Andrzej Lewandowski: Plastikowy Hilde, rzeczywisty Pruszków

2017-11-19.

ECHA WYDARZEŃ: Narciarstwo wystartowało do sezonu olimpijskiego. Pani doktor Justyna mimo upływu czasu – wciąż głodna ścigania i sukcesów. Widziałem fotkę – wciąż wdzięcznie dziewczęca…

Skoczkowie – w Wiśle, na panamałyszowym (za życia) pomniku. Oglądam telewizyjny przekaz i widzę, że:

  • Organizatorzy mimo kłopotów późnej jesieni jakoś sobie dają radę; na pogodę i wiatr przecież nie ma mocnych… Dobrze, że jesteśmy gospodarzami dla wielkiego narciarskiego świata – nie tylko z gębą na pączki, jak mawia Pani Maria…;
  • Ludziska kibicują gromadnie, kolorowo – z flagami i bardzo żywo – co przypomina, że sport jest najbardziej demokratycznym teatrem, zaś namiętne kibicowanie lepiej – i jakoś zdrowiej grzeje niż życiowe i polityczne frustracje;
  • Skoczków wciąż mamy znamienitych, a w sezon wskakują obiecując granie ważnych ról w serialu. A, że być wciąż wśród faworytów nie oznacza bycia – z góry – faworytem numer jeden, też prawda. Niech się pewność siebie plecie z pokorą…

A w ogóle – to skakanie na nartach wciąż niesie różne emocje. Nie tylko związane z odległością i stylem. To regulamin raz premiujący liderów (teraz znów nie są zwalniani z eliminacji; bo TV i kibice potrzebują atrakcji do startu do mety), to jakieś obostrzenia dotyczące ubiorów (żeby portki nie ułatwiały szybowania), to ostre kontrole sprzętu i kostiumów.

Na tym planie sensacja goni sensację. Dowodem fragmenty niedawnej informacji medialnej:

Reprezentacja Norwegii w skokach narciarskich pracuje nad nowymi kombinezonami. W tym celu wyprodukowano na drukarce 3D idealną plastikową kopię Toma Hilde, która testowana jest w tunelu aerodynamicznym ubrana w stroje uszyte z najróżniejszych materiałów…: …Dziwne wrażenie widzieć i dotykać samego siebie. W dodatku kilka dni spędziłem z tą lalką w swoim mieszkaniu i było to przeżycie dziwne, jak z horroru, zwłaszcza jak budziłem się w nocy, a ona stała obok łóżka z otwartymi oczami – powiedział skoczek. Wyjaśnił, że to on był pomysłodawcą wydrukowania samego siebie w drukarce 3D

…Zdajemy sobie sprawę, że nasi rywale znacznie nas wyprzedzili, jeśli chodzi o sprzęt, a zwłaszcza kombinezony, i teraz staramy się nadrobić zaległości – powiedział trener norweskich skoczków.

…Profesor Ola Elfamark, który jest kierownikiem projektu pod nazwa „Plastikowy Hilde” wyjaśnił, że właściwości materiału, z którego szyte są kombinezony, bardzo się zmieniają w zależności od szybkości lotu, temperatury i wilgotności powietrza. – Mając do dyspozycji kukłę, która jest bliźniakiem skoczka, nie musimy go męczyć w tunelu aerodynamicznym i możemy badać nieskończoną liczbę jego skoków – zaznaczył.

…Drugi trener powiedział, że już po pierwszym tygodniu testów znaleziono interesujące detale, które – jak mówi – mogą dać pewną przewagę podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu, które odbędą się w dniach 9 – 25 lutego.

Ciekawe, ale zwariować można, prawda? Wydrukowany Hilde, czy naturalny Stoch?

Nie znam osobiście Adama Nawałki, więc nie wiem, czy w słowie jest zawsze równie elegancki jak w ubiorze i zachowaniu podczas oficjalnych wystąpień. Pewnie – tak, ale z układu ust oraz mimiki w paru telewizyjnych obrazach z meczów przeciw Urugwajowi (0:0) i Meksykowi (0:1) wnosiłem, że może „poleciał kulsonem”…

Nie dziwiłbym się, bo owo granie, wprawdzie „szkolne” nie o jakieś punkty, dobrego świadectwa zapleczu reprezentacji nie wystawiło. Z Urugwajem – bez kapitana i dyrygenta Roberta, ze 20 – 30 procent gorzej, z Meksykiem – ochota, owszem, znów była, ale umiejętności jakże odległe od tych z eliminacji…

Bo taka, widać, jest wciąż prawda o naszej piłce w jej wydaniu dnia powszedniego, nie świątecznego, gdy wielki „zagraniczny świat” wpada i rozbudza apetyty. I nie pan Adam winien, ale prawo do zdenerwowania mu przyznaję… I nie podniecajmy się za bardzo tym, że wielkich tradycją Włochów i Holendrów nie będzie w finałowej puli mistrzostw świata, a nasi są, bo „średnia futbolowa” wciąż u nas kiepściutka. Kto np. obejrzał mecz Niemców z Francuzami (2:2) sam zobaczył, co to znaczy styl. Te podania, przyjęcia piłki, fantazja, pomysłowość…

A my… trochę jak z poziomem „dyskusji publicznej” ludzi ze stacji telewizyjnych – po zmianie nadawcy. Nadal prowincja. Żeby jednak było dowcipniej – przytoczę, co przeczytałem na Facebooku: „Jan Purzycki: Chyba jedna z najlepszych refleksji księdza Sowy: „Nie to żebym się czepiał, ale zauważyliście, że po tym jak mecze reprezentacji nadaje tylko narodowa coś się z grą i wynikami stało… „

Żeby było miło a obiektywizmowi stało się zadość niech głośne będzie echo wyróżnień naszych sportowców. „Międzynarodowy Komitet Fair Play uhonorował w tym roku dwoje polskich sportowców w kategorii „Promocja Fair Play” – paraolimpijkę Ewę Durską i olimpijczyka Piotra Małachowskiego”.

Dalej:Małachowski (WKS Śląsk Wrocław) przekazał swój srebrny medal igrzysk w Rio de Janeiro (2016) na aukcję, by pozyskać środki dla chorującego na raka małego Olka i ocalić jego oko. Natomiast Durska (UKS Barnim Goleniów) oddała swoje złoto zdobyte w pchnięciu kulą Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko” w Złotowie, by wesprzeć chorującą na białaczkę Wiktorię”.

Piękne gesty. Ważne, że zauważone i nagrodzone. Dobrze, że w czasach, gdy w sporcie tyle jest przykładów „anty fair play” – doping, kanty, przekupstwa, dyktat kasy i jej przewaga nad zasadami, przykłady zachowań ponad normę przyzwoitości są jeszcze wydobywane i publicznie prezentowane. Złych prawd to kurtyną nie zasłoni, ale dobre podkreśli…

Co jeszcze sobie zanotowałem?

  • Że młodo pożegnał świat superciężarowiec Naim Suleymanoglu, który trzy razy był mistrzem olimpijskim. Najpierw Bułgar, potem Turek. Przeszczep wątroby nie pomógł…
  • Jest jakiś „lustracyjny ślad” w narciarstwie. Z własnej decyzji spasował wiceprezes „od skoków”. „Utracił też funkcję Dyrektora Wykonawczego Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle”. Cytat:Udzielił wypowiedzi Polskiemu Radiu. Jako powód rezygnacji podał nową ustawę o sporcie. „Nakazuje lustrację, której się nie poddałem i siłą rzeczy napisałem rezygnację, bo nie chcę się w to bawić” – powiedział”. O żadnej udowodnionej faktycznej przewinie, ani o konkretnych zarzutach – nie przeczytałem. Znak czasów?
  • PZPN będzie musiał zapłacić ok. 73 tysięcy złotych kary za nieodpowiednie zachowanie kibiców w meczu eliminacji mistrzostw świata z Armenią. „Oprócz kary finansowej, PZPN otrzymał także ostrzeżenie od FIFA. Nasz związek był już wcześniej karany przez federację po meczach eliminacji do mistrzostw świata. Najwyższą karę zapłacić musiał po starciu na wyjeździe z Rumunią (ponad 100 tysięcy złotych). Wszystkie grzywny dla PZPN z eliminacji do mundialu złożyły się na łączną kwotę 92 500 franków szwajcarskich (ok. 340 tysięcy złotych)”.
  • Coś bardzo niepokojącego dzieje się w światku kolarskim. Z jednej strony barwne zawody na pruszkowskim torze, z drugiej… Głośno wycofuje się ważny sponsor, długi nie maleją, jest serial dymisji…

Publiczna wojna na słowa i argumenty podważa społeczne zaufanie i zaskakującymi znakami zapytania zaczyna niszczyć aspiracje oraz programy. Opanujcie się panowie, załatwcie między sobą, co rzeczywiście jest do załatwienia. Nikt za was tego nie zrobi! Nawet minister, gdyby się postanowił po kontrolnych działaniach inaczej wtrącić… A że jest przykro i głupio – fakt Proszę Środowiska. Tam panowie Kwiatkowski, Majka, Bodnar – na świeczniku, tu, w kolarskim Pruszkowie taki bajzel…

Andrzej Lewandowski

 

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)
Andrzej Lewandowski: Plastikowy Hilde, rzeczywisty Pruszków, 10.0 out of 10 based on 1 rating

Odpowiedz