Adam Szejnfeld: Nawiedzony dom

Print Friendly, PDF & Email

2017-12-01.

Cały dom chwieje się tak jak pijany
Trzęsie się cały od piwnic aż po strych
Balet widm potrafi trwać aż do rana
Człowiek się czuje wciąż jak spocona mysz
Nawiedzony dom
Ostateczny Sąd
Nie ma nawet jak
Jak uciec stąd

Budka Suflera, Nawiedzony dom

Przyszły rok będzie wyjątkowy. Niemal na każdy tydzień zaplanowano wydarzenia upamiętniające odzyskanie przez Polskę niepodległości. Będzie to oczywiście doskonała okazja, żeby przypomnieć sobie zapomniane już nieco fakty, jak choćby ten, że przed niemal stu laty wcale nie było pewności, że za hymn państwowy uznany zostanie Mazurek Dąbrowskiego. O ten zaszczyt rywalizowała bowiem również polska pieśń religijna pt. „Boże coś Polskę”.

Nomen omen kilka dni temu, ku zaskoczeniu wielu, rozbrzmiała ona na posiedzeniu jednej z Sejmowych komisji… i to nie jako hymn. Co dziwniejsze, chwilę później jedna z kobiet wstała i stwierdziła, że jest… Matką Boską. Tak, wiemy już, że to nie był żaden happening, że to nie był kabaret, że to nie żart. To się wydarzyło naprawdę!

No, ale nasz parlament chyba nie zdziwi już nas niczym. Na przykład ostatnio jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości przemawiał wymachując z sejmowej mównicy dziecięcą pieluszką, na szczęście bez zawartości (chyba), a wcześniej jego koleżanka klubowa oddawała szacunek barwom narodowym, godłu w koronie oraz pozostałym posłom… jedząc w ławach sałatkę. Wszystkich jednak przebił były komunistyczny prokurator wydzierający się na posłów – dzisiaj i wtedy w opozycji – „precz z komuną!”.

Nie bądźmy jednak niesprawiedliwi. Nie tylko w Sejmie dzieją się dziwne rzeczy. No, weźmy choćby prezydenta kraju. Przypomniał sobie, że jest głową państwa dopiero wtedy, gdy w programie satyrycznym usadzony został w przedpokoju prezesa. Wcześniej natomiast tak akceptował i wszystko podpisywał, że w końcu dorobił się ksywy „Długopis”. No cóż, raczej trudno z powagą traktować kogoś, kto najpierw faktycznie zrzeka się zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi, a później skarży, że minister obrony narodowej walczy z jego współpracownikami „ubeckimi metodami”. Przy tym flirty na Twitterze z „ruchadłem leśnym”, to już zupełny pikuś!

W sprawach przestępców natomiast, m.in. faszystów, nazistów czy innych rasistów, też jest jakaś dziwna historia w Polsce. Sami na ulice się pchają, maski zdejmują, z hasłami maszerują, europosłów na szubienicach wieszają… I co? I nic! Podobno bowiem wystarczy się podać u nas za patriotę, a już się jest nietykalnym! Szkoda, że wcześniej nie wiedział o tym Igor. S. Może nie zginąłby na komisariacie we Wrocławiu…

W takiej sytuacji nie dziwota, że temu, co się u nas dzieje, wielu przygląda się ze zdumieniem także poza granicami kraju. Bo na przykład nawiązanie kontaktów dyplomatycznych z nieistniejącym państwem i negocjowanie z nim interesów Polski, to już nie lada sztuka dyplomatyczna i to na skalę światową! A minister Witold Waszczykowski to potrafi! Choć gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że San Escobar, to już dzisiaj w pełni funkcjonujące państwo, choć tylko w… sieci Internetu.

W stosunkach polsko-rosyjskich natomiast może być wkrótce jakaś zmiana, ale jeszcze nie wiadomo, w którą stronę. Okaże się to wtedy, gdy w końcu „dojdziemy do prawdy”. Według ostatnich deklaracji Antoniego Macierewicza ma to nastąpić już na wiosnę. Wiosną (tylko nie wiadomo, którego roku) mają też pojawić się długo wyczekiwane drony, bo na helikoptery, to chyba już nikt nie liczy. Być może odleciały w siną dal, w tę samą, w którą popłynęły Mistrale sprzedane przez Francuzów za jednego dolara Egipcjanom dla Rosji…

Podobnie „ciekawe” rzeczy dzieją się niestety także i poza Warszawą. Pamiętamy doskonale choćby akcję białostockich policjantów, którzy zamiast zajmować się przestępcami, cięli kartony na konfetti, aby uświetnić nimi wizytę ministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego. Aż strach już pomyśleć, co jeszcze wymyślą swojemu szefowi podwładni na zbliżające się Boże Narodzenie albo Nowy Rok…

Ale dość już tej satyrycznej analizy. Mówiąc poważnie, trzeba przyznać, że niedawno ktoś nawiedził nasz dom. Ktoś zły. Bardzo zły!

Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (9 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +14 (from 14 votes)
Adam Szejnfeld: Nawiedzony dom, 10.0 out of 10 based on 9 ratings

2 komentarze

Odpowiedz