Stanisław Obirek: Jeszcze raz o filozofii Dennetta

Print Friendly, PDF & Email

2017-11-18.

…tym razem w Łodzi

Jak było o Krakowie wiemy, dziś będzie o Łodzi. To właśnie w tym mieście, gdzie wykładałem przez wiele lat (z przerwami) miałem okazję dyskutować w czwartek 16 listopada z redaktorem naczelnym internetowego Miesięcznika Ewangelickiego (ewangelicki.pl). Tomaszem Mincerem o książce Paula Tillicha Moje poszukiwania absolutów. Jak napisali organizatorzy spotkania

„Książka jest odpowiedzią na współczesny relatywizm i potrzebę znalezienia moralnych drogowskazów w zsekularyzowanym świecie. Tillich poszukuje stabilnego i zgodnego z etyką fundamentu dla moralnego życia. Proponuje obranie za absoluty wartości z różnych sfer życia, akceptowalnych zarówno dla osób religijnych, jak i ateistów. Publikacja rozpoczyna się autobiograficznym esejem opisującym doświadczenia autora z dzieciństwa i wczesnej młodości, które zdeterminowały jego późniejsze poglądy”.

A ja dodałbym, że książka Paula Tillicha stanowi przykład najwyższej próby refleksji naukowej, która nic nie tracąc z akademickiego rygoru prezentowanych tez, może być z pożytkiem czytana przez odbiorcę nieobeznanego z fachową terminologią.

Miejscem spotkania był Dom Literatury w Łodzi, który mieści się przy ul. Franklina Roosevelta. Spotkanie trwało blisko dwie godziny przy udziale kilkudziesięciu osób. Nie wiem jak często dochodzi przy takich okazjach do tak intensywnej wymiany poglądów. I jak często „prowadzący” stają się tylko pretekstem do prawdziwie głębokiego namysłu nad naszą własną kondycją duchową.

Dodać warto, że Paul Tillich (1886-1965) był bezkompromisowym krytykiem faszyzmu od samego początku i właśnie dlatego został pozbawiony możliwości wykładania zaraz po dojściu Hitlera do władzy w 1933 roku. Dokładnie w tym samym roku jego młodszy kolega Martin Heidegger objął urząd rektora na jednym z niemieckich uniwersytetów. Jednak sam Tillich wystrzega się nazbyt łatwych osądów.

Owszem wskazuje na złożoność czasu w jakim przyszło mu żyć: „Zostaliśmy wepchnięci w historię w sposób, który uczynił jej analizę i analizę jej treści niezwykle skomplikowaną”. Ta świadomość tragizmu ludzkich wyborów czyni twórczość protestanckiego teologa wyjątkowo aktualną.

Jest też Tillich myślicielem dobrze znanym polskiemu czytelnikowi. Jego dzieło zostały w większości przetłumaczone na język polski. Tu warto przypomnieć takie tytuły jak: „Dynamika wiary” (1987),  „Męstwo bycia” i „Pytanie o Nieuwarunkowane: pisma z filozofii religii” (1994),  „Prawda jest w głębi” (1996),  „Teologia systematyczna”, t. I-III (2004- 2005).  Jednak Moje poszukiwania absolutów stanowi znakomite wprowadzenie dla każdego zainteresowanego myślą jednego z najbardziej oryginalnych teologów protestanckich XX wieku. Jest bowiem modelowy przykładem autobiografii intelektualnej, dzięki której poznajemy nie tylko dramatyczne koleje życia jednego z najwybitniejszych intelektualistów religijnych XX wieku, ale również okoliczności kształtowania się liberalnego i otwartego światopoglądu.

Paul Tillich poprzez swoje życie i dzieło wskazuje, że dziedzictwo chrześcijańskie, jeśli jest przeżywane w sposób świadomy i konsekwentny, może stanowić niezwykle skuteczne narzędzie kształtowania światopoglądu w twórczym sporze i dialogu ze światem, który nie zawsze jest przychylny religii. Poza tym, właśnie w tej książce, być może dlatego, że ma charakter popularyzatorski, udało się Autorowi przekroczyć granice własnego myślenia dogmatycznego i wskazać na nowe horyzonty myślowe.

I tu właśnie pojawiło się nazwisko i książki Daniela Dennetta (pewnie nie bez wpływu było pamiętne spotkanie krakowskie i udział w nim słynnej już pani kurator Barbary Nowak). Od razu trzeba zaznaczyć, że Dennett nie znosi teologii, nawet takiej liberalnej jak ta Tillicha. W wielu swoich książkach zdecydowanie odcina się od wszelkiej teologicznej myśli, która jego zdaniem jedynie zaciemnia i przeszkadza w jasności widzenia. To jednak wcale nie oznacza, że tej jego krytyki teologii czy religii nie można spożytkować, a nawet wykorzystać.

W każdym razie taki pomysł rzucił mój rozmówca i ja ochoczo z Tomaszem Mincerem się zgodziłem, a nawet dodałem, że nowi ateiści mogą spełnić nader pożyteczną rolę demitologizacji i odczarowania uroszczeń fundamentalizmu religijnego. Widać to wyraźnie jeśli z książkami nowych ateistów porówna się chociażby średniowieczny traktat mistyczny „Obłok niewiedzy” anonimowego angielskiego autora, czy twórczość św. Jana od Krzyża. Wtedy trudno oprzeć się wrażeniu, że w obu przypadkach mamy do czynienia z lekturami komplementarnymi.

Niech tytułem przykładu wystarczy to jedno zdanie: „Miłość zdolna jest dosięgnąć Boga nawet w tym życiu – wiedza nigdy!” Tak, wiem, to ryzykowne porównanie, ale jeśli powyższe zdanie pobożnego mnicha zestawić z takim oto stwierdzeniem Daniela Dennetta: „Wśród stworzonych przez nas artefaktów jest pojęcie Boga, Inteligentnego Projektanta, utworzonego na nasz własny obraz”, to nie sposób przyznać rację obu.

Wprawdzie Dennett ostrzega przez nazbyt pospiesznym włączeniem tajemnicy czy Boga (co nie znaczy że go całkowicie wyklucza, ale to inna sprawa) w rozwiązywanie umysłowych łamigłówek i radzi by wcześniej wypróbować wszelkie dostępne narzędzia do myślenia. I w tym też ma rację.

I już na koniec. Pomyślałem sobie jak to dobrze móc się spotkać w Dom Literatury i po prostu porozmawiać – bez oglądana się na to, co o tym sądzą politycy czy księża. Podejrzewam, że takich spotkań jest znacznie więcej i już po raz kolejny obiecuję, że właśnie o takich będę na łamach SO przede wszystkim pisał.

Stanisław Obirek

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 6.0/10 (3 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Stanisław Obirek: Jeszcze raz o filozofii Dennetta, 6.0 out of 10 based on 3 ratings