Telewizja pokazała (388)

Print Friendly, PDF & Email

2017-11-06.

Jacy ludzie wspierają wredną zmianę widać było jeszcze przed objęciem przez nich rządów, kiedy ta dzicz gwizdała na pogrzebach. Chamstwo i prostactwo wyjątkowe. Politycy PiS mało że nie krytykowali takich zachowań, to jeszcze tłumaczyli to bydło.

Bydło dalej się panoszy. Wyborcza napisała, że Patryk Jaki w młodości „stał pod blokiem” –był blokersem. Patryk Jaki się nie wstydzi, ale poplecznicy wrednej zmiany postanowili go bronić. Cezary Gmyz napisał:

Bartoszewski stał przed blokiem. Podpowiadam praktykantom z Czerskiej. Na placu apelowym w Auschwitz.

Prawda jakie dowcipne? Dlaczego tak może traktować Bartoszewskiego? Bo Bartoszewski był dla wrednej zmiany wrogiem (oni nie mają przeciwników, tylko wrogów), a wrogów się niszczy. To na niego gwizdali na cmentarzach.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\mleczko 5.jpg

To, że w towarzystwie pojawi się cham, nie przeraża mnie. Ale typowe jest, że jego towarzystwo nie widzi w chamstwie niczego złego, dla nich to normalne zachowanie. Ani „inteligent z Żoliborza”, ani inni – nierzadko utytułowani – pisowcy nie potępiają takich praktyk, często nawet starają się wypowiadać w podobnym tonie.

Zróżnicowanie wśród wrednej zmiany jest pozorne. Może niektórzy okazują nieco mniej chamstwa. Ale popatrzmy jak reagują na wszelkie próby „odstępstwa”. Jadwiga Staniszkis od dawna była zauroczona PiS-em i Kaczyńskim. Jednak niecałe dwa lata temu skrytykowała rządy tej ekipy, pisząc:

Ja uważam, że postkomunizm to nie jest kwestia ludzi, ale kwestia metod. Widzę to, co się dzieje w mediach, używanie do brudnej roboty ludzi zależnych. Myślę o PiS-ie i o sposobie przeprowadzania tych kroków. To jest dla mnie komunizm, który bazował na najgorszych cechach człowieka. 

Natychmiast jej niedawni przyjaciele zaczęli ją zwalczać i odgrzebali sprawę oskarżenia Staniszkis, że była współpracownikiem SB. Agnieszka Romaszewska napisała wtedy że Staniszkis „miała słabą odporność na presję”.

Ciekawe jak zmienia się optyka widzenia spraw, kiedy nagle zaczynają dotyczyć bezkompromisowego bojownika wrednej zmiany. Np. pani Staniszkis była zdecydowanie za lustracją. Aż tu nagle kilka lat temu oskarżono ją o to że była tajnym współpracownikiem bezpieki. Pisałem wtedy o tym: Była zdruzgotana. Zobaczyła jak z człowieka łatwo zrobić szmatę w oparciu o niejasne zapiski i ewentualną dobrą wolę oficera bezpieki. Jednak kiedy okazało się że nie będzie oskarżenia, znowu nabrała wigoru i świętego ognia przeciw niezlustrowanym.

Zdjęcie użytkownika SokzBuraka.

* * *

Z okazji rocznicy odzyskania niepodległości następuje w kraju wzmożenie patriotyczne i licytacja kto był – czy jest – większym patriotą. Między największymi partiami panuje zgoda co do tego że „komuniści” nie byli patriotami i wszelkie wspomnienia po ich rządach należy wypalić rozpalonym żelazem. Różnią się te partie co najwyżej w poglądach na temperaturę tego żelaza. Czasy PRL służą za wzorzec zła i wszystko się do nich porównuje – czy jest już tak źle jak w czasach PRL, czy stosowane metody są równie zbrodnicze, czy ktoś przeniósł z tamtych czasów miazmaty do naszego wolnego kraju itp. Aż się dziwię że żyłem w takich strasznych czasach i przetrwałem. Zresztą kto wie, czasem człowiek nosi w sobie chorobę, którą się zaraził i nie zdaje sobie z tego sprawy. Ale dobrzy lekarze rozpoznają ją kiedyś po objawach i przepiszą kurację.

W związku z moimi odczuciami zacząłem się zastanawiać, czy jestem patriotą. Definicja z Wikipedii mówi: Patriotyzm (łac. patria,-ae = ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar i pełną gotowość do jej obrony, w każdej chwili.

Po pierwsze w ogóle rzadko czuję się człowiekiem. Stąd daleko mi do poczucia patriotyzmu. Jeżeli już, to czuję wspólnotę ludzką i nie uważam że miejsce urodzenia czy zamieszkania musi wzbudzać u mnie same pozytywne uczucia i poczucie pozytywnej wyjątkowości. Nawet – trudno, przyznam się – kiedy nasza drużyna narodowa gra marnie to wcale nie uważam, że jest lepsza od przeciwnika i tylko ma słabszy dzień.

Ojczyzna to zarówno rzeczy dobre jak i złe. Dla złych nie mam żadnego szacunku i nie chciałbym ich bronić na zasadzie „trudno, ale to moje”. Ofiary byłbym gotów ponosić za dobrą sprawę, ale nie za abstrakcyjną ojczyznę. A i tu prosiłbym o konkrety – o co chodzi, w jakiej sytuacji itd.

I chyba jestem uczulony na „patriotyzm”, bo nie mogę słuchać jak o nim ględzą, oskarżają się wzajemnie czy wychwalają.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\ojczyzna.jpg

* * *

Hamas budował tunel między Strefą Gazy a Izraelem, aby terroryści mogli przeniknąć do Izraela i zabijać jego mieszkańców. Izrael zbombardował tunel, zginęło 7 „bojowników” Islamskiego Dżihadu. Organizacja zapowiada zemstę (?!)

Czy zemsta, którą ma się podobno kierować Jarosław Kaczyński „za zabicie jego brata”, nie jest równie sprzeczna z logiką?

* * *

Rada Stanu – najwyższy organ sądownictwa administracyjnego we Francji – podjęła decyzję o usunięciu krzyża z pomnika Jana Pawła II znajdującego się w miasteczku Ploermel. Pomnik ten jest darem rosyjsko-gruzińskiego artysty.

Pani Szydło zaproponowała, żeby dzieło przenieść do Polski aby nie dopuścić do „okaleczenia” pomnika. Stwarza się wrażenie, że ta Francja to dzicz, podczas gdy dzielą nas od niej – negatywnie – lata świetlne.

Ambasada Francji wyjaśniła w oświadczeniu, że „krzyż to znak religijny lub godło w rozumieniu art. 28 ustawy z 9 grudnia 1905 r., jego obecność w miejscu publicznym jest sprzeczna z prawem”.

Zasada laickości jest zapisana we francuskiej konstytucji. Każdy może wyznawać dowolną wiarę, ale bez manifestowania tego publicznie. Nie wiem czy jest to do pojęcia w naszym kraju, gdzie brak krzyża w zasięgu wzroku bądź brak kapłanów na uroczystości państwowej budzi niepokój wiernych.

Zdjęcie użytkownika SokzBuraka.

Przy okazji warto wspomnieć, kto jest autorem pomnika. To Zurab Cereteli, autor monumentów i popiersi Lenina, Stalina, Chruszczowa, Breżniewa i Putina. Coś rząd słabo współpracuje z IPN.

* * *

Niemiecka minister środowiska oznajmiła: Kocham Valerie i nie chciałam tego dłużej ukrywać i wzięła ślub ze swoją ukochaną, z którą jest w związku 20 lat.

Wyobraziłem sobie podobne wyznanie z ust ministra Szyszki.

No i czy Niemcy nie powinni nam wypłacić reparacji za wszystkie negatywne uczucia na jakie nas narażają?

* * *

Lekarze rezydenci przerwali głodówkę, ale dalej zamierzają walczyć o swoje postulaty, mimo że min. Radziwiłł przecież wyjaśnił, że te postulaty są w zasadzie spełnione. Istnieje obawa, że ta forma protestu może objąć także inne zawody.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\niech jadą.png

* * *

Iwan Krastew, politolog (Newsweek):

Kurz [nowy kanclerz Austrii] nie jest cywilizowaną wersją Orbana ani dzieckiem Kaczyńskiego. Bardzo często sprowadzamy wszystko do wojny dwóch obozów: populistów i polityków starej szkoły, demokratów i autokratów. Takie myślenie prowadzi nas donikąd. Jest taki dowcip. Trzech małych chłopców dyskutuje o tym, skąd się biorą dzieci. Mały Niemiec mówi: „Znajduje się je na polu w kapuście”. Francuz zaprzecza: „Co ty gadasz, dzieci robi się w łóżku!”. A na to Szwajcar: „Nie generalizujmy. To zależy od tego w którym z kantonów”. Posłuchajmy małego Szwajcara: wszystko zależy od kantonu. W każdym jest inaczej.

Niezadowolenie ze skutków globalizacji, podsycone kryzysem emigracyjnym, jest paneuropejskim fenomenem. Tyle że reakcje na te zjawiska są różne. Na zachodzie, w tym w Austrii, mamy do czynienia z obroną status quo. Austriacy nie chcą radykalnych zmian. Chcą, żeby wszystko pozostało tak jak dawniej, ale wiedzą, że jeśli nic nie zmienią, dotychczasowy świat, na którym tak bardzo im zależy, zniknie. Gdyby Austriakom ktoś powiedział, że zagłosowali właśnie na lokalną wersję Kaczyńskiego, wybuchnęliby śmiechem. Bo nacjonalizmy – polski i austriacki – są zupełnie różne. Inna jest historia tych krajów i inny stosunek do demokracji. Gdyby Wolnościowa Partia Austrii startowała w Polsce, pod wieloma względami byłaby partią centroprawicy. (…)

Zachód obawia się imigrantów, bo postrzegani są jako zagrożenie dla stylu życia, świata, w którym prawa człowieka, kobiet i jednostki są głęboko zakorzenione. Pojawiają się też pytania, czy dalszy napływ muzułmanów da się pogodzić z obroną świeckiego państwa? Społeczeństwa Europy Środkowej są znacznie bardziej tradycyjne, powiedziałbym – przednowoczesne. Prawa jednostki są tam coraz częściej traktowane jako rodzaj fanaberii. Podobnie jak oddzielenie władzy sądowej i wykonawczej. Nie tylko Kaczyński patrzy w ten sposób na świat. Ogromna część polskiego czy węgierskiego społeczeństwa uważa, że trójpodział władzy to tylko podstęp liberalnych elit – pretekst, dzięki któremu nie przeprowadzono gruntownych zmian. Wyborcy gotowi byli dać Kaczyńskiemu całą władzę, bo uważali to za konieczny warunek zmian, których wyczekiwali.

W swej najnowszej książce „After Europe” (Po Europie) twierdzi pan, że kryzys uchodźczy odegrał w Europie tę samą rolę co 11 września w przypadku USA. Dlaczego?

W zamachach 11 września zginęło 3 tysiące osób. To było tragiczne wydarzenie, ale tak naprawdę ofiar było stosunkowo niewiele. Skutkiem 11 września była jednak całkowita przemiana Ameryki – jej polityki wewnętrznej i zagranicznej, jej stosunku do świata. Amerykanie wcześniej uznawali świat za przestrzeń własnej dominacji. Po zamachach dostrzegli zagrożenie pochodzące z zewnątrz. To wszystko wzmocniło siły konserwatywne i doprowadziło do zwycięstwa Donalda Trumpa i skrajnej polaryzacji społeczeństwa.

Kryzys uchodźczy zmienił Europę w podobny sposób. Stała się wręcz nie do poznania. Na Stary Kontynent przybywa dziś znacznie mniej uchodźców niż w roku 2015. Moment paniki minął, ale ludzie i instytucje próbują dostosować się do nowej sytuacji – tak, jak Ameryka zmieniała się po zamachach 11 września. I nie chodzi tylko o to że wprowadzamy nowe regulacje, które ograniczą napływ imigrantów. Zmienia się też nasz sposób myślenia. W wyniku tego już narodził się nowy obywatel UE – znacznie bardziej lękliwy, zagubiony i znacznie mniej otwarty na świat. Zmienili się też politycy – głoszą co innego, bo chcą się temu nowemu Europejczykowi przypodobać.

Amerykanie po wyborze Trumpa zrozumieli, że żyją w dwóch zupełnie różnych Amerykach – konserwatywno-prowincjonalnej i kosmopolityczno-liberalnej. Podobnie Europa jest coraz bardziej świadoma własnej polaryzacji między Zachodem i Wschodem. (…)

Kiedyś naiwnie myślano, że najwięcej głosów partie populistyczne zdobędą tam, gdzie przybędzie najwięcej imigrantów. Ale w Europie Środkowej i Wschodniej mamy najmniej imigrantów, a najwięcej ludzi głosuje tam na partie populistyczne. (…)

Karl Jaspers pisał, że ojczyzna to miejsce, które rozumiesz i w którym cię rozumieją. To już nie jest prawda – dziś ludzie bardzo często nie tylko nie rozumieją świata, ale nie rozumieją również własnego kraju. I to właśnie tłumaczy fenomen popularności Trumpa, Orbana czy Kaczyńskiego. Wyborcy mieli nadzieję, że oni im przywrócą kraj taki jak dawniej: ojczyznę, którą oni rozumieją. Postawa elit, które nie zwracały uwagi na te obawy, bardzo populistom pomogła.

Rozchodzenie się Europy Zachodniej i Wschodniej będzie postępowało?

Myślę, że w najbliższym czasie będziemy świadkami upodabniania się polityki migracyjnej na Wschodzie i Zachodzie. Ale paradoksalnie to nie przyniesie żadnego zbliżenia. Zachód nie będzie wcale bardziej życzliwy i wyrozumiały w stosunku do Wschodu. Poza tym Kaczyński i Orban wyrażają swoje pomysły w sposób tak egzotyczny i radykalny dla Zachodu, że stanowią niezaprzeczalny dowód na odmienność Europy Wschodniej. I jeszcze jedno – UE, jaką do tej pory znaliśmy, już nie istnieje. To nie znaczy że Bruksela zniknie z powierzchni ziemi. Ale UE nie ma ochoty ani legitymizować, ani dyscyplinować krajów Europy Wschodniej. Nie liczmy na to.

Czyli PiS-owi niewiele zagraża ze strony Brukseli?

Tak bym tego nie ujął. (…) Myślę jednak, że Kaczyński i Orban popełniają co najmniej jeden wielki błąd. Projekty tych polityków są oparte na strachu. A projekty oparte na strachu zawsze owocują generalną paranoją. PiS wyobraża sobie, że główne zagrożenie dla jego władzy płynie z Brukseli. I dlatego wiele energii poświęca na wojnę z Brukselą, a to wcale nie jest największy problem. Prawdziwe wyzwania są zupełnie inne – gospodarcze. Model biznesowy w Europie Środkowej opiera się na taniej sile roboczej. To ma jeden fatalny efekt uboczny – ogromna część populacji ucieka z kraju. To w końcu przyniesie obniżenie PKB. Poza tym jednym z najistotniejszych fenomenów dzisiejszych czasów jest robotyzacja. Według badań zamówionych przez rząd Wielkiej Brytanii, w ciągu najbliższych 30 lat 43 proc. istniejących dziś w Europie zawodów po prostu zniknie. A to oznacza, że już w najbliższym czasie spora część miejsc pracy w Polsce zniknie i wróci do Niemiec, gdzie tę pracę będą wykonywały automaty.

W „After Europe” przewiduje pan, że oś Paryż-Berlin znów będzie silna, co zapoczątkuje Europę wielu prędkości. Co to oznacza dla Polski?

Paryż potrzebuje Berlina, a Berlin potrzebuje Paryża. Przy czym Francuzi są znacznie bardziej zainteresowani wypchnięciem Europy Środkowej na peryferia, niż Niemcy. Uważają, że zajmowanie się nią to marnowanie czasu i energii. A pomysł głębokiej integracji wokół strefy euro lansowany przez Paryż bardzo temu sprzyja. Jeśli Europa Środkowa znajdzie się w Europie bis, Kaczyński czy Orban będą mogli jeszcze szybciej wzmacniać swe półdyktatury. Polska zaś jeszcze bardziej oddali się od Europy. Ale najważniejsza będzie postawa Niemiec, bo to Niemcy zdecydują o przyszłości. Stanowisko Niemiec jest oczywiste – tak jak nie chcieli żyć bez NRD, nie chcą żyć bez wschodu Europy.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\ankieta.png

PIRS

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.7/10 (21 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +23 (from 23 votes)
Telewizja pokazała (388), 9.7 out of 10 based on 21 ratings

Jedna odpowiedź

  1. Magog 2017-11-07