Anna Izabela Nowak: Nasz brat, Piotr

2017-11-03.

„Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich — nie czekajcie dłużej! Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj, zanim całkowicie pozbawi nas wolności. A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy — bo nie zrobią!”

Trudno się pozbierać.

Tym trudniej, że w środku wszystko krzyczy, że nie wolno się pozbierać, nie wolno żyć dalej jak gdyby nigdy nic, nawet okazjonalnie wspominając to wydarzenie, ubolewając, nie zgadzając się. Nie wolno przejść do porządku.

Naszym obowiązkiem jest pamiętać o Piotrze Szczęsnym, bo po 19 października 2017 roku już nic nie powinno być takie samo. Nie przemawia przeze mnie egzaltacja, nadwrażliwość czy tym podobne. To zwyczajna przyzwoitość.

Bo nie tylko warto być przyzwoitym. Bo trzeba być przyzwoitym. Zwłaszcza w czasach, które wymagają jasnego opowiedzenia się po stronie prawdy, lub po stronie kłamstwa.

Za późno na udawanie, że owszem, coś się wydarzyło, coś nami wstrząsnęło, ale żyć trzeba dalej, coś się stało ale w kolejnych dniach rozmywa się i przygasa cały tragizm, bledną emocje, wygasza się niezgoda.

Pulsuje we mnie wciąż ten sam sprzeciw, i choćbym chciała, dla swojego dobra, stłumić go – nie potrafię. Coś we mnie nie chce, nie zgadza się. Nie godzę się. Nie godzimy się. Nie przywykajmy. Nie przywyknijmy. Nie studźmy tych emocji, naszej niezgody, nie tłummy bólu.

Nie wolno nam.

Piotr był jednym z nas. Żył obok nas. Patrzył na to, na co my patrzymy i uczestniczył w tym, w czym uczestniczymy my. Piotr nie wytrzymał ohydy kłamstwa w żywe oczy, jakim jesteśmy codziennie karmieni. Nie wytrzymał ludzi niegodnych, którzy dziś udają prawych. Nie wytrzymał tego, że tchórze i kanalie mówią dziś o moralności i wskazują nam jak mamy żyć. Nie wytrzymał przenicowania już chyba wszystkich wartości. Nie wytrzymał życia w kraju, w którym kłamstwo nazywa się prawdą, dobro złem, bandytę patriotą.

Piotr napisał wspaniałe, wielkie słowa, których nie możemy zapomnieć, wobec których nie możemy pozostać obojętni. Nie wolno nam jeśli chcemy obronić własną twarz, wypełnić testament Władysława Bartoszewskiego – być przyzwoitym.

Piotr nie pisał do ludzi, którzy zgotowali nam ten los. On wiedział, że to nic nie da, wszystkie słowa odbijają się jak od ściany, od dwóch lat.

Piotr napisał do nas. DO NAS.

Piotr nie miał złudzeń, że jego list poruszy ich sumienia. I nie poruszyły. On wiedział jak zareagują oni, i tak właśnie zareagowali. Piotr pisał do nas i do naszych sumień. Do NASZYCH. Piotr był jednym z nas, choć nie chodził z nami na manifestacje, nie pikietował, nie krzyczał. Nas ratuje nasze działanie, nasza niezgoda ma ujście w naszym czynnym sprzeciwie i naszym krzyku, ale nie wszyscy tak potrafią.

Ale Piotr był jednym z nas. Każde słowo z Jego listu o tym świadczy. Piotr to nasz brat, którego czyn, najdramatyczniejszy, najtragiczniejszy, jest przesłaniem dla nas. Przesłaniem, o którym nam nigdy nie wolno zapomnieć.

„Jeśli nie my, to kto?”

„Jeśli nie teraz, to kiedy?”

Nasz brat, Piotr, przyglądał się Polsce i nie mógł znieść własnej bezradności.

Nasz brat, Piotr, nie mógł znieść naszej wspólnej bezsilności.

Nasz brat, Piotr, nie mógł znieść obojętności dużej części społeczeństwa.

Nasz brat Piotr napisał jasno, klarownie i racjonalnie przeciwko czemu się sprzeciwia.

Nasz brat Piotr napisał na koniec czego od nas oczekuje. Napisał wprost: wzywam do działania — nie wystarczy czekać na to, co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać.

Nasz brat Piotr zaapelował: OBUDŹCIE SIĘ ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO! TRZEBA DZIAŁAĆ!

Piotr zostawił nam jasne wskazówki. Piotr zapłacił najwyższą cenę za próbę obudzenia z letargu, tych którzy śpią, tych, którym wydaje się, że nic złego się nie dzieje, i za pokazanie tym, którzy widzą zło i przeciwstawiają się mu, że muszą robić więcej. To słowa do nas – MY MUSIMY ROBIĆ WIĘCEJ. To do nas te słowa są skierowane. Zanim będzie za późno.

Ktoś napisał dobre zdanie – nie pozwólmy Mu spłonąć powtórnie w ogniu naszej obojętności. Jeżeli tak miało by być, jeśli mielibyśmy oswoić się z tą ofiarą, “pozbierać się” za tydzień czy miesiąc, zapomnieć… to znaczy, że jego ofiara była daremna, że mówił do ludzi niegodnych, tchórzliwych, do ludzi, którzy zasłużyli sobie na taki los.

Nie chcę się pozbierać i widzę wokół siebie ludzi, którzy też nie chcą się pozbierać. Pielęgnuję w sobie niezgodę, choć to oznacza ciągły ból. Nie chcę przywyknąć do myśli, że ktoś oddał swoje życie, ktoś – mój brat Piotr, za to co sama walczę, a ja miałabym się poddać. Nie.

Chcę ciągle myśleć o tych chwilach, gdy mój brat Piotr pierwszy raz pomyślał o tym. Gdy powziął decyzję. Gdy się przygotowywał. Gdy pisał swoje słowa – także do mnie. Gdy jechał do Warszawy i wiedział już co zrobi. O tej chwili gdy stanął w miejscu gdzie każdy z nas kiedyś był, i wiedział co za chwilę zrobi. I dlaczego to zrobi. I dla kogo to zrobi.

Chcę ciągle o tym myśleć i nie chcę żeby to wciąż bolało tak jak bolało 19 października i jak boli dziś. Chcę jednego – by ta ofiara Piotra nie poszła na marne. Byśmy okazali się godni bycia w jednym zbiorze z takimi ludźmi. Byśmy okazali się godni nazywania Piotra naszym bratem.

I byśmy wypełnili jego przesłanie, które skierował do NAS. On nas wezwał abyśmy nie czekali dłużej.

ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO.

Anna Izabela Nowak

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.7/10 (25 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +20 (from 24 votes)
Anna Izabela Nowak: Nasz brat, Piotr, 8.7 out of 10 based on 25 ratings

Odpowiedz