Andrzej Lewandowski: Gramy (grają) dalej…

2017-10-28.

ECHA WYDARZEŃ: Zatelefonował Stefek Grzegorczyk. Kolega z dziennikarki, partner w studenckich rewelersach, „Sportowiec”, „Piłka Nożna”, długo prezes pięcioboistów (za czasów Pacelta, Peciaka i Skrzypaszka), kumpel i przyjaciel po lata seniorskie. Zgłosił pretensję, że przestój w „Echach” jest za długi i… co ja sobie myślę. Odrzekłem, że myślę, iż on sam mógłby dziennikarsko – publicystyczną działalność via internet przedłużyć, a zresztą…

Zresztą i mnie się czasem już mniej chce. Zwłaszcza gdy podniet brak, a podstawową nie są przecież gawędy: kto za ile; kto przeciw komu; co powiedział, ile zarobił a ile stracił; kogo wybrali, a kogo olali – lecz obrazy współzawodnictwa młodych ludzi. Tych zaś odczuwam deficyt.

Przecież nie będę się nadto podniecał ani gadaninami ministerialnymi, ani np. lekturą składu komisji PKOl-owskich, które niezmiennie są czymś w rodzaju klubu seniorów, a by stanąć na czele, trzeba przeżyć w ruchu sportowym kilka – kilkanaście olimpiad. Przypominam, olimpiada, jako miara czasu to czterolecie.

Minister niech działa – od tego jest; szacunku dla seniorstwa nie podważam, jako żem sam bardzo senior, a PKOl-owski team znam dobrze oraz szanuję, i jak drzewiej wyznaję zasadę, że z doświadczenia trzeba korzystać. Oczywiście, z dbałością o współczesność – w jakiej takiej równowadze. A przecież w ogóle zarządzanie sportem – w świecie także bywa w dużej mierze udziałem elit seniorskich… Seniorzy – piszącemu te słowa podobni – urządzają sportowy świat młodzieży…

Pogadaliśmy więc o tym, czym się w szczegółach nie bardzo wypada publicznie pasjonować, i… zeszło na piłkę. Temat wiecznie żywy. Grają, czy czekają na granie… Ponieważ jesteśmy – my, czyli reprezentacja – w puli mistrzostw świata, przyszedł czas wyważania radości z awansu oraz obrazów premiowanych punktami z ostrożnym myśleniem o przyszłości.

Że:

A) W Rosji trzeba będzie móc grać jeszcze lepiej niż w eliminacjach;

B) Dobrze mieć w pamięci, iż sito selekcji zrobiło swoje i teraz każdy rywal – niezależnie, jaki układ narysuje losowanie – będzie równie groźny i z apetytem na zwycięstwo;

C) Mamy świetny bilans punktowy, ale też np. wielką porażkę z Duńczykami, co dyktuje równoważenie aspiracji z obiektywizmem oraz pokorą;

D) Oglądanie się czas zostawić historii – nowe szanse dyktują nowe obowiązki. Żeby mogły zaistnieć nowe nadzieje…

Co powiedziawszy – nic odkrywczego, prawda? – wyrażam radość, że PZPN jest spokojny, prezes Boniek (lubi błyszczeć, czego za złe nie mam, choć nie zawsze się zgadzam) inny niż dawniej klimat w związku zbudował – zjazd spokoju i komplementów. Kasa jest jak należy – niebywała, rekordowa – administracji Państwa się uczyć robienia interesów…

„W kolejnych dwunastu miesiącach rekordowe będą też pieniądze przeznaczone na pierwszą reprezentację Polski. Suma, którą wyda PZPN na kadrę Adama Nawałki, sięgnie 21 milionów złotych”.

Jest więc – co, z kim, i jest za co! Mało? Dużo, ale dobrze jest też wciąż pamiętać, że… reprezentacja to reprezentacja, import po eksporcie, a klubowa piłka wciąż na poziomie sportowym kopciuszka. A z jaką kasą?! „UEFA opublikowała listę wypłat dla uczestników Ligi Mistrzów i Ligi Europy 2016/2017. Legia Warszawa za udział w rozgrywkach UEFA zarobiła łącznie 28 016 148 euro, czyli blisko 120 mln zł!”

Taki pieniądz za… tak małą siłę przebicia. Sport zwariował, a futbol namiętnie się „samo-psuje” naddostatkiem…

44 lata temu było Wembley, Polska przepustka do prawdziwie mistrzowskiej piłki, Klamrę między wczoraj, dziś i jutro znajduję w znalezionej w sieci rozmowie z Lesławem Ćmikiewiczem. Kiedyś piłkarzem znakomitym, pracowitym na boisku, człowiekiem o wspaniałym poczuciu humoru, refleksji oraz pamięci.

Pocytuję:

„Czy kadra Adama Nawałki ma porównywany potencjał co reprezentacja Kazimierza Górskiego?

 – Piłka się zmieniła, więc takie porównania nie mają sensu. Mieliśmy zupełnie inne treningi i inne przygotowanie fizyczne. Obecnie piłkarze są lepiej przygotowani pod względem atletycznym. Dzisiaj zawodnicy podczas meczu przebiegają około 12 km, a my nawet połowy tego nie biegaliśmy. … Metody treningowe? To była inna epoka. Biegało się po lesie. Górski kazał nam zrobić siedem okrążeń. Pytamy, czemu akurat siedem? A Kazio odpowiadał: bo lubię tę cyfrę. Zawodnicy, którzy mieli trenerów z zachodu, widzieli, że świat poszedł do przodu, ale Kazio miał inne walory. Bardzo mądrze dobierał i selekcjonował skład, także pod względem charakterologicznym. Na odprawach tłumaczył nam, żeby tworzyć grę np. w „trójkątach”, a później szybki przerzut na drugą stronę – na wolne pole. Do dziś się tak gra.” …

Silną stroną kadry Nawałki jest ofensywa. Ale trzeba pamiętać, że co innego wygrać z Armenią 6:1, a co innego granie ofensywnej piłki z naprawdę mocnym rywalem. Dopiero podczas mundialu przekonamy się, na ile jesteśmy mocni. A jakie są nasze słabe strony? – Na pewno musimy popracować nad defensywą. Tracimy zdecydowanie za dużo goli, nasza obrona popełnia zbyt wiele prostych błędów.

Jaki zadowoli pana wynik podczas mundialu w Rosji? – Trudno teraz spekulować, bo wciąż nie znamy podziału na grupy. Uważam, że celem minimum będzie awans do fazy pucharowej. A co dalej? Nie wybiegajmy za daleko w przyszłość. Myślmy krok po kroku, a unikniemy zbędnego zawodu.

Otóż to! Kiedyś Włodzimierz Lubański z Kazimierzem Deyną, dziś Robert Lewandowski – konstruktor oraz bezlitosny egzekutor. Że w światowych klasyfikacjach niżej niż w naszej pamięci oraz wyobraźni. Nic to! Ważne, ze dyryguje, broni, kolegów podnieca…

We wspomnianym wywiadzie Ćmikiewicz żartem wywołał jeszcze inne tematy. Żartem, ale poważne…

„Żałuje pan, że urodził się w tamtych czasach? Dzisiaj nawet przeciętny piłkarz Legii zarabia kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. – Czas robi swoje. Przecież do mnie wtedy też podchodził – starszy o 15 lat – Lucjan Brychczy i opowiadał, że za mistrzostwo Polski to on dostał skórzaną teczkę i uścisk dłoni od prezesa. Może tak, jak on z „zazdrością” patrzył na nas, tak my – jako pokolenie piłkarzy – patrzymy na młodych. Ale ja osobiście nie czuję żadnych negatywnych emocji. Nie ma co rozpamiętywać, bo przygoda z piłką to nie tylko pieniądze. Robiłem to, co kocham i przeżyłem piękne chwile. Dzisiaj może lepiej zarabiają, ale czy mają złoty medal olimpijski? Jeśli nie, to ja chętnie mogę im pokazać…

Drugie żartobliwe wspomnienie: „Kto w największym stopniu stał za waszym sukcesem? – Janusz Garlicki. Lekarz reprezentacji?! – Śmiejemy się z kolegami, że siła polskiego futbolu narodziła się w latach 70. głównie dzięki niemu. Doktor Garlicki dawał nam tabletki i mówił: „dostaniecie po nich takiego kopa, że będziecie grać rewelacyjnie”. No to je braliśmy. A co się później okazało? Że były to witaminy dla kobiet w ciąży. Zwykłe placebo…”

Kiedyś – przypomnę – sławny kolarz przyjął tabletki sprzedawane bez recepty – nazwy nie upowszechniam. Myślał, że takie placebo… doping udawany. I zakończył wyścig, a potem w ulotce owego specyfiku znalazła się przestroga…

Od tej uwagi płynnie przejdę do sprawy ciężarowca. Wisi dyscyplinarnie za doping, walczy by wrócić do sportu, bo on niczego nie brał. Świadomie! Nawet w badania na wariografie zainwestował, by dowieść, że mówi prawdę. Ten sprawdzian wypadł na jego korzyść, ale jak sobie z wariografem „antydoping” poradzi? Świadomie, nieświadomie, przypadkiem, ale… co w zbadanym człowieku, to przecież w nim… Jak z tamtym sławnym kolarzem… Nie wiedział, nie chciał, a został ukarany…

Cieszą się panczeniści. W Tomaszowie zbudowano sztuczny tor do jazdy szybkiej – pod dachem! Nareszcie, w wielkim świecie w miarę nowoczesnego sportu taka norma jest znana od dziesięcioleci. U nas – bywało w projektach i deklaracjach. Nawet stołeczne „Stegny” już miały być – na mur – przykryte. Zostały – po dawnemu, ale Tomaszów ma obiekt ponoć światowej klasy. Wreszcie czołówka łyżwiarska przestanie jeździć na treningi do Berlina – nawet przez 200 dni w roku… W 14 miesięcy powstało: „coś”, co nie mogło powstać przez dziesięciolecia…

W kolarstwie – ruch. Trochę rodzinny – bo mistrzem Europy w wyścigu punktowym na torze został 19-latek Alan Banaszek. Chyba bratanek prezesa PZKOl… Szkoda, że konkurencja nieolimpijska…

Wreszcie – nowa organizacja. Z siedzibą we Wrocławiu. Polski Komitet Sportów Nieolimpijskich. Sedno – w nazwie. Skład będzie pewnie zmienny, jako że program olimpijski jest wciąż modyfikowany. Nawet taniec na rurze ma aspiracje… ‘

Andrzej Lewandowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Andrzej Lewandowski: Gramy (grają) dalej..., 10.0 out of 10 based on 1 rating

Odpowiedz