Adam Szejnfeld: Nie od razu Kraków zbudowano

2017-10-12.

Boże, daj mi cierpliwość,
bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie.
Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę.
I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.

Marek Aureliusz

W historii możemy napotkać wiele niezwykle bogatych przykładów procesów powstania, rozwoju i upadków międzynarodowych organizacji, kultur, czy państw. Polska na przykład, jako zjednoczony kraj, nie istniała w swojej historii przez ponad 300 lat. Najpierw przez 182 lata, w okresie rozbicia dzielnicowego, od 1138 roku aż do koronacji Władysława Łokietka w roku 1320, a następnie przez 123 lata, po III rozbiorze w 1795, aż do odzyskania niepodległości po I wojnie światowej w 1918 roku. Trzysta lat…

Czy teraz, kiedy narzekamy na jakieś sprawy dotyczące naszego kraju, Europy, czy świata, moglibyśmy sobie wyobrazić „ciemność” panującą 300 lat? A tysiąc lat?! Bo na przykład, kiedy o ciemności mowa, takie okropne, z naszego punktu widzenia, średniowiecze trwało przecież w Europie ponad tysiąc lat! od V wieku aż do XV wieku. Rozpoczęło się wraz z upadkiem cesarstwa zachodniorzymskiego i trwało do epoki renesansu. Czy dzisiaj moglibyśmy sobie wyobrazić, że jakaś sytuacja, którą oceniamy, mogłaby trwać 50, 100, czy 1000 lat? Nie? A przecież to w historii norma. Standard!

Patrzymy na rzeczywistość przez pryzmat własnego życia. Chcemy funkcjonować w czasach rozwoju, dobrobytu, spokoju i bezpieczeństwa, a wszelkie trudne dla nas chwile powinny się zakończyć w mgnieniu oka. Nasza świadomość w podobny sposób układa wspomnienia. Pamiętamy zwykle tylko przyjemne rzeczy z przeszłości, zapominając o tych bolesnych. Wybielamy zresztą w pamięci nie tylko naszą przeszłość, ale i teraźniejszość.

Dlatego oczekujemy, że nasze żądania i plany ziszczą się natychmiast, jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki. Zapominamy, że podobne oczekiwania w przeszłości były procesami. Jedne trwały dziesięciolecia, inne wieki. Żadne jednak nie trwały dni, miesiące czy nawet lata.

Nasze prywatne punkty odniesienia każą nam z podobną niecierpliwością patrzyć w stronę Unii Europejskiej, która w tym roku obchodzi 60. urodziny. Co chwilę słychać głosy, że nadal Wspólnota nie jest doskonała, że nadal nie potrafi sobie poradzić z wieloma problemami, że z tych powodów należałby ją chyba zlikwidować, bo nie spełnia naszych oczekiwań…

A przecież za nami nie ma „AŻ” 60 lat, lecz „TYLKO” 60 lat! budowania Zjednoczonej Europy. Mało kto też pamięta, że dzięki właśnie Unii zapewniliśmy sobie pokój i wzrost gospodarczy, a społeczne i kulturowe procesy integracyjne potwierdziły tylko wagę europejskich wartości otwartego społeczeństwa, demokracji, tolerancji, praw człowieka i różnorodności. Musimy sobie uświadomić, że nie ma szybkiego sposobu na zbudowanie Unii naszych marzeń.

Nowa Wspólnota musi ukształtować się w starciu różnych wartości, idei i celów, a na to potrzeba czasu, i to takiego mierzonego w pokoleniach, a nie w latach. Jeśli będziemy tego świadomi i będziemy działali mądrze, to… poradzimy sobie, i z problemami w Polsce, i z kłopotami w Unii. Cierpliwości, wszak nie od razu Kraków zbudowano!

Adam Szejnfeld

Poseł do Parlamentu Europejskiego

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.0/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 4 votes)
Adam Szejnfeld: Nie od razu Kraków zbudowano, 8.0 out of 10 based on 2 ratings

Jedna odpowiedź

Odpowiedz