Jerzy Szperkowicz: Nic się jeszcze nie stało?

2017-11-10.

POLEMIKA

Zostałem przewidziany przez Autora. Należę do tej części odbiorców, którzy nie rozumieją, co Jacek Parol  chce powiedzieć, a jeszcze większa dla mnie zagadka, dlaczego podjął tę próbę. Po tym co pisał wcześniej i potem. I dlaczego tekstem z sierpnia zeszłego roku zgodził się przypomnieć teraz.

Autor widzi zagrożenia w ujęciu poetyckim –  spuszczenie psów ze smyczy, bezkarność pospolitych łobuzów, jednak stanowczo sprzeciwia się wyolbrzymianiu zagrożeń, protestuje przeciwko histerycznym reakcjom na pojedyncze, drobne w gruncie rzeczy incydenty, które  przybierają na wadze włączone do odpowiedniej narracji.

Gdyby to było malownicze wezwanie do umiaru, trudno byłoby nie wesprzeć Autora trwając w niezrozumieniu jego logiki.

Zagrożenia są, ale nic się jeszcze naprawdę poważnego nie stało – uspokaja tekst Jacek Parol: Miara rzeczy, miara słów

Przejdźmy do słusznych miar. „Obrona Trybunału Konstytucyjnego przed bolszewickim zamachem. Ile razy, przy kolejnych okazjach ogłaszaliśmy, że to już koniec Trybunału, że już go nam uśmiercili, że już teraz to…Brak miary. Wojna o Trybunał trwa i PiS wcale nie jest w niej faworytem. Zamiast blitzkriegu, mordercza wojna wyniszczająca, dająca stałe paliwo opozycji (…) konfliktująca z partnerami europejskimi. Ogłaszanie, że „teraz to już koniec” to brak miary o tyle szkodliwy, że większość naszego społeczeństwa konfliktu nie rozumie”.

Jacek Parol do tej większości oczywiście nie należy, ale myli funkcję ustrojową Trybunału z utrzymywaniem bytu biurowego – makiety. W sieci pojawił się nawet odpowiedni skrót ATK. A funkcja została zerwana z chwilą, gdy urzędniczka administracji rządowej (B. Kempa) zaczęła decydować,  że wyroki Trybunału są tylko opiniami grupy sędziów i wobec tego nie mają mocy prawnej i nie muszą być ogłaszane w „Monitorze Polskim” (warunek wejścia wyroku w życie). Na tej samej zasadzie nie zostały opublikowane wyroki Trybunału stwierdzające niekonstytucyjność kolejnych ustaw PiS o Trybunale Konstytucyjnym.

Artykuł 173 Konstytucji głosi: sądy i trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.

Artykuł ten wynosimy przed nawias całości przepisów o Trybunale Konstytucyjnym. Prawdziwego sensu nabiera ukochany artykuł większystów (197), który stanowi: „ Organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa”.

A więc nie jest tak, że ustawą można uzależnić ważność orzeczeń od przybycia na posiedzenie ministra sprawiedliwości (jeden z sześciu wariantów PiS-owskiej ustawy). Ustawy muszą szanować odrębność władzy Trybunału i jego niezależność od innych władz. Kolejne PiS-owskie ustawy były grą w ciupy z Komisją Wenecką i wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Franciszkiem Timmermansem. W nowszej wersji usuwano wytknięty przez nich błąd prawniczy, co ci witali z uznaniem, ale wprowadzano niemniej rażącą ropuchę. Stąd bolesne dla Jacka Parola kolejne pogrzeby Trybunału, który w planach Prezesa da się zastąpić osobną Izbą Sądu Najwyższego.

Dlatego tak ważne dla PiS jest skolonizowanie wymiaru sprawiedliwości.

Z opozycją prowadzono grę w klipę. Kiedy Trybunał przekreślał kolejne PiS-owskie wcielenia tego organu twierdzono, że próbuje być sędzią we własnej sprawie. Nie trzeba być ekspertem prawa by wiedzieć, że przedmiotem tych decyzji nie była sama instytucja, lecz funkcjonowanie ostatecznego ogniwa kontroli zgodności ustaw z Konstytucją. Owszem, dzisiejsza AKT wydała wyrok we własnej sprawie stwierdzając prawidłowość wyboru swojej przewodniczącej Przyłębskiej.

Więc jak, mamy zgodny z art. 173 Konstytucji Trybunał czy nie mamy?

Jeszcze jedna miara zdarzeń.

„Nie nazywajmy prób zamachu na konstytucję końcem demokracji, bo walka trwa, będzie trwać i nie może się zakończyć tak jak marzą o tym Kaczyński z Ziobrą”.

Walka o demokrację w Polsce trwa od stuleci i nigdy nie będzie zakończona. Stan obecny przedstawia cytowane przeze mnie niedawno podsumowanie dwuletnich rządów PiS.

„…państwo PiS po dwóch latach jego rządów to nadal kraj, którego rząd składa się np. z ponad stu ministrów i  wiceministrów – absurd godny odnotowania w Księdze rekordów Guinnessa, a jego rozbudowane struktury urzędnicze służą tylko do bycia, podczas gdy realne rządzenie odbywa się za pomocą niekonstytucyjnych „gabinetów politycznych”.

Rafał A. Ziemkiewicz „Nie wystarczy nie kraść” DoRzeczy 22.10.17.

„Przestańmy używać narracji, zacznijmy myśleć” wzywa nas mąż dojrzały.

Te wezwania nie byłyby może tak poczciwe, gdyby nie pojawiły się równoległe z apelem Piotra Szczęsnego.

Jerzy Szperkowicz

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (9 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +16 (from 16 votes)
Jerzy Szperkowicz: Nic się jeszcze nie stało?, 10.0 out of 10 based on 9 ratings

Odpowiedz