Andrzej Lewandowski: Jeszcze tylko kroczek…

2017-10-06.

ECHA WYDARZEŃ: Armenia –Polska 1:6 w eliminacjach mistrzostw świata. Oczywiście –piłkarskich.

Punkty są, jeszcze tylko kroczek (pewnie i może w niedzielę) i prawo udziału w we właściwej, nobilitującej strefie imprezy – będzie nasze. Zaczniemy śnić o medalu. I dalej pracować nad sobą, pamiętając, że wcale nie tak dawno „drużyna Engela” też finałowy przywilej zawojowała, ale potem „zgubiła nuty” i okrutnie fałszowała…

Awans to, więc wytyczna na dziś, pełna świadomość, że TAM trzeba będzie do coraz większej (ładne teraz i widoczne) pewności siebie dorzucić zwyżkę klasy grania – niech nam też już teraz jakoś towarzyszy

A w niedzielę – Czarnogóra. Na Narodowym.

Że ten mecz będzie wygrany – wiedziałem… nim się zaczął; gdy było…śpiewanie hymnów. Już wtedy naszym szło dużo lepiej. Potoczenie okiem po trybunach też coś sugerowało. Tyle pustych siedzeń – u nas z dawna nie do pomyślenia, gdy gra reprezentacja.

Już ze stanu zainteresowania wniosłem, że gospodarze nie poczują nacisku wymagań i bardziej będą mecz zaliczali, niż starali się o zwycięstwo. A że jeszcze szybko okazało się, że ci, którzy „mają ochotę” i prezentują wyszkolenie, zgranie, czyli sztukę z zupełnie innej półki – sprawa stała się jasna. Nie – czy, ale – ile?! I od goli, a nie od punktów zależała temperatura emocji.

Tło było – jakie było, ale nasza drużyna grała dobrze, skutecznie, z widoczną ochotą. Powodów do zachwytu nie widzę, ale do wyrażenia uznania – tak! Nie podnieciłem się jak Pan Prezydent, którzy w akcie publicznym (internet) dziękując pomylił – pewnie w emocjach, albo za sprawą niedoróbki personelu – Erewań z Astaną, ale… punkty są punktami. .

Pan Robert L. jest teraz na czele historycznego rejestru strzelców reprezentacji. Wyprzedził „samego” Pana Włodzimierza.

„Włodzimierz Lubański w reprezentacji narodowej wystąpił w 75 meczach i zdobył 48 bramek. Do meczu z Armenią był najlepszym strzelcem w historii polskiej kadry. W swoim 90. występie wyprzedził go Robert Lewandowski, który ma już 50 trafień”  – tak zapisali kronikarze, a w TV usłyszałem jak Pan Włodek sympatycznie pogratulował Panu Robertowi, że… stracił prowadzenie w statystyce. Jednak, co dżentelmen – to dżentelmen…

Dziś statystycy odnotowują, że Robert Lewandowski zaliczył „hattricka”, co jest czymś dodatkowym z w rejestrze zaszczytów. Rozwinę, żeby wyjaśnić:

„Hat trick, hat-trick  – sportowe określenie, związane z osiągnięciem czegoś w liczbie trzech. Termin wywodzi się z krykieta, gdzie jest zwyczaj dawania kapelusza (ang. hat  – „kapelusz” oraz trick  – „sztuczka”) lub czapki zawodnikowi, który wyeliminował trzech batsmanów trzema kolejnymi rzutami. W hokeju i piłce nożnej hat trickiem nazywa się zdobycie przez zawodnika trzech goli w jednym meczu. O klasycznym hat tricku w piłce nożnej mówi się, gdy piłkarz zdobędzie trzy gole w jednej połowie meczu, a niektórzy dziennikarze sportowi twierdzą, że wtedy, gdy piłkarz zdobędzie trzy gole w jednej połowie meczu i nie oddzielone od siebie żadnym golem zdobytym przez innego gracza”…

Jeśli jeszcze coś dorzucić, to zachwyt nad tym jak pan Robert zdobywa gole. Dwa z trzech w tym meczu to strzały ze stałych fragmentów gry. Wykonanie tak chirurgiczne, że aż dziw bierze, że człowiek może nogą sprawić, iż piłka: „do centymetra” poleci tam, gdzie mózg jej wyznaczył punkt docelowy… Talent i trening. Talent tworzy szansę, trening czyni mistrza… Tak więc, zdarzyło się na boisku coś historycznego, pękła kolejna bariera z posiwiałą już brodą. Czekam, kiedy znajdzie się osoba, która pobije rekord Ireny Szewińskiej w bieganiu na 400 metrów – 49,28 jesienią 1976 w Montrealu….

Jeszcze słowo – o piłce, choć bez piłki. Legia najpierw 0:3 przegrała z Lechem, potem – na klubowym parkingu – podobno przyjęła fizyczną reprymendę od zawiedzionych kibiców. Coś nowego w rejestrze sportowych obrazków. Odnotowuję bynajmniej nie zachęcając do powielania takich relacji kibic – sportowiec…

A że Legia – taka zamożna, tak chętnie importująca, tak podobno świetnie zorganizowana gra w piłkę gorzej niż grywała – nie mnie dochodzić przyczyn. Fakt – wciąż mamy w futbolu „dwie prawdy”  – tę reprezentacyjną i tę klubową. Z dziwnie luźnymi zależnościami wzajemnymi…

Pod koniec – żeby było sprawiedliwie – informacja o trofeach przywiezionych przez brać żeglarską z mistrzostw świata. Aż trzy srebrne medale! Głos prezesa Ryszarda Stadniuka: „Wyjazd na mistrzostwa do USA był bardzo skomplikowanym przedsięwzięciem logistycznym. Dodatkowo plany pokrzyżował nam huragan Irma, z powodu którego musieliśmy zrezygnować z zaplanowanego zgrupowania aklimatyzacyjnego. Trzy wicemistrzostwa świata są więc tym cenniejsze, a szczególnie cieszy nas, że medale zdobyli młodzi zawodnicy. Jeszcze słowo – że tytuły to zdobycz w konkurencjach olimpijskich, więc „już”, jakoś kojarzy się z „jeszcze…”

I jeszcze ciepłe słowo o powrocie „Śląskiego” do życia. Długo trwało, ale sport się doczekał. Tyle, że stare związki obiektu z futbolem  – zostały już w odległej historii; teraz ma ten przywilej „Narodowy”, Janek Ciszewski nie relacjonuje, Krystyna Loska nie zapowiada w telewizji, co zawsze miało wróżyć dobry mecz. Włodzimierz Lubański ma swoje lata… Nowoczesny obiekt ma przejąć lekka atletyka, „Skra” z dawna w ruinie (za przyzwoleniem, niestety), chorzowski obiekt ma przejąć rolę.

Oferta jest, stadion jest, będzie społeczna akceptacja ludzi przyzwyczajonych do konsumpcji emocji tworzonych przez piłkę? Będą pełne trybuny?

Andrzej Lewandowski

 

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)
Andrzej Lewandowski: Jeszcze tylko kroczek..., 10.0 out of 10 based on 1 rating

4 komentarze

Odpowiedz