posiąść tę wiedzę na doraźny użytek.

Przy takim naborze kandydatów jaki mamy – nie można tej cechy oczekiwać od wszystkich członków nawet tak niewielkiego klubu; ale trzech, czterech na dwudziestu siedmiu dałoby się chyba wyselekcjonować. Powinna to być grupka posłów – referentów. Coś na wzór sędziów referentów w składach orzekających. Trudno wymyśleć receptę na typowanie takich ludzi. Pewną wskazówką byłoby jednak wszechstronne wykształcenie, poświadczone publikacjami, dłuższe doświadczenie życiowe i polityczne. Te cechy powinien posiadać sekretarz klubu, by mógł przydzielać zadania referentom i formułować zalecenia dla kierownictwa klubu.

Powiedzmy. Ma być to nieszczęsne, niepotrzebne głosowanie w sprawie NSZ. Nikt w klubie nie wie za bardzo, co to takiego było. Poseł referent też nie musi za dużo wiedzieć, lecz wie gdzie można szybko dowiedzieć się czego potrzeba, zapoznać się z opiniami, dać kierownictwu materiał potrzebny dla wyrobienia sobie zdania i zalecenia dla klubu.

Oczywiście, tacy referenci mogli by być w każdym klubie, a tym przypadku dotyczy to także Platformy.

Jaki cel, jakie środki uświęca

Powyżej był modus operandi, teraz będzie ad meritum. O NSZ, ale i o uchodźcach, choć o nich w Sejmie nie było.

Otóż wśród wielu szkód, które Kaczyński wyrządza swemu krajowi, najstraszniejsze może być rozpętanie fobii antyuchodźczej, bo ono, jak antysemityzm, psuje trwale duszę narodu. Mamy 88 procent zwolenników UE, a 52 procent badanych gotowych jest wyjść z niej gdyby to było sposobem na uniknięcie uchodźców. I może zaskoczę fragmentem wypowiedzi z Gazety Wyborczej Sławomira Sierakowskiego, czołowego intelektualisty radykalnej lewicy (unikam słowa lewactwo):

„…jak zneutralizować temat uchodźców. Dopóki rozmowa opozycji o uchodźcach będzie spełniać wszystkie kryteria moralne i żadnego wyborczego, dopóty nie będziemy uprawiać polityki”.

Witold Gadomski, też w GW, zarzucił Sierakowskiemu cynizm, a ten zawczasu napisał: „To nie cynizm, tylko realny wybór”. Jeśli społeczeństwo nie chce uchodźców – przekonuje – to ich tak i tak nie będzie, lecz może być demokracja i szansa na przekonywanie do ich przyjmowania.

Moim zdaniem to jednak cynizm, ale konieczny. Na początku ma być pożar w burdelu, a potem akcja ma się stopniowo ożywiać, to przepis Hitchcocka na thriller. Tutaj podobna mechanika: na początku katastrofa z Trybunałem Konstytucyjnym, a potem… jak u Hitchcocka. Wstrzymanie tej destrukcji, powrót demokracji, jest najważniejszym problemem Polski, nawet jeśli ta demokracja nie będzie spełniać wielu oczekiwań, bo wszystkich nie spełnia żaden system. Niech spełni te podstawowe. Głupio to mówić w XXI wieku, ale Stany Zjednoczone, od momentu powstania w XVIII, były w istocie demokratycznym państwem, choć jeszcze prawie sto lat istniało w nich niewolnictwo. Gdyby wojska angielskie zdławiły rewolucję nie byłoby USA, a niewolnictwo jeszcze na długo by pozostało.

Głosy mówiące, że jeśli opozycja nie postawi się pryncypialnie w sprawie uchodźców, to nie ma po co obalać PiS, uważam za uprawnione, ale niesłuszne i niebezpieczne.

No a te NSZ? To inny ciężar gatunkowy. W prawdziwej polityce, takiej która dąży do osiągnięcia tego co możliwe nie ma miejsca na „wszystko, albo nic”. Nie należy mieszać roli partii politycznej i proroka. Nie było istotnego powodu, by opozycja wpisywała się w politykę historyczną PiS, czyli po prostu w fałszowanie historii. Po co? Żeby nie uchodzić za opozycję totalną, żeby czymś tam udobruchać PiS i prezesa? Niepotrzebnie. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do problemu uchodźców nie musi uwzględniać czegoś co w narodzie nie wywołuje emocji.

Daleko od ideału

Poseł Gryglas zbiera zarzuty nie za to, że głosował za uchwalą, bo tak w głosowaniu przez aklamację głosowali wszyscy z N i PO. Jemu zarzuca się, że… włożył opaskę z NSZ, do której „wszak nie miał prawa”. To doprawdy paskudna hipokryzja, choć faktycznie poseł potwierdził, że nadgorliwiec przynosi więcej szkody niż sabotażysta. Ale broni go m.in. kolega z klubu Piotr Musiło i to z pryncypialnych, patriotycznych pozycji. Z dozą dobrej woli, zakładam jednak, Bogdanie, że w PO i .N raczej nie ma admiratorów NSZ takich, jakimi one naprawdę były. Że posłów to po prostu nie obchodzi, a głosowali jak głosowali z powodów koniunkturalnych. Tyle, że głupio, co do nich nie dociera z powodu ich niewiedzy o tym, czego nie wiedzą.

Trzeba powiedzieć, że w czasie istnienia Narodowych Sil Zbrojnych też daleko nie wszyscy wiedzieli, co to faktycznie było. W podziemiu, poza znanym powszechnie AK, istniało wiele mało znanych struktur zbrojnych o różnej konotacji politycznej. Były w oczywisty sposób zakonspirowane. Wiadomo było tylko, że jakieś są, o czym nawet ja wtedy wiedziałem. Jako kilkuletni grzdyl – rocznik 1935 – patrzyłem z podziwem i zazdrością na młodych mężczyzn w jasnych prochowcach i oficerkach. Pachniało konspiracją. Przeważnie fałszywą, bo był taki fason. Do konspiracji szło się walczyć z Niemcami tam, gdzie się znalazło zaufany kontakt, czy było przezeń namierzonym. W ten sposób większość trafiała do AK, a mniejszość różnie. Poza Batalionami Chłopskimi nazwa, taka jak GL/AL czy NSZ niewiele mówiła.

Nic nie składa się z samych zalet i z samych wad. Decyduje bilans. Wiele złego można powiedzieć i o AK, lecz historyczna ocena jest jednoznacznie pozytywna. To było w czasie wojny wojsko polskie podporządkowane polskiemu rządowi. W skomplikowanej historii NSZ były też rzeczy chwalebne, lecz bilans wypada zdecydowanie źle. Czarna plama wojennej konspiracji, na co zresztą zwrócono uwagę w dyskusji po tekście p. Łukaszewskiego: „Żółta łódź podwodna”.

W tej dyskusji parę osób wymawia Nowoczesnej swoje poparcie. Ja ich rozumiem, ale zapytam: Szanowni, przecież wiecie, że szansą, tylko szansą i jednie szansą, na odsunięcie od władzy PiS jest praktycznie tylko zjednoczona koalicja partii opozycyjnych ze wszystkim głosami jakie są w stanie one zebrać – zasada d’Hondta, premiująca dodatkowymi mandatami największych. Czy więc wolicie zostawić przy władzy PiS, byle nie zagłosować na tę paskudną Nowoczesną? Bo ona nacjonalistyczna. Może nie aż tak jak PiS, ale my popieramy tylko jednoznacznie porządnych. A co z Platformą, która też głosowała tak samo? To kto do… jasnej cholery ma wygrać z PiS te wybory!?

Oczywiście, zupełnie nowa, krystalicznie czysta siła polityczna, ze szlachetnymi przywódcami.

Zakończę tym czym niedawno zacząłem inny artykuł. Może nie czytaliście, a możeście już zapomnieli. W każdym razie, więcej nie będę.

***

Rebe – mówi przyjezdny do miejscowego rabina, w jednej z anegdot żydowskich, zebranych lat temu wiele przez dziennikarza, Aleksandra Drożdżyńskiego – niebawem szabas i nie godzi się żebym miał przy sobie duże pieniądze. Przechowaj mi je w kasie gminy.

Rabin oznajmia, że może je przyjąć tylko w przy całym kahale i go zwołuje. A po szabasie: Pieniądze? Jakie pieniądze? Ja ciebie nigdy nie widziałem! Że przy całym kahale? To zwołujemy kahał.

Kahał jednomyślnie stwierdza, że nikt, nigdy, żadnych pieniędzy nie deponował i się rozchodzi. Potem rabin zwraca pieniądze.

Rebe, po co ta cała komedia?

To nie komedia. Ja ci tylko chciałem pokazać z jakimi ludźmi ja muszę pracować.

Ernest Skalski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.3/10 (19 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +14 (from 24 votes)
Ernest Skalski: Ta brzydka .N, 8.3 out of 10 based on 19 ratings

28 komentarzy

  1. Stary outsider 2017-09-18
  2. A. Goryński 2017-09-18
        • PK 2017-09-22

Odpowiedz