Zbigniew Szczypiński: Patriotyzm według Zybertowicza

2017-11-14.

W ostatnią niedzielę, 12 listopada, w dzień po obchodach Święta Niepodległości odbyła się w Gdańsku, w Europejskim Centrum Solidarności debata publiczna pod nazwą Arena idei.

Zacne było grono dyskutujących : profesorowie Ewa Łętowska, Jerzy Bralczyk, Andrzej Zybertowicz oraz ksiądz Adam Boniecki. Dyskusja dotyczyła pytania-tezy postawionej w tytule debaty: „Czy Polacy to jeden naród a dwa plemiona”. Rolę moderatora pełniła redaktor Katarzyna Kolenda-Zalewska.

Debata – jak debata. Każdy może ją sobie obejrzeć w Internecie, o ile nie obejrzał jej na żywo w niedzielny wieczór.

To, że postanowiłem poświęcić jej ten tekst – wynika z tego, że jeden z uczestników głosił tam takie tezy, takie „prawdy”, formułował takie sądy dotyczące nas wszystkich, obywateli RP, że nie mogę się powstrzymać aby nie zabrać głosu.

Przez przypadek nie byłem obecny na tej debacie ale i wtedy przyjęte reguły nie pozwoliłby mi powiedzieć tego co zniesie pulpit komputera. Dodatkową motywacją jest to, że profesor Zybertowicz jest socjologiem, pełniącym aktualnie funkcję doradcy Prezydenta RP.

W trakcie debaty profesor Zybertowicz trzykrotnie wyartykułował swoją definicje patriotyzmu. Po raz pierwszy w autorskiej wypowiedzi, od której zaczynała się debata. Dwukrotnie miał okazję ją powtórzyć na wyraźne życzenie pozostałych panelistów i słuchaczy.

Owa definicja składa się z trzech części, wyznaczających minimum, którego niespełnienie czy niezaakceptowanie wyklucza – zdaniem prof. Zybertowicza – człowieka ze wspólnoty narodowej. Taki człowiek nie może być traktowany jako Polak.

Ostro i jednoznacznie.

Jakie to są te trzy składowe, tej, jak sam to profesor określił, kulturowej a nie etnicznej definicji patriotyzmu ?

  • Po pierwsze: Polakom potrzebne jest państwo narodowe, sprawne i silne, a nie mgławica jakiejś ponadnarodowej Unii czy innych bytów organizacyjnych.
  • Po drugie: każdy, niezależnie od tego czy jest wierzący czy nie, lub gdy nie ma wyrobionego sądu na ten temat, musi uznać wiodącą rolę kościoła rzymskokatolickiego w formowaniu się polskiego narodu i polskiej państwowości.
  • Po trzecie: historię Polski można krytykować, ale nie można jej fałszować, nie można się od niej odwracać.

Krótko, zwięźle i jasno. Kto tego nie akceptuje, kto choć w jednym z tych trzech kryteriów patriotyzmu według Zybertowicza się nie odnajduje, nie zgadza się z nim, nie jest członkiem wspólnoty narodowej, nie jest Polakiem.

Na pytanie: kto będzie oceniał, kto stworzy miarę spełniania tak definiowanego patriotyzmu, profesor miał prostą odpowiedź – to ma być ustalane w debacie społecznej i wyrażać się w wyniku wyborczym.

Padła jeszcze jedna odpowiedź na pytanie jednego z dyskutantów: jak mają się czuć, jak będą się czuli, ci wszyscy, którzy nie spełnią tego minimum – profesor Zybertowicz, doradca prezydenta Andrzeja Dudy – wypalił – mają się czuć paskudnie!

Gdybym był obecny na debacie, to domagałbym się doprecyzowania: co to znaczy paskudnie? Kto miałby te paskudne warunki nie-patriotom stwarzać, czy będzie to sankcjonowane wyrokiem sądu, czy wystarczy decyzja komendanta policji, czy będą obozy i internowania?

Można tak bez końca…

To nie są żarty, to program polityczny rządzącego obozu Zjednoczonej Prawicy. Profesor Zybertowicz znany jest jako twórca teorii „rozwibrowania” – potrzeby doprowadzenia instytucji państwa do stanu równowagi chwiejnej, do stanu napięcia, w którym ośrodek prezentujący „wolę polityczną” rządzi bez oglądania się na ograniczenia prawne przełamując  imposybilizm prawny, którym władca czuje się spętany, gdy cel jest wielki i jest na wyciągniecie ręki.

Przyjmijmy na chwilę, tak na użytek ćwiczenia intelektualnego, że stało się, że obowiązują te kryteria, rządzi takie prawo, a państwo i jego instytucje wdrażają tak określony model patriotyzmu.

Pierwsze co przychodzi mi do głowy to to, że maszerujący narodowcy świetnie mieszczą się w tej definicji, to doskonale wykształceni i wychowani młodzi ludzie idący pod hasłem – „My chcemy Boga”. Przepełnieni ewangeliczną miłością bliźniego, wznoszący okrzyki o swojej sile i mający bardzo sprecyzowany pogląd na polską historię. Prawdziwi Polacy, prawdziwi patrioci .

Gdyby tak się stało (a wiele jest przesłanek za tym, że tak się stanie) że PiS przejmie sądy, wejdzie w życie ustawa Mariusza Kamińskiego i otworzy powszechne donosicielstwo sąsiad na sąsiada, kolega na kolegę, bo zawisną oświadczenia majątkowe ponad półtora miliona ludzi – wzrośnie atrakcyjność bycia w obozie zwycięzców. Partia kadrowa zacznie przekształcać się w partię masową. Gorących patriotów będą miliony.

Piękna perspektywa, piękny rezultat socjologicznej konstrukcji profesora socjologii.

Za profesorem Bralczykiem chciałbym podnieść problem następujący – skoro te trzy kryteria, to minimum to jaki będzie poziom maksimum?

Już widzę te teleturnieje, konkursy, zawody o puchar największego patrioty miesiąca, roku…

I na koniec proste pytanie – gdzie jest kres tego szaleństwa i obłędu, zna ktoś odpowiedź?

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (30 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +40 (from 40 votes)
Zbigniew Szczypiński: Patriotyzm według Zybertowicza, 10.0 out of 10 based on 30 ratings

11 komentarzy

    • Bejka_2015 2017-11-15
  1. Obywatel RP 2017-11-15
  2. Obywatel RP 2017-11-15
  3. Zbyszek123 2017-11-15

Odpowiedz