Stanisław Obirek: Abp Grzegorz Ryś mówi głosem papieża Franciszka

2017-11-06.

W sobotę, 4 listopada 2017, roku abp Grzegorz Ryś oficjalnie objął rządy w Łodzi. Fakt został odnotowany przez media, a nowy rządca udzielił przy okazji wywiadu oficjalnemu pismu episkopatu czyli KAI.

Myślę, że warto i na łamach SO to wydarzenie odnotować. Dla mnie to rzadka okazja, by o polskim biskupie napisać życzliwie. Ubolewam, ale takich okazji ta grupa społeczna dostarcza mi nieczęsto. Więc tym chętniej z niej korzystam. Ryś jest historykiem Kościoła, zajmuje się (no może – zajmował, bo „biskupowanie” nie sprzyja badaniom naukowym) średniowieczem, stąd pewnie dystans do współczesności i świadomość kulturowych uwarunkowań samego Kościoła. Widać to było w rozmowie w TP, 23.10.2017 zatytułowanej znamiennie „Prorok apokalipsy”, która kontrastowała z obraźliwymi wypowiedziami na temat reformacji jego poprzednika w Łodzi abpa Jędraszewskiego.

Zresztą już w jego wykładach i książkach ten rodzaj empatii dla różnych wyznań był widoczny, a od kiedy został biskupem, również w jego wypowiedziach na temat obecnej sytuacji Kościoła katolickiego. Teraz można powiedzieć, że abp Grzegorz Ryś wyróżnia się w ogólnie dość bezbarwnym episkopacie. A jeśli jakiś biskup się wyróżnia, to zwykle nie najlepiej świadczy o jego sposobie sprawowania tej ważnej funkcji. Przysłowiowy już jest abp Leszek Sławoj Głódź, którego przymiotów nie godzi się przypominać, ale są one ulubionym przedmiotem rozważań różnych mniej czy bardziej życzliwych Kościołowi mediów. Równie barwną jest postać abpa Paetza, znanego z tego, że uwodził swoich kleryków i wcale nie uważa tego za niestosowane (zresztą nie tylko on).

Zacznę od wywiadu, który ukazała się w KAI-u tego samego dnia, czyli 4 XI. Początkiem rozmowy jest odwołanie do papieża: „Ewangelizacja, tak jak mówi papież Franciszek, związana jest z głoszeniem kerygmatu – podstawowej prawdy, że Jezus jest moim Panem i Zbawicielem”. I te odwołania są jej motywem przewodnim.

Nie muszę dodawać, że jest to nowość. Do tej pory dla każdego polskiego biskupa refrenem było nauczanie „naszego papieża”. Pytany o rosnące podziały w Polsce, Ryś odwołuje się do Soboru Watykańskiego II i powiada, że Kościół powinien być ponad podziałami: „Nie stać się stroną w sporze, nie opowiedzieć się po jednej stronie, bo to byłoby wbrew jego misji. Tożsamość Kościoła zdefiniował Sobór Watykański II pod natchnieniem Ducha Świętego. Kościół ma być skutecznym narzędziem jedności całego rodzaju ludzkiego”. To kolejny głos (kard. Nycz, apb Polak, bp Pieronek), który osłabi tryumfalistyczny nurt w polskim katolicyzmie. Nie będzie też abp łódzki ulubieńcem „władzy dobrej zmiany”, skoro powiada, że „A odnosząc to doświadczenie do sporu politycznego, wydaje się, że dla polityków niezbędnym minimum winno być przekonanie, że drugiej stronie także idzie o Polskę. A jeśli tego nie uznamy, a będziemy mówić, że ktoś jest zdrajcą, nie będzie płaszczyzny do rozmowy”. W istocie takiej płaszczyzny nie ma.

Dziennikarz KAI jest bardzo dociekliwy, pyta nie tylko o bieżącą politykę w Polsce, ale też o krzyż na papieskim pomniku we Francji, który budzi w Polsce tyle emocji, dopytuje także o możliwość przyjmowania Komunii przez rozwodników. Na każde pytanie dostaje ciekawą odpowiedź, zwłaszcza na to ostatnie (jak rozumiem podchwytliwe, bo wiadomo, że prawie wszyscy polscy biskupi są przeciw, a zwłaszcza Gądecki i Hoser wielokrotnie powtarzali, że taka regulacja jest absolutnie nie do przyjęcia) Ryś odpowiada nader sprytnie: „Tu jest właśnie miejsce na owo towarzyszenie i rozeznawanie, do którego wzywa Franciszek. I ono musi mieć bardzo indywidualny charakter”. No i co panowie biskupi na takie dictum?

W kazaniu, wygłoszonym w czasie ingresu, pojawiło się sporo ciekawych akcentów. Na przykład ten o krzyżu i Golgocie uważam za znaczący, a zwłaszcza uwaga o tym, czego nas ta wiedza uczy: „dyscyplinuje i powściąga nasze ambicje w naszych przepychankach do władzy, w naszym biegu do pierwszego miejsca. Stajemy zawstydzeni, jakby wryci w ziemię widokiem ukrzyżowanego Pana. Trudno nam się dobijać o najwyższe stołki, kiedy stajemy wobec Chrystusa-Sługi, który uniżył samego siebie aż do śmierci krzyżowej”.

A kto jest uczniem Jezusa? To pytanie nie zabrzmiało retorycznie, jak i odpowiedź, którą pozwolę sobie przywołać w dłuższym cytacie: „Nie ten, który szuka potwierdzenia swojej pozycji materialnej, politycznej czy prawnej. Z całą pewnością raczej ten, który służy, zapomina o sobie, wychodzi ku innym, sam nawracając się ku ciągłej ewangelizacji. Jest to także „Kościół, który zna wolność i autorytet płynący z ubóstwa, a nie z układów. Kościół, który zużywa się w miłosierdziu, a nie zabezpiecza się ciasno i doraźnie skrojoną sprawiedliwością. Kościół, który świadom swojej niezwykłej roli w dziejach konkretnych ludzi i ich wspólnot w Polsce, Europie, świecie, nie obnosi się swoimi zasługami. Jest jak jego Pan, wybiera ostatnie miejsce”.

No, ładne słowa. Nic tylko czekać na czyny, choć i słowa mają charakter performatywny jak nas uczą językoznawcy. Więc może już się zaczęło coś dziać. Przynajmniej w Łodzi. Choć może nie tylko, wszak to centralna diecezja Polski, więc może właśnie ona stanie się nowym centrum obok ciągle głośnego Torunia i równie głośnej Częstochowy, zresztą głównie wzmacniającej właśnie głos toruński.

No więc mamy alternatywę. Tak się przynajmniej wydaje.

Stanisław Obirek

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.5/10 (12 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +10 (from 14 votes)
Stanisław Obirek: Abp Grzegorz Ryś mówi głosem papieża Franciszka, 9.5 out of 10 based on 12 ratings

Odpowiedz